06:43 24 Luty 2018
Warszawa-7°C
Moskwa-14°C
Na żywo
    Euro 2016

    „Trzeba było myśleć wcześniej. Polska zdenerwowała nawet Amerykę"

    © Sputnik. Władimir Piesnia
    Opinie
    Krótki link
    Avigdor Eskin
    152022

    W dniu, kiedy prezydent Polski Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, miały jeszcze miejsce dwa inne wydarzenia.

    Po pierwsze jakieś czterdzieści minut przed ogłoszeniem decyzji o zatwierdzeniu przezeń nowelizacji ukraińskie media podały, że Rada Najwyższa przyjęła odezwę do prezydenta Polski z prośbą, by ustawy nie podpisywał. Czy Duda zdążył przeczytać czołobitną odezwę — nie wiadomo.

    Po drugie polskie władze odwołały zaplanowaną na środę wizytę w Warszawie ministra edukacji Izraela Naftaliego Bennetta. Za powód posłużyły następujące słowa ministra: „Przeszłość nie może być przepisana: Polacy odegrali znaczącą rolę w ludobójstwie Żydów w czasie Holocaustu".

    Tutaj należy wziąć pod uwagę następujący niuans. Poprawki nazywane w ukraińskich i rosyjskich mediach „antybanderowską ustawą", w izraelskich i anglojęzycznych mediach noszą miano „ustawy o holocauście".

    W Rosji i na Ukrainie, z przyczyn oczywistych, większe zainteresowanie wywołał zapis o zakazie w Polsce oficjalnej dziś ukraińskiej „ideologii banderowskiej"; w USA i Izraelu — zapis o zakazie nazywania obozów śmierci na terytorium Polski „polskimi obozami śmierci" i w ogóle oskarżanie Polaków o współudział w ludobójstwie Żydów.

    Dwudziestego szóstego stycznia ustawę przyjął polski sejm (zdecydowano między innymi o wprowadzeniu kary grzywny i kary pozbawienia wolności do lat trzech za publiczne oświadczenia o współudziale Polaków w masowym ludobójstwie Żydów w czasie II wojny światowej).

    Potem ustawę zatwierdził Senat, a na końcu prezydent. Przy czym jeśli na ukraińskie oficjalne protesty ani polskie władze, ani polskie media nie zwracały w sumie żadnej uwagi, to „ izraelska presja na Dudę" stała się przedmiotem burzliwych dyskusji.

    Izrael zareagował rzeczywiście bardzo ostro. Premier Binjamin Netanjahu wystąpił ze zdecydowanym protestem: „Nie możemy pogodzić się z tym, jak Polska wypacza prawdę i przepisuje historię". I uzyskał aktywne wsparcie ze strony liderów opozycji. Ponad połowa deputowanych Knessetu dołączyła już do deklaracji protestu głoszącej, że nowa polska ustawa jest „przejawem negowania holocaustu".

    Gwoli sprawiedliwości należy uściślić: w czasie omawiania polskiej ustawy wielu izraelskich polityków podkreślało, że Polska jako państwo była ofiarą wojny, i że wielu Polaków aktywnie działało w ruchu oporu. Ale wszystkich uczestniczących w dyskusjach Izraelitów oburzał zakaz mówienia o odwrotnej stronie polskiej historii.

    Przeciwko przyjętym poprawkom wystąpił najbardziej uznawany ośrodek pamięci ofiar Holokaustu Yad Vashem. W jego oświadczeniu podkreślono, że nowa ustawa „zaciemnia prawdę historyczną, co się tyczy wsparcia, jakiego Niemcom udzielało polskie społeczeństwo w czasie Holocaustu". W tymże oświadczeniu Yad Vashem przyznał jednak, że termin „polskie obozy śmierci" faktycznie wprowadza w błąd.

    Beniamin Netanjahu
    © AP Photo/ Tsafrir Abayov/Pool
    W samej Polsce wszystkie te spory wywołały falę antysemityzmu. W sprzedaży pojawiły się koszulki z napisem „Nie wstyd nam za Jedwabne". Napis ten nawiązuje do pogromu ludności żydowskiej dokonanego już po wojnie przez Polaków, którzy chcieli zatrzymać dla siebie zagrabiony wcześniej majątek niewielu ocalałych w obozach śmierci Żydów, którzy powrócili do swoich domów.

    Ambasador Izraela w Warszawie Anna Azari wystąpiła z oświadczeniem w związku z „potworną falą nienawiści" w Polsce. Dyplomatka zauważyła, że w ostatnich dniach obserwujemy niepohamowany wybuch antysemityzmu nie tylko w sieciach społecznościowych, ale też w państwowych mediach. Dyrektor TVP2 na przykład Marcin Wolski powiedział, że obozy śmierci należy nazywać żydowskimi, bo w komorach gazowych pracowali także żydowscy więźniowie.

    Naftali Bennett potwierdził fakt odwołania jego wizyty i powiedział, że jest z tego dumny. W swoim oświadczeniu podkreślił, że bez udziału Niemców, z rąk Polaków w czasie wojny, a nawet po niej zginęło co najmniej dwieście tysięcy Żydów. Mowa o drugim pod względem znaczenia polityku w Izraelu, którego przeznaczają na następcę Netanjahu na stanowisku premiera.

    Kryzys w relacjach z Izraelem może Polskę drogo kosztować. Informacja w prasie o zaniepokojeniu administracji Trumpa próbami przepisywania historii daje do zrozumienia, że Amerykanie nie będą biernie patrzeć na podobne działania Warszawy.

    Pozostaje jednak jedna ważna kwestia.

    Warto zauważyć, że sławetna ustawa została przyjęta przez Sejm w przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci Ofiar Holocaustu. W zasadzie powinno nam to przypominać o ustawie dopuszczającej bezczeszczenie pomników żołnierzy radzieckich, przyjętej przez Polaków 22 czerwca ubiegłego roku. Trudno nie dopatrzeć się w obydwu przypadkach chęci wyrządzenia zniewagi i upokorzenia.

    I gdzie byli wszyscy ci, którzy potępiają dzisiaj Polskę, kiedy Sejm przyjmował 22 czerwca szydercze poprawki do „ustawy o dekomunizacji" pozwalające na burzenie pomników tych, którzy Polskę wyzwalali? Owszem, miały miejsce równoczesne posiedzenia Dumy Państwowej i Knessetu, w czasie których dawano wyraz oburzeniu działaniami Warszawy. Ale gdzie były wszystkie inne kraje? Przepisywanie historii dotyczy wszystkich ludzi na świecie. I jeśli ktoś tego jeszcze nie zrozumiał, to wielka szkoda.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Polacy podzieleni w kwestii nowelizacji ustawy o IPN
    Duda podjął decyzję ws. ustawy o IPN
    USA i Izrael działają z premedytacją. Polska w narożniku będzie bita do nokautu
    Tagi:
    nowelizacja ustawy o IPN, obozy koncentracyjne, Holokaust, Avigdor Eskin, Izrael, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz