06:01 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Lew gra z świątecznymi dyniami w zoo w Teksasie na Halloween

    „Roślinożerna” Europa funkcjonuje w otoczeniu „drapieżników”

    © AP Photo / LM Otero
    Opinie
    Krótki link
    0 200

    Podsumowując rezultaty Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa estońska europosłanka Yana Toom zwróciła uwagę, że na liście dziesięciu głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa Europy, które wymieniono w sprawozdaniu z konferencji, nie ma Rosji.

    Statki ukraińskiej straży wybrzeża w porcie odeskim
    © Sputnik . Denis Petrov
    Polityk  wypowiedziała się na ten temat z programie „Niedzielny wieczór z Władimirem Sołowjowem” w telewizji Rossija 1.

    „W Monachium mówiono o czym innym, a to inne bardzo ważne — i bardzo niepochlebne — sformułował szef niemieckiego MSZ Sigmar Gabriel: jak ma przetrwać roślinożerna (Europa) w otoczeniu drapieżników?” – powiedziała Toom, którą cytuje Sputnik Estonia.

    Polityk zwraca uwagę na to, że niemiecki minister do „drapieżników” zaliczył  też Stany Zjednoczone, co zmusiło estońskie media do ocenzurowania jego wystąpienie. W wersji Postimees minister powiedział, że od swoich przyjaciół i sojuszników Unia Europejska oczekuje tego, aby porzucono próby jej podziału. Tymczasem w oryginale Gabriel brzmiał znacznie ostrzej: „Nikt nie powinien próbować podzielić UE: ani Chiny, ani Rosja, ani USA”.

    Zdaniem Toom taka autocenzura świadczy o braku gotowości establishmentu politycznego niektórych państw UE do krytykowania USA, ale błędem jest prezentowanie takiego podejścia wobec całej Unii Europejskiej.

    — Na tym poziomie nie istnieje jednolity Zachód. Jest stara Europa, pragmatyczna i dość spokojna. Jest Europa Wschodnia, dla której status uprzywilejowanego sojusznika Stanów Zjednoczonych jest swego rodzaju rekompensatą za słabość gospodarczą – powiedziała Toom.

    Jej zdaniem po tej samej drodze – uprzywilejowanego sojusznika USA – idzie brytyjska premier Theresa May, dla której jest bardzo ważne w procesie „rozwodu” z UE, aby zwiększyć pole manewru i wynegocjować dla Wielkiej Brytanii jak najwięcej. Najwyraźniej tutaj akcent kładzie się na to, że w obliczu zagrożenia zewnętrznego silnemu sojusznikowi można wiele wybaczyć. Toom dodała, że nie bez powodu w ostatnich miesiącach właśnie Londyn stał się w Europie ośrodkiem podsycania antyrosyjskiej histerii. 

    Jak podkreśliła, UE doskonale rozumie nie najbardziej kolorowe perspektywy sojuszu w świetle rosnącej konkurencji i — w konsekwencji — konieczność porozumienia się z głównym graczem na arenie międzynarodowej: „Błędne jest założenie, że Europa nic nie widzi i nie rozumie. W sprawozdaniu monachijskim mowa jest o czterech głównych siłach – USA, Chinach, Rosji i UE. Przy czym Chiny w tej talii kart są jokerem, którego pomija się milczeniem w dyskusjach. Jednocześnie Europejczycy doskonale rozumieją, że do 2050 roku – jak wynika z prognoz – cała ludność UE wyniesie 5% populacji na Ziemi, a żywotność „uzgodnionego porządku świata” – jak pokazuje historia – to sto lat. Dlatego już teraz trzeba rozmawiać o przyszłej strukturze”.

    Zobacz również:

    Poroszenko o swojej wizycie na Krymie
    Zbadano „wrota piekieł”
    Libération: Skandal dopingowy w curlingu budzi więcej pytań niż złości
    Tagi:
    Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa, Unia Europejska, Yana Toom, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz