17:25 21 Lipiec 2018
Na żywo
    Iran

    USA skłaniają UE do ataku na Iran

    © AP Photo / Ebrahim Noroozi
    Opinie
    Krótki link
    Igor Silecki
    81918

    Moskwa nie widzi podstaw do wprowadzania zmian w porozumieniu nuklearnym z Iranem. A prezydent USA swoimi żądaniami jego „dopracowania" po prostu szantażuje Unię Europejską. Waszyngton chce zmusić Brukselę do uczestnictwa w ataku na Iran.

    Ambasador Rosji przy UE nazwał wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa ws. irańskiego programu jądrowego szantażem pod adresem UE. Władimir Czyżow podkreślił, że nic nie wskazuje na to, aby sześciu europejskich sygnatariuszy porozumienia miało zmienić swoje stanowisko. W dalszym ciągu trwają konsultacje, w tym również z udziałem przedstawicieli Iranu. Moskwa nie widzi więc żadnych powodów do wprowadzenia poprawek we Wspólnym Wszechstronnym Planie Działań (JCPOA).

    Komentarz Czyżowa odnosi się do niedawnego oświadczenia amerykańskiego przywódcy. Jak poinformował Donald Trump, Stany Zjednoczone wycofają się z „irańskiego kontraktu", jeśli do porozumienia nie zostaną wprowadzone zmiany. Polityk przypomniał także, że znów wstrzymał możliwość ponownego wprowadzenia amerykańskich sankcji wobec Iranu — jednak zrobił to „tylko w celu zawarcia porozumienia z europejskimi sojusznikami, aby poprawić rażące niedociągnięcia" dokumentu.

    Irański generał Jahja Rahim Safavi w Teheranie, 2007 rok
    © AP Photo / Hasan Sarbakhshian
    Namówić europejskich uczestników porozumienia miał sekretarz stanu Rex Tillerson w czasie swojej podróży do Starego Świata. Przebywając z wizytą w Londynie powiedział, że Waszyngton proponuje stworzenie dodatkowego mechanizmu, regulującego program rakietowy Teheranu i jego politykę na Bliskim Wschodzie, który „uspokoi" Amerykanów. Wytłumaczył, że chodzi przede wszystkim o „balistyczne programy rakietowe" Iranu i te rodzaje broni jądrowej, nad którymi Teheran zgodnie ze Wspólnym Wszechstronnym Planem Działań (JCPOA) nie może pracować tylko do uzgodnionej przez strony daty.

    Porozumienie nuklearne z Iranem zostało zawarte 14 lipca 2015 roku w Wiedniu. Jego sygnatariuszami oprócz USA i Iranu są Rosja, Chiny, Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Zgodnie z dokumentem Teheran powinien m.in. zrezygnować z produkcji plutonu oraz zmniejszyć ilości wzbogaconego uranu w zamian na wycofanie międzynarodowych sankcji.

    Rzeczywistość jest jednak taka, że Waszyngton niespecjalnie obchodzi to porozumienie. Celem Ameryki jest destabilzacja i decentralizacja kraju. Wystarczy przypomnieć sobie falę wieców i protestów, jaka przetoczyła się niedawno przez Iran. Demonstracje są w tym państwie dość częstym zjawiskiem, z którym Teheran zazwyczaj łatwo sobie radzi. Jednak tym razem zamieszki ogarnęły nie tylko centrum, ale prawie wszystkie regiony kraju — również te miejscowości, w których mieszkają mniejszości narodowe. I władze stłumiły ten protest z wielkim trudem.

    Ponadto wszystko rozgrywało się według scenariusza, bardzo przypominającego działania amerykańskich służb specjalnych w czasie „Arabskiej Wiosny". I takiego zagrożenia obecne władze Iranu nie powinny lekceważyć — uprzedza dyrektor Centrum Badań Krajów Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej Siemion Bagdasarow.

    „Ten schemat jest bardzo niebezpieczny dla Iranu. A biorąc pod uwagę czynnik narodowy i to, że regionach kraju rzeczywiście doszło do masowych zamieszek — wygląda na to, że zostaną podjęte działania w celu decentralizacji Iranu, która grozi wybuchem wojny domowej. Nie wolno lekceważyć tego zagrożenia. Jeszcze dwa lata temu czytałem artykuły pewnych amerykańskich ekspertów, którzy pisali: a po co walczyć z Irańczykami w Syrii, którzy nas tam prześladują, czy nie prościej wysadzić sam Iran? To samo piszą o Rosji" — podkreślił ekspert.

    Prezydent USA Donald Trump w Waszyngtonie
    © REUTERS / Yuri Gripas
    Nie ulega wątpliwości, że trwa atak na sojuszników Rosji w regionie. A wszystkie rozmowy wokół porozumienia nuklearnego to tylko pretekst, by wpłynąć na Unię Europejską, która pomału ugina się już pod naciskiem USA. Od razu przypomina się historia z Libią. Amerykańskie służby specjalne dołożyły wszelkich starań, aby napięta sytuacja w tym kraju osiągnęła apogeum i w 2011 roku wybuchła wojna domowa — do której nie było żadnych przesłanek (zresztą podobnie jak w Syrii w 2014). Później jednak USA występowały w roli obserwatora, udzielając Europie prawa do bombardowań, mających na celu obalenie Kaddafiego.

    Wszystko wskazuje na to, że z Iranem Waszyngton chce się „rozprawić" rękami Europejczyków. Jeśli mu się na to pozwoli i Amerykanom uda się zrealizować swój plan eksportu „demokracji chaosu" do jeszcze jednego kraju, sytuacja w regionie stanie się krytyczna. Iran jest obecnie boiskiem treningowym dla Stanów Zjednoczonych. Kolejnym (i głównym) celem jest Rosja.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Jak Ukraina podarowała USA „bezpieczeństwo"
    Belgijski parlament opowiedział się za zniesieniem antyrosyjskich sankcji
    Co jest grane w ONZ?
    Tagi:
    Unia Europejska, USA, Iran
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz