23:01 21 Lipiec 2018
Na żywo
    Paralotnia z wizerunkiem flagi Kosowa nad Prisztiną w przededniu 10 rocznicy ogłoszenia niezależności

    Czy Kosowo traci wsparcie Europy?

    © AFP 2018 / Armand Nimani
    Opinie
    Krótki link
    3370

    17 lutego, w dziesiątą rocznicę „niezależności" Kosowa, w Pradze ma dojść do akcji protestu. Jej uczestnicy będą nakłaniani do podpisania petycji nawołującej czeskie władze do odwołania decyzji o uznaniu proklamowanego w trybie jednostronnym Kosowa.

    Taką informację przekazał serbskiej gazecie „Wieczernije nowosti" Milutin Ilic, właściciel zarejestrowanej w Pradze agencji doradczej „Geopolitikon" i doradca czeskiego deputowanego Jaroslava Foldyny. Jako pierwszy podpisał się pod dokumentem były minister spraw zagranicznych Czech Jan Kavan, a inicjatorzy petycji mają nadzieję, że dołączy do nich prezydent Milos Zeman. Następnie dokument ma zostać przekazany do rozpatrzenia przez parlament i rząd Czech.

    Czechy uznały niezależność Kosowa 21 maja 2008 roku. Prezydent kraju Milos Zeman wielokrotnie nazywał tę decyzję błędną.

    Kolejny ciekawy sygnał napłynął z Austrii. W przeddzień wizyty w Belgradzie wicekanclerz Heinz-Christian Strache powiedział w rozmowie z serbską gazetą „Politika", że uznanie Kosowa to „sprawa Serbii", a „naciskanie na Serbię, żeby uznała Kosowo to niesłuszna droga".

    Czy te dwa fakty świadczą o tym, że wsparcie Europy dla Kosowa zaczęło się zachybotać?

    W rozmowie ze Sputnikiem Aleksander Gajic z belgradzkiego „Instytutu Badań Europejskich" przypomniał: Prisztina znalazła się pod pręgierzem unijnej strategii dotyczącej Zachodnich Bałkanów, w której uwzględniono uwagę Madrytu o tym, że Kosowo nie powinno być częścią procesu integracji europejskiej.

    „UE jest od dawna podzielona w kwestii Kosowa, państwa, które go nie uznawały twardo trwają przy swoim stanowisku. Tymczasem oświadczenie wicekanclerz Austrii i planowane w Czechach akcje mówią o tym, że w państwach, które uznały Kosowo stopniowo ewoluuje opinia społeczna, i swoim uporem Serbia może zmusić ich do zmiany stanowiska i rewizji podjętej niegdyś decyzji".

    Nie wyklucza też fali rewizji w Europie politolog Aleksander Stojanović. Jak mówi, UE walczy teraz o zachowanie tego, co budowała przez ostatnie pięćdziesiąt lat: państwa członkowskie UE chcą przywrócić sobie jedność i wspólnie o wszystkim decydować w celu umocnienia swojej pozycji.

    „Stąd wsparcie dla Madrytu w kwestii Katalonii. Z tego punktu widzenia masa maleńkich, źle funkcjonujących, politycznie i gospodarczo słabych państw nie jest potrzebna Unii Europejskiej. Kosowo okazało się dość nieudanym eksperymentem, przez ostatnie dwadzieścia lat nie dał on żadnych rezultatów: ani politycznych, ani gospodarczych. Kosowo w dalszym ciągu pozostaje strefą niestabilności, która w oczy kole i którą wspólnota międzynarodowa chciałaby czym prędzej od siebie odsunąć".

    Z drugiej strony wykładowca na wydziale nauk politycznych Uniwersytetu w Belgradzie Stefan Surlic uważa, że polityka Brukseli wobec południowej prowincji serbskiej nie ulegnie zmianie, bowiem kwestia ta zależy przede wszystkim od Niemiec.

    „A dla Berlina normalizacja stosunków z Prisztiną jest najważniejszym warunkiem kontynuowania procesu eurointegracji Serbii. Jak tylko rząd w Berlinie zostanie ostatecznie sformowany, zajmie się z pewnością jak należy kwestią Kosowa. Co więcej odchodząca europejska administracja chce pokazać, że rozmowy pomiędzy Belgradem i Prisztiną, które powinny zostać zwieńczone podpisaniem porozumienia o wiążącym charakterze, to jej zasługa. Bruksela i Berlin zdają sobie sprawę, że status Kosowa może ulec zmianie za zgodą Serbii, dlatego presja na Belgrad będzie się zwiększać".

    Flagi Albanii, USA i Unii Europejskiej obok budynku administracyjnego w albańskiej części Kosowa
    © Sputnik . Ruslan Krivobok
    Surlic uważa przy tym, że nikt nie będzie żądać od Serbii bezpośredniego uznania niezależności Kosowa, „a tylko określonych zapewnień, którymi będzie można zakwestionować argumenty Hiszpanii i innych państw UE nieuznających niezależności Kosowa".

    Aleksandar Gajic uważa, że czas działa na korzyść Serbii, dlatego nie należy bać się zamrożenia kwestii Kosowa.

    „Czas płynie, i stosunek sił w Europie i na Bałkanach coraz bardziej gra na korzyść Serbii. Dlatego nie należy spieszyć się z zawieranie porozumienia, które będzie dla Serbii mniej wygodne, niż jeśli zawierać je za pięć-dziesięć lat" — mówi Gajic.

    Zobacz również:

    Serbscy żołnierze wrócą do Kosowa?
    Iskrzy na linii Macedonia - Kosowo
    Kosowo chce do NATO poprzez Państwo Islamskie
    Tagi:
    Unia Europejska, Niemcy, Czechy, Kosowo, Serbia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz