08:27 21 Październik 2018
Na żywo
    Rury w fińskim zakładzie w mieście Kotka

    Zachód przestaje walczyć o ukraińską rurę

    © Zdjęcie: Axel Schmidt/Nord Stream 2
    Opinie
    Krótki link
    Dmitrij Lekuch
    19500

    „Wyłączenie Nord Stream-2 spod „sankcji Kongresu" nie jest żadną „przykrą prawną niezgodnością", lecz „niejawnym rozdziałem rynków". Amerykańskie środowiska biznesowe doskonale zdają sobie sprawę z tego, że im więcej rosyjskiego gazu tłoczonego będzie przez gazociągi do Europy, tym łatwiej im będzie na rynkach, na których im zależy".

    Po rozmowach z duńskim ministrem spraw zagranicznych Andersem Samuelsenem rosyjski szef dyplomacji Sergiej Ławrow dość pewnym głosem oświadczył: „Podjęliśmy kwestię zgody Danii na ułożenie Gazociągu Północnego-2 na wodach terytorialnych królestwa. Podkreśliliśmy nasze pryncypialne stanowisko, że wniosek powinien być rozpatrywany na podstawie ustawodawstwa, które obowiązywało w Danii i w całej UE w chwili złożenia tego wniosku".

    Siergiej Ławrow miał wszelkie podstawy, by się tak wyrazić. Wyjaśnijmy.

    Właściwie świadomość tego, że o Nord Stream-2 należy dzisiaj mówić jak o fakcie dokonanym, ma nie tylko zainteresowana projektem Moskwa i jeszcze bardziej zainteresowany nim Berlin, ale też Waszyngton. I nie chodzi tu nawet o to, że Waszyngton dokonuje rewizji swoich relacji z Berlinem, który chce pozostać chociażby potęgą gospodarczą. Chodzi o to, że jak pisze wpływowa Foregin Policy: „Z grubsza rzecz ujmując, odrzucenie przez Waszyngton „Gazociągu Północnego" jest nieracjonalne, bezużyteczne, a także utrudnia realizację amerykańskich interesów".

    I tutaj zaczyna się rzecz najciekawsza.

    Ta sama Foregin Policy przywołuje masę argumentów przemawiających za tym, dlaczego Nord Stream-2 jest dobry nie tylko dla Rosji i Niemiec, ale też dla Ameryki (im mniej konfliktów z Niemcami, tym lepiej. Im więcej gazu będzie zużywać Europa, tym lepiej: rynek będzie rosnąć, i miejsca starczy dla wszystkich).

    Jednocześnie gazeta starannie omija główny argument przywoływany przez każdego specjalistę w dziedzinie handlu surowcami.

    To, że w obecnej sytuacji Gazociąg Północny-2 jest bardziej potrzebny Niemcom niż Moskwie stało się ostatecznie jasne, kiedy Moskwa porozumiała się z Ankarą w sprawie budowy Strumienia Tureckiego. Nie trzeba być przecież geniuszem, żeby zrozumieć, że w wyniku jego budowy „rosyjski gaz" tak czy inaczej dotrze rurociągami do Europy, i monopol Ukrainy na tranzyt zostanie ostatecznie i nieodwracalnie pogrzebany.

    Po tym rosyjsko-tureckim porozumieniu Niemcy, czy to „udające", czy to naprawdę „wybierające" pomiędzy demokratycznymi a prawdziwymi wartościami, jakoś od razu odrzuciły tak niepasującą do nich rolę Agafii Tichonownej z gogolowskiego „Ożenku". Momentalnie uświadamiając sobie fakt, że konkurencja dotyczy teraz nie sfery wysokich technologii, lecz zwyczajnie tego, kto odgrywać będzie rolę „wiodącego hubu gazowego Europy", Niemcy całkiem logicznie stwierdziły, że właśnie ta rola najlepiej do nich pasuje.

    Atak zimy w Nowym Jorku
    © AFP 2018 / Jewel Samad
    I jeszcze nie tak dawno miało miejsce jedno wydarzenie, które zmusiło już nie tylko Niemcy, ale też samą Amerykę, do zastanowienia się nad swoim miejscem na globalnych gazowych rynkach.

    Na srogich brzegach Półwyspu Jamalskiego Rosjanie zbudowali Sabettę. I w najbezczelniejszy sposób zaprezentowali się w charakterze poważnych graczy na globalnych rynkach ciekłego gazu ziemnego. Żeby było zabawniej, pierwsze dwie partie jamalskiego LNG, po przejściu łańcuszka pośredników, trafiły do Bostonu, na amerykańskie rynki energetyczne.

    I teraz proszę sobie przedstawić taką sytuację: Rosjanom naprawdę nie dają zbudować Nord Stream-2, a oni zamiast posłusznie pompować gaz przez Ukrainę wykorzystują te pieniądze na dodatkowe moce przesyłowe LNG. I ta kolosalna ilość trafia na globalne rynki, w tym również na rynki Azji Południowo-Wschodniej, które Amerykanie uważają już praktycznie za „swoje". A wtedy rzecz ma się już bardzo poważnie. No bo jeśli „rosyjski LNG" z taką łatwością może konkurować nawet na rynku samych Stanów Zjednoczonych, to jaką rolę odegra w regionie Pacyfiku?

    I tutaj właśnie pojawia się obawa, że nieprzyjemności dotkną sam amerykański sektor wydobywczy. Ten sam, w który pokładała nadzieje poprzednia administracja Obamy, i na który tak liczy obecna administracja Donalda Trumpa.

    Budowa zakładu LNG na Jamale
    © Sputnik . Aleksandr Kondratuk
    Dlatego właśnie wyłączenie Nord Stream-2 spod „sankcji Kongresu" nie jest żadną „przykrą prawną niezgodnością", lecz „niejawnym rozdziałem rynków". Amerykańskie środowiska biznesowe związane z sektorem energetycznym doskonale zdają sobie sprawę z tego, że im więcej rosyjskiego gazu tłoczonego będzie przez gazociągi do Europy, tym łatwiej im będzie na rynkach, na których im zależy.

    Nord Stream-2 (a niewykluczone, że i „-3", i „-4") powstaną z jednej prostej przyczyny, a mianowicie dlatego że gra on na korzyść wszystkich prawdziwych graczy. Naturalnie, Rosji także. Jak oświadczył dyrektor finansowy Gazpromu Andriej Krugłow, dodatni efekt przesunięcia tranzytu gazu z Ukrainy na budowany Nord Stream-2 już teraz oceniany jest na co najmniej miliard dolarów rocznie. Niemcy utrzymają i pomnożą swoją gospodarkę. USA nie zderzą się z nazbyt dużą — a po uruchomieniu Sabetty, w pełni realną — konkurencją na globalnych rynkach LNG.

    Są co prawda pewne problemy z Ukrainą, która po utracie roli głównego państwa tranzytowego nie tylko otrzyma ogromną dziurę w budżecie, ale też zostanie szczęśliwym posiadaczem największej chyba na świecie kupy bezużytecznego złomu. Jak to elegancko ujmuje Foreign Policy: „Rozbudowa Gazociągu Północnego-2 rzeczywiście oznaczać będzie, że państwem tranzytowym w dostawach znacznej części rosyjskiego gazu będą zamiast niestabilnej Ukrainy bardziej stabilne Niemcy".

    Co w tłumaczeniu brzmi: problemy Indian szeryfa nie obchodzą.    

    Zobacz również:

    Bloomberg: Rosja zwyciężyła w Arktyce
    DWN: Rosyjska odpowiedź na ekspansję gazową USA w Europie
    Polityka pozbawia UE korzyści płynących z Gazociągu Północnego 2
    Tagi:
    gaz, LNG, Nord Stream-2, Europa, Ukraina, USA, Niemcy, Rosja, Dania
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz