Widgets Magazine
11:33 25 Sierpień 2019
Pjongczang, przygotowania do Olimpiady

Sport to wojna. Zimna wojna

© AP Photo / Jae C. Hong
Opinie
Krótki link
Antonina Świst
2210

Wykluczenie Rosji z igrzysk w Pjongczangu z pewnością zachwieje dotychczasowym porządkiem w sportach zimowych. Jak to mówią w Biblii: „ostatni będą pierwszymi".

Komitet wykonawczy MKOl podjął decyzję o wykluczeniu reprezentacji Rosji z Igrzysk, które mają się odbyć w Pjongczangu. Nie będzie oficjalnej reprezentacji, nie zabrzmi rosyjski hymn, nie zobaczymy też flagi. Federacja musiała pogodzić się z utratą 11 z 33 medali zdobytych w Soczi. 25 sportowców zostało dożywotnio zdyskwalifikowanych, 22 odwołało się już do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.

Obrony Rosjan podjęli się najlepsi prawnicy oraz grupa adwokatów szwajcarskich zatrudniona przez Rosyjski Komitet Olimpijski. I efekty już są: 9 medali z Soczi udało się przywrócić, część sportowców została oczyszczona z zarzutów.

„Raport Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) w sprawie Rosji nie zawiera żadnych konkretnych dowodów" — pisała już w grudniu Rossijskaja Gazieta. Władimir Putin zapowiedział, że wyciągnie wobec faktycznie winnych surowe konsekwencje. Jak wiemy, Rosjanie odmówili również transmitowania imprezy na żywo, ale grupa sportowców ostatecznie pojedzie do Korei, choć długo zastanawiali się nad tym, czy igrzysk całkowicie nie zbojkotować. Nie będą mogli jednak wystąpić w narodowych barwach.

Co ciekawe, polska opinia publiczna prezentuje raczej współczucie niż złośliwą satysfakcję, że sportowemu gigantowi zamknięto drzwi przed olimpiadą. Newsweek powtarza za rosyjskimi dziennikarzami, że bez rosyjskich gwiazd „igrzyska będą nudne", straci na tym bardziej cała reszta świata niż sama Federacja.

Paweł Słójkowski na portalu Polskiego Radia w pewnym momencie konkluduje: „To fakt, że takie decyzje nie mogą być podjęte bez oskarżeń o kierowanie się pobudkami politycznymi". Przed Rio mówiono o „dyplomatycznej decyzji". Teraz zapadła ta, którą nazywano „opcją atomową".

W nieoficjalnych komentarzach internauci, między innymi na stronie „Gazety Wyborczej", zwracają uwagę na to, co dzieje się w amerykańskich laboratoriach. Powołują się na wyznania Grigorija Rodczenkowa, który przyznał, że został sowicie opłacony przez USA, by opowiedzieć o dopingu w Rosji. Wiadomo już, że Rodczenkow leczył się psychiatrycznie, miał też próby samobójcze.

Na portalu NaTemat zdania są podzielone. Jedni potępiają decyzję MKOl („Wykluczanie poszczególnych nacji to polityka, która ze sportem ma niewiele wspólnego. Namiastki tego typu zachowania mieliśmy w minionych latach, Los Angeles, Moskwa"; „Decyzja bezsensowna. Zdecydowanie skuteczniejsze i — co ważne — mające aspekt odstraszający dla innych byłyby bezwzględne dyskwalifikacje sportowców, którym udowodniono stosowanie dopingu"; „No tak a w USA podobno "Nagle okazało się, że Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) straciła wszystkie próbki dopingowe sportowców amerykańskich występujących w reprezentacji USA od 1990 do 2016 roku. W agencji wyjaśniono, że było to wynikiem nieostrożności sprzątaczki, która przez przypadek upuściła regały z próbkami pobranymi od amerykańskich sportowców i 30 tys. probówek rozbiło się w drobny mak…"; „Najwięksi koksiarze to sportowcy USA, a w sportach zimowych Norwegowie"), inni popierają („Bardzo dobrze choć podejrzewam ze inne nacje tez swoje za uszami maja"; „W Rosji mamy do czynienia ze stosowaniem dopingu instytucjonalnego. Nie twierdzę, że Rosja to jedyny przypadek, ale na razie udowodniono to tylko im. W kolejce czekają Chińczycy").

Prezydent Europejskiego Komitetu Olimpijskiego ze Słowenii stwierdził, że bez oficjalnej reprezentacji Rosji poziom igrzysk drastycznie spadnie. Rosjanie liczą, że sportowców, którym Trybunał w Lozannie cofnął sankcje, uda się „na szybko" włączyć do ekipy, która w barwach olimpijskich pojedzie do Pjongczangu (są wśród nich m.in. biegacze Aleksander Legkow, Ewgenij Biełow, Maksym Wylegżanin i Aleksiej Pietuchow, bobsleiści Dmitry Trunenkow, Aleksiej Niegodajło, Olga Stulnewa, Ludmiła Udobkina, a także saneczkarze i łyżwiarze), ale nie jest to jeszcze przesądzone.

Z pewnością „medalowy porządek" zadrży w posadach, ponieważ Amerykanie wyślą do Korei… najliczniejszą reprezentację w historii. Z tego względu systemowa dyskwalifikacja Rosji jest im bardzo na rękę. Pojedzie tam aż 242 sportowców. Jak podaje Polskie Radio, „Amerykanie mają nadzieję, że w Pjongczangu przekroczą liczbę 100 złotych krążków w historii zimowych igrzysk (obecnie mają 96) i 300 w sumie (obecnie 284)".

Tradycyjnie jednak w skokach i biegach mocni pozostają Niemcy i Norwegowie.

Jakie szanse medalowe mają Polacy? Największe — ekipa skoczków narciarskich, którzy po mistrzostwach świata w Lahti stali się głównymi kandydatami do walki o złoto. Faworytką w swojej dziedzinie jest też biegaczka Justyna Kowalczyk i panczeniści ze Zbigniewem Bródką na czele. Marian Kmita, szef działu Sport w Polsacie, twierdzi, że „nie tylko o to przecież idzie, żeby ścigać się z innymi krajami o ilość złotych, srebrnych i brązowych krążków. Dla mnie wciąż najważniejsze będzie to, jak wygląda w Polsce sportowa infrastruktura, system szkolenia wyczynowych sportowców, a także dzieci i młodzieży i tak zwana — powszechna kultura fizyczna".

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szef Samsunga wyszedł na wolność
Most Krymski „rośnie w oczach”
Prezydent Korei Południowej spotka się z formalnym szefem KRLD
Tagi:
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2018, MKOl, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz