Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Agnieszka Piwar. Moskwa

    Polska-Rosja: Kto szkodzi, a kto pomaga?

    © Zdjęcie : Agnieszka Piwar
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Piwar
    27709

    Któż z nas nie zadał sobie pytania: czy rekonstrukcja w szeregach „dobrej zmiany" przyniesie odwilż w stosunkach polsko-rosyjskich? Niepoprawni optymiści naiwnie dostrzegli szansę na ocieplenie. Realiści zdają się studzić ten entuzjazm.

    A jaki komunikat wyszedł z Kremla?

    Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow przypomniał, że Rosja wielokrotnie wysyłała sygnał gotowości do „bliskiej, korzystnej dla obu stron pragmatycznej współpracy". Pytany o relacje z Warszawą, cierpliwy dyplomata podkreślił, że „Moskwa nie będzie uważać Polski za wroga".

    Wielu historyków przyznaje, że tak fatalnych stosunków polsko-rosyjskich jeszcze nie było. Nie będzie to jednak rozprawa o politykach znad Wisły, których antyrosyjska fobia i kiepska dyplomacja sugerują przypuszczać, że nie reprezentują oni zdrowego rozsądku i polskich interesów.

    Dzisiaj zgoła o czym innym. Przecież poza oficjalną polityką i dyplomacją też jest życie. Warto więc przyjrzeć się niektórym prymitywnym działaniom odwetowym w Rosji oraz szkodliwym zagrywkom niektórych Polaków. W swoim stylu zakończę jednak optymistycznie, ale najpierw trzeba będzie trochę pocierpieć.

    Czeczenia. Grozny. Wrzesień, 2017.
    © Zdjęcie : Krzysztof Żuczkowski
    Czeczenia. Grozny. Wrzesień, 2017.
    Zacznę od rodzimego podwórka. Samozwańczo nazywają siebie „polskimi patriotami", posługują się językiem ulicy i nie potrafią trzymać emocji na wodzy (czytaj: kłócą się ze wszystkimi). Kiedy słyszę, że jakiś obywatel Polski zapewnia, że jest „polskim patriotą" i na jednym tchu dodaje, że jest „prorosyjski", to śmiem przypuszczać, że mam do czynienia (w najlepszym przypadku) z zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości.

    Jeśli ktoś jest polskim patriotą, to jest propolski, a nie prorosyjski. Oczywiście polski patriota nie będzie prezentował stanowiska antyrosyjskiego, ponieważ wie, że w interesie Polski są dobre relacje z naszym najpotężniejszym sąsiadem. I takich osób w Polsce nie brakuje.

    Wyróżnia ich sposób prowadzenia dyskusji, a więc celna argumentacja, znajomość historii, opanowanie emocji i kulturalny język. Niestety, po dziesiątkach lat indoktrynacji społeczeństwa, realistycznie myślący i kulturalni ludzie nie wstrzeliwują się w gusta masowej publiczności żądnej taniego show. Poklask zyskują więc często różnego rodzaju prowokatorzy, których populistyczne zagrywki przyciągają bardziej niż merytoryczne działania. Tymczasem nachalne narzucanie prorosyjskości ośmiesza powagę sytuacji i dostarcza ciężkiego działa przeciwnikom polsko-rosyjskiego zbliżenia.

    Trudno jednoznacznie stwierdzić, na ile działania „prorosyjskich polskich patriotów" (nie wierzę, że zamieściłam te słowa w jednym szeregu) są wyreżyserowane w celu przyćmienia i ośmieszenia poważnego środowiska szukającego dialogu i porozumienia z Rosją. Pół biedy, jeśli ktoś kieruje się potrzebą naiwnego serca. Gorzej, kiedy ktoś — pod pretekstem budowania braterstwa między naszymi narodami — z premedytacją sieje zamęt, a każdego kto mu nie przyklaskuje oskarża o bycie agentem CIA, ABW, itd. 

    I tu przechodzimy do drugiej części moich rozważań. Okazuje się bowiem, że miejsca dla prowokatorów z Polski jest w rosyjskich mediach znacznie więcej. Jednak tamtą scenę zdominowało „wariactwo antyrosyjskie", którego niechlubną reprezentację z Polski stanowią Tomasz Maciejczuk i Jakub Korejba.

    Oficjalne logo MŚ 2018 w Rosji
    © Sputnik . Alexander Vilf
    Ten pierwszy określa siebie jako freelancer (wolny strzelec). Niegdyś wspierał Ukraińców na Majdanie (przynajmniej oficjalnie), ale potem jakoś mu się odmieniło (przynajmniej oficjalnie). Maciejczuk zasłynął z tego, że w studiu rosyjskiej telewizji obraził Rosjan mówiąc o nich, że „żyją w gównie". Na reakcję nie trzeba było długo czekać — przed kamerami i publicznością dostał za to po gębie.

    Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że konsekwencją obrażania Rosjan nie było solidarne zbojkotowanie w tamtejszych mediach prymitywnego obywatela Polski, ale jego… rosnąca popularność.

    Wystarczy wspomnieć, że Maciejczuk otrzymał długoterminową wizę na pobyt w Rosji i zaczął bywać w rosyjskich programach publicystycznych, odgrywając w nich rolę „złego Polaka". Tanimi prowokacjami podbił słupki oglądalności oraz pogłębił podziały i niechęć do Polaków. W ten sposób rosyjscy widzowie dostali na tacy „małpę z Polski", jakby nie było poważnych Polaków, z którymi można na wizji podjąć merytoryczną dyskusję.

    Drugi antybohater z polskim paszportem jest politologiem i publicystą. Jakub Korejba wsławił się tym, że wyrzucono go z programu „Wiesti" nadawanego na żywo w państwowej telewizji Rossija. Został w nim zwymyślany od „nazistowskich swołoczy", po tym jak wcześniej wspomniał o „imperialistycznych swołoczach" i „sprzedajnych separatystach", komentując rosyjski materiał o „ukraińskich zbrodniach w Donbasie". Dziwić powinno, że po takim wystąpieniu rosyjska kariera Korejby nie wygasła. Wręcz przeciwnie. Okazuje się, że właśnie ktoś taki może w Rosji liczyć na rolę dyżurnego komentatora przedstawiającego „polskie stanowisko".

    Lansowanie takich osób w rosyjskich mediach pogarsza jedynie i tak fatalne już stosunki między naszymi krajami. Na telewizyjnych talk show dla masowej publiczności niestety się nie kończy. Dochodzą do tego kłamliwe insynuacje o bolesnej dla Polaków historii.

    Na ten przykry fakt zwrócił uwagę polski historyk Jan Engelgard. Antypolską nagonkę, dotyczącą głównie historii, dostrzegł przeglądając rosyjskie strony internetowe. Zauważył, że w niektórych miejscach „sugeruje się, że mieliśmy z III Rzeszą sojusz przeciwko ZSRR (i tajny pakt) i tylko Hitler zapobiegł wspólnemu marszowi na Moskwę, bo nie chciał się z nami dzielić zdobyczami, że w SS służyło wielu Polaków, że wzięliśmy udział w rozbiorze Czechosłowację (to akurat częściowo prawda) i… Ukrainy (chodzi o 1939 i Ruś Zakarpacką), no i że mordowaliśmy Żydów."

    Zdaniem Engelgarda „można zrozumieć, że są w Rosji siły które odreagowują antyrosyjską histerię w Polsce, ale oczywiście godzić się z tym nie można. Taka eskalacja wojny propagandowej nikomu nie służy… I przypomnieć trzeba stanowczo — Polska odrzuciła niemieckie propozycje wspólnego marszu z Niemcami na ZSRR, najpierw w 1934, a potem w 1939. Nie było też żadnego tajnego paktu z Niemcami, był to wymysł francuskiej prasy lewicowej…".

    Powyższe przykłady nie napawają optymizmem.

    Nie byłabym jednak sobą, gdybym w tych trudnych czasach nie szukała czegoś pozytywnego. I znalazłam.

    Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
    © Sputnik . Dmitrij Obolenskij
    Leszek Miller czyta Sputnika
    © Sputnik . Walerij Melnikow
    Chodzi o Stowarzyszenie KURSK założone przez Jerzego Tyca. Zadaniem organizacji jest wspomaganie samorządów lokalnych w zakresie opieki nad miejscami pamięci różnych formacji wojskowych, objętych ochroną przez Państwo Polskie. Stowarzyszenie zajmuje się m.in. wolontariatem na cmentarzach wojennych w Polsce. W ramach swojej działalności remontują i odnawiają miejsca pamięci, w tym pomniki. Ponadto, przy współpracy z Polskim Czerwonym Krzyżem przedstawiciele Stowarzyszenia KURSK poszukują miejsc ostatecznego pochówku żołnierzy Wojska Polskiego i Armii Czerwonej poległych na terenie kraju podczas działań wojennych.

    Na stronie organizacji można przeczytać deklarację: „Bezwzględnie, w ramach obowiązującego prawa, reagujemy na wszelkie akty wandalizmu powiadamiając odpowiednie służby i instytucje. Czynnie przeciwdziałamy zakłamywaniu historii broniąc dobrego imienia kombatantów i żołnierzy WP i RKKA poległych podczas wyzwalania Polski spod hitlerowskiej okupacji."

    KURSK organizuje także konferencje. 24 listopada 2017 r. w Warszawie byłam na jednej z nich. Obrady dotyczyły bezprawnego i niekompetentnego działania polskich urzędników państwowych na terenie miejsc pochówków żołnierzy radzieckich. Pozytywnie zaskoczyło mnie profesjonalne przegotowanie oraz poziom merytorycznej dyskusji, popartej szeregiem dokumentów.

    Pojawili się poważni przedstawiciele strony rosyjskiej. Ze strony polskich instytucji nie wszyscy odpowiedzieli na zaproszenie. Być może nie pozwoliła im na to poprawność polityczna i obawa o utratę stołka. Jednak widząc rozmach działalności Jerzego Tyca śmiem przypuszczać, że jest tylko kwestią czasu, kiedy polscy urzędnicy przełamią swój opór.

    Podczas wspomnianej konferencji omówiono wyniki społecznego dochodzenia ws. zlikwidowania radzieckiego memoriału w Trzciance oraz sytuacji odnalezionego cmentarza jeńców radzieckich w Stargardzie. Okazuje się, że wskutek skandalicznych zaniedbań polscy urzędnicy dopuścili do zbezczeszczenia miejsc, w którym spoczywają ciała żołnierzy z czasów II wojny światowej.

    Jerzy Tyc rozpoczął spotkanie od sprawy podstawowej. Podkreślił, że walka toczy się o ochronę dziedzictwa naszej cywilizacji, w które wpisuje się traktowanie z należytą godnością ludzkich szczątków.

    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    © Zdjęcie : Bożena Gaworska-Aleksandrowicz
    Wymiar człowieczeństwa wpisany w statut Stowarzyszenia nadał kierunek działania, którego żaden przepis, urzędnik czy polityk nie będzie w stanie podważyć. Tylko czekać, aż polscy urzędnicy odważą się przyjąć zaproszenie na kolejne obrady.

    Stowarzyszenie KURSK — po stronie którego stoi prawo i etyka — stanowi przykład, że nawet przy bardzo niesprzyjających okolicznościach, wynikających z fatalnej polityki, można skutecznie działać na polu polsko-rosyjskiego zbliżenia.

    Wystarczy być konsekwentnym, mieć czyste intencje i siłę argumentacji.

    Agnieszka Piwar, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Siergiej Andriejew: „W «wojnie z pomnikami» w Polsce widzimy przejaw wyboru politycznego”
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Leszek Miller w Rosji. Spotkał się z Putinem
    Dyrektor Czeczenfilm: "Za nic w świecie nie oddamy z trudem odzyskanego pokoju"
    Dawid Hudziec: Swój blog nazwałem „Tragedia Donbasu"
    Leszek Miller: Na Kremlu słychać korki od szampana?
    Radziecki konstruktor rozprawia się z socjalizmem
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    II Zlot Braterstwa Polsko-Rosyjskiego. Walka z rusofobią - walka z wiatrakami?
    Tagi:
    patriotyzm, polityka, Żydzi, kultura, II wojna światowa, Armia Czerwona, pomnik, rusofobia, Majdan, Stowarzyszenie KURSK, MSZ Rosji, Rząd RP, ABW, Tomasz Maciejczuk, Jan Engelgard, Jerzy Tyc, Jakub Korejba, Siergiej Ławrow, Trzcianka, Wisła, Kreml, ZSRR, Niemcy, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz