14:27 10 Grudzień 2018
Na żywo
    Protesty rolników w Warszawie przeciwko zakazowi eksportu owoców i warzyw do Rosji

    Skończy się tak, że Saakaszwili będzie premierem Polski

    © Sputnik . Filip Klimaszewski
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    1673

    Morawiecki w Monachium: stare przeboje, które się znudziły

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem i niezależnym publicystą Konradem Rękasem.

    — Od 16 do 18 lutego trwały obrady kolejnej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Jak Pan ocenia jej wyniki?

    — To, co usłyszałem w tradycji europejskiej odbywania konferencji na temat bezpieczeństwa w Monachium, aczkolwiek utrwalone od kilkunastu lat, nie brzmi najlepiej, i tak już chyba niestety zostanie. Przede wszystkim niepokojące jest wystąpienie premiera Morawieckiego. Pojechał tam premier Polski, a występował niższy urzędnik amerykańskiego departamentu stanu i obrony. Tak to trzeba niestety z perspektywy interesów Polski ocenić. Ani przez chwilę premier III RP nie mówił tam o sprawach ważnych dla Polski, o sprawach zgodnych z interesem Polski. Przez cały czas bardzo intensywnie pouczał europejskich partnerów na temat tego, czego wymaga od nich amerykański hegemon.

    To smutne, bardzo upokarzające dla Polski, ale to przede wszystkim bardzo niepokojące w kontekście politycznym. Co więcej, to pokazuje też marginalność Polski, dlatego że nawet jako amerykańska kolonia okazuje się, że nie jesteśmy wytyczeni na główny kierunek działań zgodnie ze strategią bezpieczeństwa ogłoszoną przez prezydenta Trumpa jeszcze w grudniu, ale poboczny.

    Jeśli się wczytamy w dokumenty amerykańskie, to zobaczymy, że amerykańska doktryna mówi teraz o tym, że USA w zasadzie niczym jak jakaś mega Ukraina mają samych wrogów. Wrogiem dla USA, pierwszoplanowym, pozostają Chiny. Wrogiem oczywiście są Korea Północna i Iran. I rzecz jasna, nie można w żaden sposób ufać Rosji i odmrożenie stosunków amerykańsko-rosyjskich nie jest na razie w planach USA. No chyba że jako element strategii antychińskiej. Tymczasem polski premier powtarzał ciągle slogany godne poprzedniej administracji amerykańskiej, poprzedniej administracji polskiej, strasząc europejskich partnerów złym Putinem, skupiając się na walce z nieuchronnym dla bezpieczeństwa energetycznego Europy Nord Streamem 2. Wciąż powtarzając te same piosenki, które słyszymy od lat. Ja wiem, że w Polsce najbardziej lubimy te przeboje, które znamy, ale te naprawdę stały się bardzo nudne.

    Zwolennicy Stiepana Bandery
    © Sputnik . Grigorij Wasilienko
    — Premier Morawiecki wykorzystał trybunę konferencji do ataku na politykę Federacji Rosyjskiej. Powołał się na przemówienie Władimira Putina z roku 2007, kiedy zarzucił USA dążenie do stworzenia jednobiegunowego świata. Uznał wtedy takie działanie za nie do przyjęcia i że teraz Rosja korzysta z przywilejów realizacji niezależnej polityki zagranicznej. Ale przecież premier Morawiecki uciekł się do wypaczenia wydarzeń historycznych. Mnie osobiście bardzo zabolało stwierdzenie premiera Morawieckiego, że wydarzenia w Gruzji i kryzys na Ukrainie to wyłączna wina Federacji Rosyjskiej. Jak Pan to ocenia?

    — To jest bardzo sprymityzowana wersja propagandy, tej, która jakiś czas temu pojawiła się w Polsce. Nawet w Polsce przebijają się bardziej zgodne z faktami oceny wydarzeń. Każdy, kto czytał literalnie i dokładnie nawet media w Polsce dotyczące wydarzeń w Gruzji, doskonale wie i pamięta, jak to się odbyło. Polityczny awanturnik Micheil Saakaszwili napadł na Południową Osetię, napadł faktycznie na Federację Rosyjską, licząc na to, że poparcie amerykańskie i izraelskie będzie wystarczającym dla niego zapleczem militarno-finansowo-politycznym. Amerykanie jak zwykle porzucili tego typu swoje narzędzie, jakim był Saakaszwili.

    Ja pamiętam, jak media w Polsce przez dwa dni podawały z wielkim triumfem informacje, jak Gruzini wdarli się na teren Osetii. Zresztą dokonali tam potwornych zbrodni na cywilnej ludności osetyńskiej, czego istnieją niepodważalne dowody. Polskie media były pełne zachwytu, jak to rosyjski niedźwiedź okazał się papierowy, a czołgi z dykty, i zaraz wojska gruzińskie dojdą do Moskwy. Kiedy tylko sami Osetyjczycy przy pomocy Czeczenów i innych przyjaciół z Kaukazu, a potem Federacja Rosyjska łatwo odbili agresję Gruzinów, zaczął się płacz, jak można tych biednych Gruzinów — którzy przed chwilą mieli zdobywać Moskwę — karać za ten drobny incydent, jakim było najechanie Osetii. Oczywiście to pokazuje skalę absurdu, ale wystarczy poczytać polskie gazety z kilku dni sprzed lat dziesięciu, aby przekonać się, jak to się odbywało. To nic tajnego. To żadne Wikileaks. Po prostu tak było.

    Podobnie rzecz ma się z Ukrainą. Nikt dzisiaj przy zdrowych zmysłach nie wierzy w jakichś diabolicznych snajperów kremlowsko-janukowyczowskich strzelających do ludzi. Każdy wie, że mieliśmy do czynienia z prowokacją. Mieliśmy do czynienia z ogromną amerykańską operacją wywiadowczą wspartą przez miejscowych oligarchów zagrożonych akcjami antykorupcyjnymi i geopolitycznym wyborem Ukrainy prezydenta Janukowycza. To oczywiste. Znane też są tego skutki. Czyli rozgrabienie majątku ukraińskiego i banderyzacja tego kraju. Nic wspólnego nie miała i nie ma Federacja Rosyjska, która li tylko co zrobiła, to rzeczywiście wzięła pod opiekę część obywateli rosyjskojęzycznych i rosyjskiej narodowości, którzy mieli prawo dokonać wyboru, jakiego dokonali na Krymie. A także nie pozwalając, przynajmniej z pomocą sił społecznych dla republik noworosyjskich, zdławić i wymordować wszystkich mieszkańców Doniecka, co planowali neobanderowcy z Kijowa. I tyle.

    Kaliningrad
    © Sputnik . Igor Zarembo
    Przyznam się uczciwe, że ja chętnie widziałbym większe zaangażowanie Rosji w konflikt ukraiński. Zresztą też wielu Gruzinów chciałoby normalizacji stosunków z Rosją, dużo dalej posuniętych, niż to się odbywa. Krótko mówiąc, nie można w Polsce dzisiaj powtarzać tej absurdalnej narracji, zresztą nieaktualnej. Jeśli będziemy się wpisywać w tak awanturniczy, nieprawdziwy nurt propagandowy, to rzeczywiście następnym premierem Polski zostanie „krawatożerca" Saakaszwili. Skoro przyjmujemy głupoty wypowiadane przez premiera Morawieckiego, to możemy głuptasa Saakaszwiliego zrobić następnym premierem. Tak to się skończy.

    Zobacz również:

    Maria Zacharowa do Ukraińców: „Was codziennie oszukują"
    Baltic Pipe skazany na niepowodzenie
    Pjongczang: Polacy znowu na podium!
    Tagi:
    Mateusz Morawiecki, Micheil Saakaszwili, Władimir Putin, Niemcy, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz