04:51 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Korporacja

    Korpobunt: „Wyprowadzamy się z Alei Kaczyńskiego"

    © Depositphotos / GaudiLab
    Opinie
    Krótki link
    Tomasz Dudek
    4403

    Jedna z warszawskich korporacji, której siedziba mieści się przy dawnej Alei Armii Ludowej, oświadczyła, że nie ma zamiaru zmieniać firmowych pieczątek ani stopki w firmowych dokumentach. Nie chcą Lecha Kaczyńskiego i już.

    To spontaniczna oddolna akcja pracowników, którzy bynajmniej nie sympatyzują z rządem Morawieckiego, a wcześniej Szydło — bo to właśnie przez PiS nowe zasady opodatkowania kontraktów uderzyły ich po kieszeni. Dlatego nie życzą sobie nowego patrona.

    — Dzisiaj przyszedł mail z centrali, że wszyscy mają zmienić adres w swoich stopkach maili oraz firmowej dokumentacji na al. Lecha Kaczyńskiego. Jest spontaniczna akcja, aby w proteście przeciwko podatkom i "ozusowaniu" umów tego nie robić  — zdradził Wirtualnej Polsce 39-letni dyrektor oddziału korporacji. — Przez politykę PiS co miesiąc tracę ponad tysiąc złotych z pensji. Nie chcę Lecha Kaczyńskiego na firmowych dokumentach. U nas będzie nadal Armii Ludowej!

    Na jesieni ubiegłego roku wszyscy pracownicy otrzymali wiadomość o tym, ze wraz z 2018 zaczną obowiązywać nowe zasady oskładkowania umów i kontraktów. Firma w większości współpracuje ze specjalistami, którzy mają dość skomplikowane kontrakty. Zarabiają koło 16 tys zł. I nagle okazuje się, że równowartość miesięcznego wynagrodzenia — a nawet więcej — stracą na nowych zasadach opodatkowania w skali roku. Wtedy pomiędzy biurkami zaczęły krążyć maile o tym, żeby w geście buntu nie zmieniać wizytówek na takie „z Kaczorem". Kiedy bunt rozszerzył się o kadrę menedżerską, ci otwarcie zażądali przeprowadzki i uderzyli z tym do prezesa. Niestety centrala zabroniła mu „wdawania się w polityczne manifestacje". Ale okazuje się, że jest sposób na zmianę adresu — ponieważ biurowiec stoi przy skrzyżowaniu ulic!

    — Zaproponowaliśmy, aby firmę zarejestrować na sąsiedniej ulicy. Natomiast miejsce pracy pracowników pozostałoby bez zmian. Od frontu mamy Aleję Kaczyńskiego, ale jest też tylne wejście i tam mogłaby ulokować się oficjalna siedziba — mówi jeden z buntowników.

    Donieck
    © Sputnik . Dan Levy
    Niestety to również się nie udało. Na razie pracownikom IT i programowania udało się wywalczyć kontrakty na „starych zasadach", ale Lech Kaczyński nadal ich „uwiera". Liczą, że w tej sprawie pomogą im radni.

    Tymczasem bitwa o Aleję Lecha na poziomie samorządowym trwa w najlepsze. Warszawscy radni próbowali wstrzymać zarządzenie pisowskiego wojewody Zdzisława Sipiery i „uratować" nazwę ulicy przed Kaczyńskim. Zaskarżyli hurtowo do sądu ostatnie decyzje wojewody w kwestii dekomunizacji ulic i szybko przegłosowali, że zdekomunizowana Aleja Armii Ludowej ma się nazywać „Trasą Łazienkowską". Ale niestety okazało się, że nie mieli takiej mocy.

    — Odbieram to jako decyzję polityczną, bo inaczej tego interpretować nie można. Podważanie honorowania takich osób jak Lech Kaczyński jest postępowaniem niegodnym, bo nie ma wątpliwości, że jest to osoba warta upamiętnienia w przestrzeni miejskiej — groził tydzień temu wojewoda. — Nie zawaham się wydania decyzji zastępczej, żeby skończyć ten żenujący spektakl i przywrócić aleję Lecha Kaczyńskiego, chciałbym, żeby ład i porządek był w Polsce przestrzegany!

    Jak zapowiedział, tak zrobił. Ale jeszcze nie wie, że zadarł z warszawskimi korporacjami!

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Aleppo odbuduje „Perłę Syrii”
    Nowe szczegóły dotyczące zabójstwa brata Kim Dzong Una
    Rosyjscy emeryci staną się szejkami naftowymi
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Lech Kaczyński, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz