14:28 25 Kwiecień 2018
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 12°C
Na żywo
    Donald Trump i Andrzej Duda

    Polska lubi USA, bo z innymi krajami się pokłóciła

    © REUTERS / Carlos Barria
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    20390

    Zgodnie z badaniami socjologicznymi amerykańskiej służby Gallup ranking poparcia roli USA na świecie przy prezydencie Trumpie spadł bardzo nisko i wynosi 30%. W 65 krajach jest on podobnie niski.

    Najniższy poziom nieakceptacji roli USA w świecie zanotowano w Norwegii — minus 83%, w Austrii — minus 79%. Kanadzie — minus 78%. Odmienna sytuacja jest w Polsce. 

    O tym w rozmowie korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z doktorem Cezarym Kalitą z Uniwersytetu w Siedlcach.

    — W ciągu roku poziom akceptacji dla USA wzrósł o 8%. Zgodnie z badaniami Gallup 56% respondentów aprobuję rolę USA w świecie, natomiast 24% jest odmiennego zdania. Dlaczego Polacy są bardziej proamerykańscy, niż Norwegowie, Austriacy, Kanadyjczycy czy nawet sami Amerykanie?

    — To nie jest zjawisko nowe. Ono było opisywane już dużo wcześniej. Generalnie jest taka tendencja, i już Zbigniew Brzeziński o tym dosyć wyraźnie mówił, że świat jest antyamerykański, ale wyjątek zawsze stanowiła Polska. To jest coś niesamowitego, że u nas poparcie dla Stanów Zjednoczonych jest tak duże. Nie ma czynnika racjonalnego. Mało tego, jest ono mimo kontrowersyjności postaci, Donalda Trumpa — dostrzeganej w całym świecie, a już na pewno w Norwegii, bo Norwegowie są bardzo krytyczni, jeśli chodzi o tego typu zachowania, które lansuje Donald Trump, szczególnie w polityce międzynarodowej z pozycji siły — to jest pewna taka dziwna irracjonalność. Wielokrotnie już się nad tym zastanawiałem. Może to wynikać z tego, że jest to stosunkowo duże oddalenie, jeżeli chodzi o Polskę i Stany. Krótko mówiąc, jeżeli sąsiad jest odległy, to wydaje się, że jest lepszy. Ale dlaczego ta reguła dotyczy tylko Polski? Przecież inne kraje też są w dosyć dużym oddaleniu, a jednak ten antyamerykanizm jest rzeczywiście bardzo widoczny, szczególnie w polityce międzynarodowej. Nie ma tu racjonalnego uzasadnienia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że tak naprawdę niewiele zyskujemy od USA. Dla Polski dalej obowiązują wizy do USA, a Litwini ich już nie potrzebują. Nasi sąsiedzi są znacznie lepiej traktowani. Wymiana handlowa z USA wcale nie jest taka duża i bardzo ciężko wchodzi się na rynki amerykańskie. To jest rynek marginalny w porównaniu chociażby do rynku niemieckiego. Być może potrzebujemy kogoś, kto będzie odległym dla nas wzorcem, kogo będziemy szanowali?

    Grzybobranie
    © Sputnik . Konstantin Chalabow
    Kiedyś w Polsce przeprowadzono sondaż z pytaniem: kogo najbardziej lubimy z sąsiadów? No i okazało się, że Czechów. Mariusz Szczygieł zadzwonił do znajomego Czecha i przekazuje mu tę informację, że najbardziej lubimy Czechów, a na to Czech odpowiada: "No tak, ze wszystkimi już się pokłóciliście, to pozostajemy tylko my".

    To być może jest wyjaśnieniem. Mamy po prostu bardzo słabe relacje z naszymi sąsiadami bezpośrednimi, stąd szukamy silnej relacji z bardzo oddalonym krajem, nawet nie sąsiadem, takim owianym mitami.

    — Jak już powiedziałem, 24% jest odmiennego zdania niż większość Polaków, jeśli chodzi o akceptację USA. Z jakich środowisk pochodzi według Pana ta cyfra?

    — Zawsze trzeba być ostrożnym. Jak się prowadzi badania socjologiczne, to bardzo często te środowiska, na które byśmy teoretycznie stawiali, że powinny takie być, a niekoniecznie zawsze są. Ale to wydaje mi się wynika z tego swoistego myślenia mitologicznego. A bądźmy sobie szczerzy, klasa średnia wierzy w ten swoisty mit Ameryki. On jest bardzo mocno też propagowany, szczególnie w mediach publicznych w Polsce. Niemniej jednak osoby, które lepiej orientują się w sytuacji międzynarodowej, czy potrafią bardziej realnie oceniać rzeczywistość, nie w kategoriach emocjonalnych, wydaje się, że powinny one być bardziej antyamerykańskie. Wszyscy chcieli być jak Ameryka itd. Za tym szły pewne elementy kulturowe, gospodarcze, masa czynników. Dzisiaj to oddziaływanie praktycznie nie istnieje. Zostały tylko twarde siłowe elementy, że Ameryka może bawić się w policjanta świata. Ja podejrzewam, że ten fenomen Ameryki dotyczy chyba wszystkich klas. To jest jakiś artefakt kulturowy, tak silnie zakorzeniony, którego nie można racjonalnymi argumentami wytępić, czy wyplenić. Chyba mogę tak powiedzieć, że Trump jest przecież pewną karykaturą prezydenta. W porównaniu do Obamy wahadło zostało skierowane w całkowicie drugą stronę. Kilka lat temu w taką sytuację nikt by nie mógł uwierzyć. A jednak poparcie rośnie. Muszą tu być jakieś irracjonalne, emocjonalne czynniki kulturowe, które są silnie powiązane z przeszłością. Bo pamiętajmy, że te oceny stereotypowe bardzo powoli się zmieniają. Amerykę od strony Trumpa Polacy będą oceniali dopiero za pięć lat.

    Zobacz również:

    Ukraina jest gotowa kupować połowę gazu od Rosji
    Turcja do USA: Albo współpracujecie z nami w Afrinie, albo walczymy ze sobą
    Pomoc medyczna z Soczi szlifuje język angielski
    Tagi:
    Donald Trump, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz