Widgets Magazine
17:56 18 Październik 2019
Mieszkańcy wyzwolonego Krakowa witają żołnierzy Armii Radzieckiej

Jedyne w Polsce Muzeum Armii Radzieckiej i LWP (foto)

© Sputnik .
Opinie
Krótki link
Autor
131105
Subskrybuj nas na

Ostatnio coraz częściej docierają do nas informacje o jeszcze jednym pomniku żołnierzy Armii Czerwonej usuniętym w polskiej miejscowości. Kolejna gmina czy miasto deklarują chęć wymazania pamięci o tych, którzy wyzwolili ich ziemię spod okupacji niemieckiej.

Ale nie wszyscy zgadzają się na to, aby pamięć ta trafiła na „śmietnisko historii". Przeciwdziałają temu aktywnie Stowarzyszenie Kursk i Braterstwo Polsko-Rosyjskie. Na pewno jest więcej takich zorganizowanych grup w Polsce, czy też pojedynczych entuzjastów, którzy z poczucia wdzięczności aktywnie troszczą się o pomniki, miejsca pochówku żołnierzy Armii Czerwonej oraz zbierają pamiątki po bohaterach.

Radio Sputnik chce przedstawić państwu — Michała Sabadacha, założyciela jedynego w Polsce prywatnego Muzeum Armii Radzieckiej i Ludowego Wojska Polskiego w Uniejowicach na Pogórzu Kaczawskim w Sudetach. 

Prywatne Muzeum Armii Radzieckiej i LWP Pana Michała Sabadacha
© Fotografie od blogera Piotr Radtke
Prywatne "Muzeum Armii Radzieckiej i LWP" Pana Michała Sabadacha

— Jak to się stało, że postanowił Pan stworzyć u siebie w domu i na swojej posesji muzeum? Skąd taki pomysł?

— Dawno temu, tutaj, koło mnie stacjonowała Północna Grupa wojsk radzieckich. Miałem tam bardzo dużo przyjaciół, o których zawsze pamiętam, którzy byli dla mnie bardzo serdeczni i bardzo mili. Kiedy wojska radzieckie wyprowadzano z Polski, to wielu oficerów zostawiało mi coś na pamiątkę. Ktoś zostawił mundur, ktoś jeszcze coś innego. Nazbierało się tego tak dużo, że doszedłem do wniosku, że przyszłym pokoleniom można będzie pokazać, jak wyglądał żołnierz radziecki.

Trzeba pamiętać, że takich żołnierzy u nas, na polskie ziemi, leży ponad 620 tysięcy, a może nawet więcej. Nazbierało się tego aż tyle, że stało się moją pasją. Stworzyłem, zatem, Muzeum Ludowego Wojska Polskiego i pamiątek po armii radzieckiej. Między innymi mam tu u siebie pomnik marszałka Rokossowskiego. Chyba przez wiele lat był on jedyny na kuli ziemskiej, bo takiego pomnika nie było nawet na terenie byłego Związku Radzieckiego. Ma on ponad 4 metry wysokości. Bardzo ładnie się prezentuje na terenie mojej posiadłości. Bardzo serdecznie przyjaźnię się z rodziną Rokossowskich. Przyjeżdża do mnie jego wnuk Konstanty…

— Wspomniał Pan o pomniku marszałka Rokossowskiego, który znalazł u Pana schronienie. A co Pan sądzi o polskiej ustawie dekomunizacyjnej, która zakłada niszczenie pomników wdzięczności żołnierzom Armii Czerwonej?

— Ja, na przykład, polityką się nie interesuję. Ale mnie się wydaje, jako normalnemu człowiekowi, że niszczenie historii, to jest niszczenie swojej tożsamości. Ja tutaj zawsze na Dzień Zwycięstwa i później dzień LWP organizuję spotkania weteranów II wojny światowej.

Co ciekawego, przyjeżdżają do mnie byli żołnierze Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich, byłego Ludowego Wojska Polskiego i nikt nie ma o nic pretensji. Każdy walczył o polskość, a nie o politykę. Korpus dyplomatyczny zawsze składa wizyty i to jest dla nas wielkie przeżycie. Ludzie mają możliwość spotkania się ze sobą, a także z dyplomatami rosyjskimi, porozmawiać z nimi. Poza tym w czasie spotkań robię festiwale pieśni wojennych. Występują zespoły folklorystyczne. Co ciekawego, wielokrotnie, a robię to już 20 lat, ani razu pogoda nie spłatała nam figla. Zawsze jest pięknie i słonecznie.

Pomnik Konstantego Rokossowskiego w prywatnym Muzeum Armii Radzieckiej i LWP Pana Michała Sabadacha
© Fotografie od blogera Piotr Radtke
Pomnik Konstantego Rokossowskiego w prywatnym "Muzeum Armii Radzieckiej i LWP" Pana Michała Sabadacha

— Pogoda jest piękna, wspaniała… A ludzie? Czy nie ma Pan przypadkiem wrogów?

— Nie. Kiedyś w okresie PRL —u organizowane były tzw. festyny ludowe. A obecnie nikt nic nie robi. Chyba moje muzeum jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie takie rzeczy się odbywają. Do mnie na spotkania przyjeżdżają nie tylko z Polski. Mam gości z terenu byłego Związku Radzieckiego, z Niemiec. Miałem nawet wycieczkę z Luksemburga. To miejsce stało się dość popularne. W rosyjskich gazetach nazywają moje miejsce: „советский островок за Бугом» (radziecka wysepka za Bugiem).

— Kto Panu pomaga? Jak to wygląda ze strony finansowej?

— Sam wszystko pokrywam z własnych pieniędzy.

— Słyszałam, że nie tylko stworzył Pan muzeum…

— Mam kilku kolegów, którzy penetrują pola bitewne II wojny światowej. Nie raz udaje się nam znaleźć części sprzętu wojskowego, na przykład czołgu — gąsienice, wizjer. Później odkryliśmy szczątki ludzkie i Order Chwały (Sławy) III stopnia. Ponieważ zrobiony jest ze srebra, to dobrze zachował się numer ewidencyjny. Gdy byłem osobiście w Ambasadzie Rosji w Warszawie opowiedziałem o tym znalezisku. W ciągu dwóch tygodni dostałem informację o tym człowieku. Był to 24-letni Gruzin. Dowódca czołgu. Za swoje bojowe zasługi został wyróżniony tak wysokim odznaczeniem. Tylko brakło chłopakowi 200 kilometrów do zwycięstwa. Ode mnie do Berlina jest 200 km. Znaleźliśmy jeszcze jeden zapomniany grób. Nie ma nazwiska. Otoczyliśmy go opieką, posadziliśmy kwiaty. Prawdopodobnie to jest grób rosyjskiej pielęgniarki, która zginęła w lutym-marcu 1945 roku.

Pan Michał Sabadach
© Fotografie od blogera Piotr Radtke
Pan Michał Sabadach

— Mówi Pan w liczbie mnogiej. Kim są ci, którzy Panu pomagają?

— Mam tu taką grupę miłośników, zwolenników, którzy szanują pamięć poległych na naszej ziemi. I to są moi pomocnicy.

— Wiem, że Pan pochodzi z Kresów. W jednym z wywiadów przeczytałam, że dopiero w 1956 roku wrócił Pan z rodziną na teren Polski.

— Tak

— I ma Pan też przykre wspomnienia o czasach powojennych…

— Ja do tego nie wracam. Trzeba rozróżnić dwa pojęcia — ustrój i naród. Ustrój potrafi różne figle spłatać człowiekowi, a naród pozostaje narodem i ja pamiętam tamte chwile, kiedy mi radzieccy, rosyjscy ludzie pomagali przetrwać ciężkie czasy- powiedział Michał Sabadach.

Ale na tym nie zakończyła się nasza rozmowa. Jako, że w Rosji 23 lutego obchodzony jest Dzień Obrońcy Ojczyzny, pan Michał postanowił złożyć serdeczne życzenia swoim rosyjskim przyjaciołom… po rosyjsku.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Święto prawdziwych mężczyzn czyli 100 lat Armii Czerwonej
Rosja: Propozycja Polski dotycząca pomników to prowokacja
Pomnik Braterstwa Broni w Inowrocławiu decyzją Rady Miasta zostanie zniszczony
Jan Tomasz Gross: postawcie pomnik Żydom, nie Kaczyńskiemu
Kolejny pomnik żołnierzy radzieckich do rozbiórki
„Warszawa chce zdemontować prawie 30 odbudowanych pomników radzieckich"
W Rosji pojawi się pomnik bohaterów oporu w obozach koncentracyjnych
Ławrow: Polskie władze są przesiąknięte rusofobią, rozmowa o pomnikach nie ma sensu
Tagi:
pamięć, dekomunizacja, muzeum, historia, wojsko, pomnik, Armia Czerwona, Ludowe Wojsko Polskie, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz