06:04 21 Kwiecień 2018
Warszawa+ 10°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    Helena Brodowska – wiceprezes Narodowo-Kulturalnej Organizacji Społecznej Kraju Stawropolskiego

    Polska Ambasadorka: Jestem Polką, Rosjanką, Ukrainką i Osetyjką

    © Zdjęcie : Helena Brodowska
    Opinie
    Krótki link
    Roman Wojciechowski
    4493

    Odchodzi pokolenie entuzjastów, na których Polonia się opierała. Wszystko bierze na swoje barki parę „nienormalnych osób". Helena Brodowska - wiceprezes Narodowo-Kulturalnej Organizacji Społecznej Kraju Stawropolskiego, Związek Polaków na Kaukaskich Wodach Mineralnych.

    —  Przeciętny Polak nie bardzo wie, gdzie leżą Kaukaskie Wody Mineralne. A już na pewno nie wie, że działa tu organizacja Polaków. Żyją ludzie, dla których ważne są Polska, jej tradycje, współczesność, kultura. Kim jesteście?

    — Są wśród nas Rosjanie, Polacy, osoby polskiego pochodzenia, przedstawiciele różnych warstw społecznych. Najwięcej jest inteligencji — lekarzy, dentystów, architektów, inżynierów, nauczycieli, malarzy, ale są też gospodynie domowe. Jesteśmy otwarci na różne narodowości, członkiem organizacji może zostać każdy, kto ukończył 18 lat, mieszka w Kraju Stawropolskim na terenie Kaukaskich Wód Mineralnych, akceptuje nasz statut i oczywiście interesuje się Polską.

    —  Ile osób liczy organizacja?

    — Ok. 200, ale na papierze. Aktywnych, biorących na co dzień udział w życiu organizacji, jest znacznie mniej.

    —  Kim są Polacy w waszym stowarzyszeniu?

    — To opowieść na wiele godzin… Choćby Eugeniusz Superson, który zakładał nasz związek i przez 14 lat był jego szefem, ma obywatelstwo polskie. Na studiach w Moskwie poznał dziewczynę z Kaukazu, ożenił się z nią. Jak to z młodymi bywa — dziecko w drodze, trzeba było podjąć decyzję: wracać do kraju czy zostać w Rosji.

    W Polsce były to już czasy Solidarności, przyjechał z żoną do Piatigorska. Dziś ma dwóch dorosłych synów, którzy ukończyli studia w Polsce. Ot, i takie nasze losy.

    —  A pani?

    — Moja historia jest bardziej pokręcona. Kiedy skończyłam 16 lat i miałam otrzymać paszport, poszłam do urzędu, a urzędniczka zapytała, jaką narodowość ma wpisać. Pytam: Jak to jaką? Myślałam, że skoro mówię po rosyjsku i wychowałam się w rosyjskiej kulturze, to chyba jestem Rosjanką. A ona do mnie: Dziecino, popatrz, twój tata — Ukrainiec, mama — Osetyjka, jaka ty ruska?

    Pod koniec szkoły wiedziałam, że mam w sobie cztery narodowości, których nie mogę i nie chcę się wyrzec — jestem Polką, Rosjanką, Ukrainką i Osetyjką.

    —  Niezwykła mieszanka. Dlaczego przeważyło zainteresowanie Polską?

    — Kiedy miałam 14 lat, pojechałam do kuzynki we Lwowie, która w paszporcie miała wpisaną narodowość polską.

    Lwów mnie zachwycił, wiedziałam, że będę tam studiować. Gdy przyszło do wyboru kierunku — stało się oczywiste, że będzie to slawistyka i język polski.

    —  Jakie były początki związku?

    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    © Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    — Jedna z miejscowych Polek, szacowna pani Zofia Lempicka — bardzo zdecydowana i konsekwentna — pojechała w 1991 r. w odwiedziny do córki w Moskwie. Dowiedziała się, że powstała organizacja Dom Polski, i gdy wróciła, zaczęła naciskać, żebyśmy w Piatigorsku też stworzyli polską organizację.

    We wrześniu 1991 r. w miejscowej gazecie „Kaukaska Zdrawnica" opublikowaliśmy list, w którym Eugeniusz Superson opisał ślady polskości w Piatigorsku: budynek kościoła, polskie groby na cmentarzu. Poprosił Polaków, którzy tu żyją, o listy.

    Przyszło ich 19, opisane w nich były różne losy —  nierzadko tragiczne. Wkrótce, 9 listopada 1991 r., zarejestrowaliśmy nasz związek.

    —  Na czym polegał ich tragizm?

    — W pamięci utkwiła mi historia płk. Edwarda Motaka, który pisał, że jego ojciec pochodził z Warszawy i w czasie rewolucji znalazł się w Piatigorsku. Pracował w elektrowni, ożenił się z miejscową dziewczyną. Oskarżony o współpracę z Polską Organizacją Wojskową został aresztowany i rozstrzelany. Edward Motak skończył lingwistykę i w czasie wojny był wojskowym tłumaczem. W 1943 r. został przeniesiony do 1.Armii Wojska Polskiego, ale zaraz po zakończeniu wojny wrócił do Piatigorska. W radzieckim wojsku dosłużył się stopnia pułkownika, jednak nigdy nie wyrzekł się tego, że jest Polakiem, nawet w paszporcie miał wpisaną narodowość polską, co nie było wówczas takie łatwe.

    —  To znaczy…

    — Ci, którzy mieli polskich przodków: ojca, dziadka, mogli się o to starać. Często jednak, gdy zmieniali paszporty, byli zmuszani do wpisywania narodowości rosyjskiej lub ukraińskiej. Takie były czasy.

    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    © Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    —  Skąd wzięła się nazwa Związek Polaków na Kaukaskich Wodach Mineralnych? Nie byłoby prościej Związek Polaków w Piatigorsku?

    — Gdy w Polsce mówimy Trójmiasto — wszyscy wiedzą, że chodzi o Gdańsk, Gdynię i Sopot. Tak samo jest z Kaukaskimi Wodami Mineralnymi, zespołem balneologicznym, w którego skład wchodzą Piatigorsk, Żeleznowodsk, Jessentuki i Kisłowodsk.

    Od początku zakładaliśmy, że będziemy działać na tym terenie i przez wiele lat ludzie z tych miast brali udział w naszych imprezach. Ostatnio jest nieco gorzej, z powodu kosztów podróży ludzie mniej jeżdżą.

    —  Co było najtrudniejsze na początku?

    — Działalność polonijna w Piatigorsku odrodziła się po 1991 r.  Polacy oraz przedstawiciele innych narodowości zaczęli zakładać swoje organizacje narodowo-kulturalne, których wcześniej nikt nie rejestrował. Największa barierą była biurokracja.

    —  Rzeczywiście było tak ciężko?

    — Oczywiście! Rejestracja każdej organizacji narodowo-kulturalnej odbywa się w centrum administracyjnym, czyli w Stawropolu, trzeba więc jechać prawie 200 km w jedną stronę i to wielokrotnie. Urzędnicy zawsze znajdą coś, co wymaga dopracowania. Zdarza się, że pracownika nie ma na miejscu, chociaż wszyscy byli umówieni. I tak można tam i z powrotem kursować, za swoje pieniądze oczywiście.

    —  Które z waszych akcji były najciekawsze?

    — Wszystko jest ciekawe! Prowadzimy w naszym mieście akcje, np. z okazji Dnia Miasta, Dnia Zwycięstwa, kiedy w szpitalu dajemy koncert dla kombatantów.

    Ważnym wydarzeniem jest Dzień Rosji, który stał się festiwalem kultur narodowych, oczywiście z naszym udziałem. Podczas Nocy w Muzeum nasze dzieci tańczą i śpiewają tradycyjne polskie pieśni. Jesteśmy też obecni w różnych konkursach, konferencjach naukowych, które są prowadzone w Polsce.

    Z okazji urodzin Sienkiewicza 30 członków naszej organizacji brało udział w konkursie wiedzy o życiu i twórczości pisarza, który odbył się w Piatigorsku. Co roku dzieci wyjeżdżają na parafiady, dorośli biorą udział w letnich i zimowych igrzyskach polonijnych — na ostatnie pojechały trzy osoby i każda przywiozła medal.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Roman Wojciechowski, polski publicysta

    Tekst jest publikowany za zgodą autora. Oryginał pierwotnie ukazał się w tygodniku opinii Przegląd.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Kaukaz oczami Polaka: Bez uprzedzeń
    «Polonia poczuła, że naprawdę jest w ojczyźnie»
    Putin podarował Netanjahu oryginał listu Oskara Schindlera do żony
    Rosja na światowych igrzyskach polonijnych w Toruniu
    Z kim Putin utrzymuje tajne kontakty
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    Biesłan. Miasto Aniołów
    Irina Wołkowa: Igrzyska Polonijne to wielkie święto sportu i integracji międzynarodowej
    Czego Putin nie lubi najbardziej?
    Beton czy kwiaty: Moskwa i Grozny wzorem dla Torunia
    Polonizacja gdańskiej „kolebki" im. Lenina
    „Ramzan siła" - przywitali nas na górskim szlaku
    Tagi:
    Polonia, kultura, Związek Polaków na Kaukaskich Wodach Mineralnych, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Przegląd, Helena Brodowska, Gdynia, Piatigorsk, Sankt-Petersburg, Sopot, Mineralne Wody, Gdańsk, Kraków, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz