04:37 19 Sierpień 2018
Na żywo
    Amerykański miliarder George Soros

    Soros przyznał, że przegrał z Rosją

    © AP Photo / Kevin Wolf
    Opinie
    Krótki link
    Iwan Daniłow
    211570

    George Soros to jeden z nielicznych wysokich rangą rusofobów, którzy potrafią przyznać się do błędu.

    Amerykański oligarcha, który niegdyś „złamał" Bank Anglii, przepowiedział bankructwo Federacji Rosyjskiej w 2017 roku, ale to nie nastąpiło. Wśród medialnych ekspertów i polityków, dla których negatywne prognozy na temat Rosji stanowią po prostu obowiązek służbowy, przyjęto, by w takich przypadkach przenosić datę jej kolapsu na nieco późniejszy termin. Soros — i tutaj należy oddać hołd naszemu oponentowi — realizuje starą dobrą prawdę giełdową: kiedy zmieniają się fakty, należy zmieniać swoje stanowisko.

    Amerykański finansista George Soros
    © AFP 2018 / LAKRUWAN WANNIARACHCHI
    Problem w tym, że nowe fakty na temat Rosji legendarny finansista i mistrz intryg politycznych zaczerpnął z nowej amerykańskiej koncepcji bezpieczeństwa narodowego, w której Moskwa i Pekin uznane są za głównych przeciwników USA.

    W wywiadzie dla brytyjskiej gazety Financial Times finansista nieoczekiwanie zmienił swoje stanowisko wobec Moskwy, przy czym przykład Rosji posłużył mu do tego, żeby podkreślić, jak źle mają się sprawy Unii Europejskiej. Soros, wierny swojej agresywnej manierze, oświadczył, że „to Unia Europejska znajduje się na krawędzi rozpadu", a „Rosja to odbudowujące się mocarstwo, oparte na nacjonalizmie".

    Zabawne, że w tym wywiadzie nie ma słowa o tym, że w Rosji źle się dzieje, a niedługo będzie jeszcze gorzej. Soros przywdziewa maskę „urażonego bojownika o wolność", któremu jakoby przeciwstawia się sam Putin. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, amerykański finansista pracuje tym samym nad wzmocnieniem pozytywnego wizerunku rosyjskiego prezydenta. Wielu zachodnich czytelników może utworzyć sobie naiwny łańcuch wydarzeń: George Soros, najbardziej wpływowy gracz polityczny, który może pozwolić sobie nawet na lekturę upomnień samej Angeli Merkel, skarży się na skuteczność przedsięwziętego przez Putina ataku na organizację Sorosa. Wniosek oczywisty: rosyjski prezydent ma dużą większą siłę, swobodę działania i znacznie większe wpływy niż najwyżsi rangą europejscy politycy.

    Frustracja amerykańskiego oligarchy współgra z frustracją, która znalazła swoje odbicie w nowej strategii bezpieczeństwa narodowego USA. W najważniejszym dokumencie amerykańskiego resortu obronnego Rosja i Chiny figurują jako „rewizjonistyczne mocarstwa", które rzuciły wyzwanie amerykańskim interesom i utrwalonemu porządkowi światowemu opartemu na hegemonii Stanów. Soros skarży się w zasadzie na to samo, on tylko akcentuje zagrożenie, jaką „odradzające się rosyjskie mocarstwo" przedstawia dla Unii Europejskiej.

    Jest rzeczą znamienną, że zarówno Soros, jak i Biały Dom oskarżają Rosję o to samo — o naruszenie porządku światowego, którego podstawową cechą charakterystyczną była powszechnie przyjęta „śmierć Rosji" i pozbawienie jej dawnego mocarstwowego statusu. W tym sensie fakt rosyjskiego „odrodzenia" (idąc tokiem myślenia Sorosa) staje się „rewizjonizmem" w odbiorze władz w Waszyngtonie. Względem Chin mają oni zresztą podobne odczucia, tylko z ich punktu widzenia Moskwa „umarła" w 1991 roku, przegrywając zimną wojnę, a Pekin — już w XIX wieku, po wojnach opiumowych. Egzystencjonalne przerażenie niektórych zachodnich polityków w obliczu umocnienia Rosji i Chin jest prawdopodobnie wywołane tym, że na ich oczach ożywają przeciwnicy, których od dawna uważali za umarłych.

    Sądząc po twierdzeniach samego Sorosa, Amerykanin święcie wierzy w to, że przyczyną odrodzenia Rosji jest „nacjonalizm", ale byłoby rzeczą niewłaściwą interpretowanie tej pozycji dosłownie. Praktyka pokazuje, że z punktu widzenia amerykańskiego finansisty i politycznego aktywisty, każdy polityk, który odrzuca rolę marionetki w jego rękach, zostaje automatycznie uznany za nacjonalistę i groźnego radykała, którego w żadnym razie nie należy dopuszczać do „przyzwoitego towarzystwa". Jeśli przetłumaczyć jego oświadczenie z języka „sorowskiego" na rosyjski, to można powiedzieć, że Soros skarży się w istocie na to, że Rosja odradza się dzięki patriotyzmowi, i to go szczerze przeraża. Jeśli wziąć pod uwagę jego uprzednie prognozy dotyczące kraju, z łatwością można zrozumieć powód do paniki: zamiast bankructwa i rozpadu Rosja jest w pełni stabilna i samym faktem swojego istnienia służy za przykład tego, jak skutecznie można bronić swoich interesów narodowych, pomimo uporczywych odwrotnych starań Waszyngtonu.

    Wychodzi na to, że Putin dla europejskich polityków to takie „złe towarzystwo" i że pokazuje wszystkim, jak konfrontacja z amerykańskim establishmentem, w tym w postaci Sorosa, może być wygraną taktyką zapewniającą poza korzyściami geopolitycznymi znaczną sympatię ze strony wyborców. Rosyjskiego prezydenta nie bez powodu nazywali pierwszym europejskim populistą, który swoim przykładem zainspirował takich polityków jak Victor Orban, czy Marine Le Pen.

    Prezydent Francji Emmanuel Macron
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Pomimo tego, że po zwycięstwie Macrona w wyborach we Francji europejscy i amerykańscy polittechnolodzy pośpieszyli ogłosić „śmierć europejskiego populizmu", a nawet „upadek prorosyjskiego eurosceptycyzmu", Soros twierdzi, że właśnie Unia Europejska znajduje się na krawędzi rozpadu, i jest podejrzenie, że amerykański oligarcha jest bliżej prawdy.

    Po pierwsze dlatego, że ma bezpośredni dostęp do najwyższych szczebli zachodniego establishmentu, a po drugie dlatego, że z racji swojej profesji patrzy przez pryzmat możliwego ryzyka, a nie dawnych zwycięstw. Żeby zrozumieć jego niepokój, wystarczy spojrzeć na konflikt na linii Berlin-Warszawa, na działania niemieckich władz mające na celu utworzenie „Europy dwóch prędkości", na to, jak niemiecki Bank Centralny wprowadza, na szkodę dolara, juan do rezerw walutowych, a nawet na dość wysoki ranking populistów-eurosceptyków z włoskiego „Ruchu Pięciu Gwiazd", którzy mogą sprawić wszystkim niespodziankę w czasie nadchodzących wyborów parlamentarnych.

    Władimir Putin i Xi Jinping
    © Sputnik . Press Service of the President of the Russian Federation
    Czas na ostateczne rozwiązanie kwestii rosyjskiej zaprzepaszczono, i jeśli wcześniej Soros mógł liczyć na kolaps rosyjskiej gospodarki, tak teraz nie liczy już na taki scenariusz. Mało tego: najbardziej wpływowy amerykański bank Goldman Sachs wystąpił z nieoczekiwanie optymistyczną prognozą dotyczącą wzrostu rosyjskiej gospodarki, przewyższającą najbardziej światłe prognozy rosyjskiego rządu. Jeśli amerykański establishment działałby racjonalnie, to po klęsce „ekonomicznego blitzkriegu" przeciwko Rosji, podjąłby próbę porozumienia się z Moskwą, ale liczyć na to jak na razie nie należy, bowiem zbyt dużo sił i środków przeznaczono na restart mediamitu o „strasznej rosyjskiej groźbie".

    Wcześniej czy później najbardziej zajadłe rusofoby będą zmuszone przejść drogę, którą przeszedł George Soros: na początku odmawianie Rosji prawa do istnienia, następnie życie z nadzieją na to, że „jeszcze chwila i Rosja zbankrutuje", potem depresja w wyniku tego, że Rosja się nie rozpadła, i ostatecznie gorzkie uznanie tego, że Rosja będzie trwać wiecznie.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Times: Węgry zdemaskowały plan Sorosa dot. relokacji uchodźców
    18 miliardów dolarów dla Fundacji Sorosa
    „Gra o tron" George'a Sorosa
    Tagi:
    prognozy, George Soros, Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz