23:57 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Wojska USA w Syrii

    „USA są przeciwko stabilizacji w Syrii”

    © AFP 2018 / Delil Souleiman
    Opinie
    Krótki link
    2420

    Były ambasador Wielkiej Brytanii w Syrii Peter Ford w rozmowie ze Sputnikiem podzielił się swoją opinią na temat tego, czy dalszy udział USA w syryjskim konflikcie może pogłębić podział kraju, przyczyniając się do kontynuowania działań zbrojnych.

    Prezydent Syrii Baszar Hafiz al-Asad na spotkaniu z Władimirem Putinem w Soczi
    © Sputnik . Michael Klimentyev
    W środę amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson przedstawił plan dalszych działań zbrojnych USA w Syrii – bez podania daty zakończenia amerykańskiej obecności wojskowej w tym kraju. Sugeruje to, że inicjatywa będzie realizowana w kontekście ogłoszonej strategii zapobiegania aktywizacji ISIS i wypracowania nowego „rozwiązania”, które przyczyniłoby się do pozbawienia władzy prezydenta Baszara al-Asada.

    — Jak za rządów Baracka Obamy, tak i za Donalda Trumpa USA postawiły sobie bardzo konkretne zadanie w Syrii – pokonać ISIS. Teraz, gdy tzw. kalifat ugrupowania terrorystycznego został zniszczony, i w kraju są takie siły, jak syryjska armia arabska, które mogą zapobiec ewentualnym próbom odrodzenia się ISIS, po co wojska USA mają dalej stacjonować w Syrii?

    — Nie powinny. To prosta i oczywista prawda. Sami uważają, że powinny zostać, bo oskarżają Trumpa o to, że oddał Syrię Rosjanom. To bardzo proste: teraz USA walczą o władzę, aby pokazać, że nadal mają wpływy w Syrii i na Bliskim Wschodzie. Ponadto to część amerykańskiej gry przeciwko Iranowi. Nie ma to nic wspólnego z walka z terroryzmem w Syrii lub w kwestiami humanitarnymi. Nie ma to nic wspólnego z zaprowadzaniem demokracji w Syrii. To siłowanie się na rękę – USA starają się wciągnąć w nie Rosję i inne mocarstwa, które odważyły się zakwestionować (nawet w najmniejszym stopniu) amerykańską przewagę na arenie międzynarodowej.

    Wojskowi rosyjskiego Centrum ds. Pojednania Stron Konfliktu w Syrii rozdają pomoc humanitarną w Kunajtirze
    © Sputnik . Mikhail Alaeddin
    — Co Pan sądzi o ewentualnej długoterminowej obecności amerykańskich wojsk w tym kraju, przeszkadzającej w zjednoczeniu Syrii w przyszłości?

    — Najwyraźniej jest to część amerykańskiego planu – chodzi o zapobiegnięcie stabilizacji Syrii jako jednolitego suwerennego państwa. To był długoterminowy cel Stanów Zjednoczonych jeszcze czterdzieści lat temu, a obecnie widzą sposób, jak można (przynajmniej częściowo) go zrealizować: przede wszystkim pomagając w utworzeniu państwa kurdyjskiego na północy i północnym wschodzie kraju. Oczywiste jest, że w żaden sposób nie pomoże to w stabilizacji sytuacji w Syrii. Faktycznie scharakteryzowałbym politykę USA – teraz mniej lub bardziej otwarcie uznaną przez Tillersona – jako trwającą destabilizację Syrii. Biorąc pod uwagę, że Ameryka nie może narzucić swojej woli w kwestiach dotyczących zmiany reżimu, zgadza się na następującą możliwą opcję: ciągłą destabilizację tego kraju.

    Żołnierz syryjskiej armii przed panoramą miasta Aleppo
    © AFP 2018 / George Ourfalian
    — Ostatnie pytanie: co, z punktu widzenia prawa międzynarodowego, można powiedzieć o obecności USA w Syrii bez oficjalnej zgody Damaszku oraz o planach przedłużenia tej obecności?

    — To, co robią Amerykanie, całkowicie narusza prawo międzynarodowe. Utrzymanie obecności wojskowej na terytorium państwa członkowskiego ONZ, które bierze udział w posiedzeniach w Nowym Jorku i którego (suwerenność) jest uznawana przez większość społeczności światowej, stanowi rażące naruszenie prawa międzynarodowego. Całkowicie bezprawna jest obecność wojskowa bez specjalnej zgody rządu strony przyjmującej. Ale Ameryka kieruje się innymi zasadami, zgodnie z którymi uważa, że ma prawo do użycia siły. Ameryka lekceważy prawo, w tym międzynarodowe. Można to było zaobserwować w wielu przypadkach — i to nie tylko w Syrii.

    Zobacz również:

    Główny architekt Moskwy: rekonstrukcja „Łużników" to przykład wzorcowej pracy
    Grecko-macedoński spór zostanie w końcu rozwiązany?
    Kosztowne wakacje Poroszenki z rodziną pod innym nazwiskiem
    Tagi:
    Donald Trump, Syria, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz