Widgets Magazine
11:05 26 Sierpień 2019
Rury do gazociągu

Gazociąg Północny 2 „wyprze” Polskę z rynku gazowego

© Sputnik . Igor Zarembo
Opinie
Krótki link
Igor Naumow
111013

Niemcy pozwoliły na budowę Gazociągu Północnego 2 w swoich wodach terytorialnych. Ta wiadomość była bardzo bolesna dla Polski. Dlaczego Warszawa jest nieprzejednanym przeciwnikiem projektu w materiale RIA Novosti.

Lekcja niemieckiego

Oprócz Niemiec, budowę powinny zatwierdzić Finlandia, Szwecja i Dania. Operator projektu Nord Stream 2 podkreśla, że prace z tymi krajami przebiegają zgodnie z harmonogramem.

Dyrektor finansowy spółki Paul Corcoran powiedział, że latem tego roku projekt zacznie być realizowany. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller podkreślił, że decyzja niemieckich władz pozwala na rozpoczęcia budowy najważniejszego odcinka rurociągu.

Nord Stream 2 przewiduje budowę dwóch nitek o łącznej mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie przez Morze Bałtyckie z Rosji do Niemiec. W wyniku, biorąc pod uwagę  Nord Stream, do Niemiec bezpośrednio popłynie z Rosji 110 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

Inwestycję wyceniono na 9,5 mld euro. W ubiegłym roku wydano 3 mld. Przedsięwzięcie jest współfinansowane przez niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell. Jednak nie wszyscy zgadzają się na wdrożenie tego projektu.

Polski drzwi

Polska wyraża kategoryczny sprzeciw wobec tego ważnego projektu energetycznego. Rozpaczliwą próbę zablokowania budowy rurociągu podjął niedawno polski premier Mateusz Morawiecki.

Apelował on do amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillerosna o rozszerzenie sankcji na projekt oraz karanie grzywną europejskie przedsiębiorstwa, które uczestniczą w nim. Cel – według Warszawy – uświęca środki: stawką jest „uratowanie” Europy przed rzekomym monopolem Gazpromu.

Morawiecki położył nacisk na wspólne wartości antyrosyjskie Waszyngtonu i Warszawy. To nic innego, jak ochrona interesów gospodarczych. Nie jest tajemnicą, że  amerykańskie firmy wydobywające gaz łupkowy noszą się z planami ekspansji na rynki krajów unijnych. A Polska stara się wykorzystać sytuację.

— Te wypowiedzi i działania są podyktowane względami geopolitycznymi, m.in. w głównym nurcie amerykańskiej polityki mającej na celu penetracje, a w przyszłości  dominację w europejskim obszarze energetycznym – powiedziała Ludmiła Studenikina, wicedyrektor Międzynarodowej Szkoły Biznesu przy Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Nafty i Gazu im. I.M. Gubkina.

Moneta pamiątkowa z logotypem bitcoina
© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Amerykanie liczą, że wejdą do Europy przez polskie drzwi. Czekają tam na nich. Były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski informował, że jego kraj zatwierdził techniczny program współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w tej sferze.

W ubiegłym roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) jako pierwsze w UE podpisało pięcioletnią umowę na dostawy gazu skroplonego (LNG) ze Stanów Zjednoczonych. Paliwo będzie docierać do terminalu w Świnoujściu, który dwa lata po oddaniu do eksploatacji jest wykorzystywany jedynie w jednej trzeciej (5 mld metrów sześciennych rocznie).

W 2017 roku do portu wpłynęło 14 gazowców. Po regazyfikacji uzyskano  1,6 mld metrów sześciennych gazu. W sumie Polska zużywa około 15 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa rocznie – i 2/3 dostarcza Gazprom.

Z nieba na ziemię

Ambicje Polaków nie ograniczają się do mechanicznego zastąpienia rosyjskiego gazu amerykańskim lub innym surowcem. Warszawa ma inny, bardzo ambitny cel – stać się wiodącym węzłem gazowym w Europie Wschodniej i Środkowej. Plany są takie: LGN z USA i Kataru trafia do terminalu w Świnoujściu, którego moc przesyłowa zostanie zwiększona do 7,5 mld metrów sześciennych.

Ponadto Polska liczy na to, że 10 mld metrów sześciennych gazu będzie pochodzić ze złóż na Morzu Północnym. W tym celu podjęto decyzję o budowie z Danii po dnie Morza Bałtyckiego rurociągu Baltic Pipe do 2022 roku. Oprócz PGNiG, w projekcie uczestniczy duńska Energinet.

Jednak eksperci mają wątpliwości co do tego, czy te plany będzie można zrealizować. Studenikina uważa decyzję o zwiększeniu mocy przerobowych terminalu w Świnoujściu za polityczną, podkreślając, że Polska sama będzie musiała sfinansować budowę. A to jest problematyczne.

W Europie pojawiła się moda na budowanie terminali LNG, twierdzi dyrektor ds. badań Vygon Consulting Maria Biełowa. Ale im więcej terminali, tym w mniejszym stopniu są one zapełnione.

— Od 2010 do 2016 roku średnioeuropejskie zapełnienie terminali LNG zmniejszyło się z 47 do 27%. Oznacza to, że producenci znajdują bardziej interesujące rynki zbytu, a europejscy konsumenci gazu – bardziej atrakcyjnych dostawców – wyjaśniła.

Jednak głównym bodźcem dla Warszawy jest Gazociąg Północny 2. Ten rurociąg pozbawia Polskę korzyści wynikających z tranzytu gazu i podważa ekonomiczną zasadność polskiego wariantu dywersyfikacji dostaw błękitnego paliwa do Europy.

Gazowe dylematy Europy
© Sputnik . Vitaliy Podvitski
Ponadto nie należy zapominać, że ceny gazu rurociągowego są zawsze niższe niż LNG.  Zdaniem ekspertów Polacy przepłacą za amerykański LNG około miliard euro w porównaniu do produkcji Gazpromu.

Europejczycy potrafią liczyć pieniądze. Po oddaniu do eksploatacji Gazociągu Północnego 2 Polska będzie musiała zapomnieć o swoich aspiracjach na rynku gazowym.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

WADA jest gotowa oskarżyć ruch olimpijski
Ukraina chce zmian w mechanizmie stosowania prawa weta w RB ONZ
Kończ Waść, wstydu oszczędź
Tagi:
Gazociąg Północny - 2, Unia Europejska, Poland, Russia, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz