16:29 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Terminal gazowy w Świnoujściu, Polska

    Polska „broń" przeciwko Rosji

    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Opinie
    Krótki link
    Maria Balabina
    16706

    Polska nie przestaje pielęgnować marzenia o budowie własnego gazociągu. Dla cudzego (norweskiego) gazu. Po co? Żeby był. Racjonalność w danym przypadku nie odgrywa znaczenia.

    Polska chce udaremnić budowę Gazociągu Północnego-2. Tak bardzo, że jest gotowa do poświęceń. I nie dlatego, że może jej on w czymś przeszkadzać, a dlatego, że jest rosyjski. Ponieważ jednak Warszawa nie ma takiej mocy sprawczej, żeby zahamować jego budowę, zdecydowała się na budowę własnego gazociągu, który ma zaspokajać potrzeby jednej tylko Polski, dostarczając mieszkańcom ideologicznie słuszny skandynawski gaz. Rurociąg o długości 230 kilometrów ma połączyć Polskę z Norwegią przez terytorium Danii.

    Na przygotowanie uzasadnienia technicznego Komisja Europejska zgodziła się przeznaczyć około trzech milionów euro — około połowy wymaganej sumy. Uzasadnienie natomiast pozwoli na obliczenie kosztu projektu. Jedną rzecz wiemy na pewno — realizacja projektu tania nie będzie.

    Norweska platforma wiertnicza Statoil na Morzy Północnym
    © AP Photo / Marit Hommedal/Scanpix Norway
    Dziesięć lat temu polskie media donosiły, że już w 2013 roku norweski gaz popłynie do Polski gazociągiem Baltic Pipe (tak nazywa się projekt marzeń). Przez cały ten okres Norwegia nie zaprzestawała prac na złożach i nawet zwiększyła wydobycie — na tyle, że zainterweniowali lokalni ekolodzy. I teraz polscy eksperci, pokrzepieni takimi danymi, głoszą, że już z nadejściem 2022 roku Polska przestawi się na nowe źródła energii. Akurat w tym roku upływa długoterminowy kontrakt na import gazu z Rosji. To minus 10 miliardów metrów sześciennych gazu, które co roku dostarcza „Gazprom". Polska natomiast potrzebuje 15 miliardów.

    Można oczywiście przeżyć i bez rosyjskiego gazu — akurat eksport rosyjskiego węgla do Polski zwiększył się trzykrotnie. Są jeszcze dostawy rewersowe, znowuż rosyjskiego gazu, z Niemiec. Oby nie zamarzli.

    Ale czy aby Oslo nie zawiedzie nadziei Warszawy? Kijów na przykład zdążył już oskarżyć Norwegię o zdradę, kiedy do budowy Gazociągu Północnego-2 dołączyła w charakterze wykonawcy norweska spółka Kvaerner. Na dany moment Norwegia dostarcza do Europy trochę ponad 100 mld metrów sześciennych gazu rocznie — to około jednej czwartej potrzeb Europy. Gazprom zaspokaja jedną trzecią potrzeb rynku.

    To dane na teraz. I nie ma co liczyć na zwiększenie dostaw od Norwegów. Eksperci twierdzą, że zapasy Norwegii są bardzo ograniczone, i przywołują przykład Holandii, która w ubiegłym stuleciu była największym dostawą gazu do Europy, a teraz importuje wszystkie surowce energetyczne, bo jej własne zapasy uległy wyczerpaniu.

    Przykro by było zmarnować dziesiątki lat na rozmowy i plany, miliony, jeśli nie miliardy euro, na budowę gazociągu, żeby ostatecznie lubować się samym jego widokiem albo popisywać się pseudoniezależnością od rosyjskiego gazu przed Ukrainą, która tylko może sobie o niej pomarzyć. Ale pieniądze i korzyści to nic, jeśli w grę wchodzą ambicje geopolityczne.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Nord Stream 2 będzie ubiegać się o odszkodowanie
    Dlaczego Europa nie obejdzie się bez rosyjskiego gazu?
    Morawiecki: Gazociąg Północny 2 zagraża Ukrainie
    Tagi:
    Baltic Pipe, Gazociąg Północny - 2, gaz, Norwegia, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz