20:48 13 Listopad 2019
Tomasz Maciejczuk

„Etatowy Polak" Tomasz Maciejczuk. Co dalej? (wywiad dla Sputnika)

© Zdjęcie: Tomasz Maciejczuk/ Facebook
Opinie
Krótki link
Autor
11051
Subskrybuj nas na

„Boże, zapomniałem już polski..." Skandalista Tomasz Maciejczuk bez zapowiedzi pojawił się w redakcji Sputnik Polska i udzielił nam wywiadu.

 

Wyznaczone na dzisiaj na godz. 15:00 posiedzenie sądu w sprawie obywatela RP Tomasza Maciejczuka zostało odwołane.

Tomasz Maciejczuk jest znanym uczestnikiem programów telewizyjnych w Rosji. Dziennikarzem. Przynajmniej sam tak siebie nazywa. W polskich mediach słowo dziennikarz przy jego nazwisku podawane jest w cudzysłowie. Natomiast w prasie pojawiło się określenie tego typu zawodu: „Etatowy Polak". Występował w telewizji, rzekomo reprezentując poglądy przeciętnego Polaka. Wcale nie kryje, że brał w tym udział za pieniądze. Ale w rozmowie ze Sputnikiem odmówił odpowiedzi na pytanie o wysokość wynagrodzenia. Polecił skierować te pytania do prowadzącego program telewizyjny.

Tomasz biegle posługuje się językiem rosyjskim. Właśnie w rozmowie ze Sputnikiem wolał przejść na rosyjski, tłumacząc to tym, że mieszkając w Rosji, ciągle posługiwał się rosyjskim.

— Można od samego początku? Jak to się stało, że znalazł się Pan w sądzie?

— Do sądu: wczoraj (27 lutego — red.) o godzinie 7:30 rano do mojego mieszkania w Mytiszczach — po polsku w Mytiszczach, tak?

—  Tak. Wynajęte czy…?

— Wynajęte, ja w Rosji nie kupowałem żadnych nieruchomości, ponieważ wiem, że moja przygoda tu może bardzo szybko się zakończyć. O 7:30 rano grupa około 10 osób, zamaskowanych, w mundurach, z bronią palną przyjechali przeprowadzić… — Боже, я уже польский забыл — (Boże, zapomniałem już polski — red.) — przyjechali przeprowadzić przeszukanie. Powiedzieli, ze jest sprawa — Kodeks karny 282 — paragraf nienawiść…- Можно, по-русcки (można po rosyjsku)?

—  Spróbujmy po rosyjsku.

— Ciężko mi się przełączyć. Po prostu tutaj ciągle komunikuję się po rosyjsku. Chcę coś powiedzieć po polsku, a w głowie tylko rosyjskie słowa… (dalszy ciąg wywiadu odbywa się po rosyjsku — red.). Wczoraj o 7:30 zjawili się faceci z FSB, departament "E", aby przeprowadzić przeszukanie. Szukali materiałów ekstremistycznych, ale w końcu niczego nie znaleźli. A potem powiedzieli: Tomasz, chodźmy do Departamentu Spraw Wewnętrznych, sprawdzić twoje dokumenty. Pojechaliśmy i pokazali mi dokumenty w innej sprawie, już na podstawie artykułu 19.27 Kodeksu Administracyjnego („Kodeks Federacji Rosyjskiej w sprawie wykroczeń administracyjnych" — red.). Problem polega na tym, że jestem zameldowany w Moskwie, a wynajmuję mieszkanie w podmoskiewskich Mytiszczach (zgodnie z rosyjskim prawem migracyjnym jest to nielegalne). Teraz mogą mnie deportować z Rosji i zakazać wjazdu na 5 lat.

— Ten artykuł oznacza naruszenie przepisów migracyjnych, prawda?

— Zgadza się.

— Zakłada się, że cudzoziemiec musi przebywać w miejscu meldunku…

— Tak. Wiem, że wielu zagranicznych ekspertów, którzy przyjeżdżają do Rosji, mieszkają w innym miejscu niż to ukazane w meldunku. I nikt nie miał z tym żadnych problemów. Chcę podkreślić, że najpierw chcieli mnie wziąć pod pretekstem artykułu 282, ale się nie udało. I wtedy postanowili wszcząć drugą sprawę. Dlatego uważam, że całe to g… dzieje się na zlecenie kogoś, kto chce się mnie pozbyć.

— Sprawa już została wszczęta?

— To jest sprawa administracyjna. Jutro o 15:00 będzie sąd i dowiemy się, co stanie się z Tomaszem Maciejczukiem — deportacja czy tylko grzywna.

—  Czy z wykształcenia jest Pan dziennikarzem?

— Nie. Pracowałem jako dziennikarz. Nagrywałem materiały, byłem korespondentem wojennym, współpracowałem z różnymi mediami przed przyjazdem do Rosji. Nawet z mediami rosyjskimi. Pisałem artykuły dla rosyjskich gazet, robiłem materiały dla rosyjskich stacji telewizyjnych, pomagałem Waszym dziennikarzom zbierać informacje, dostawać się na konferencje prasowe polskich i ukraińskich polityków, za co potem, niestety, były do mnie pretensje — dlaczego pomagasz Ruskim? Uważam, że rosyjscy dziennikarze to tacy sami dziennikarze jak pozostali, mają prawo zadawać pytania.

Dzisiaj Sputnik Polska dowiedział się w sądzie, że posiedzenie w sprawie Maciejczuka nie odbyło się. Dokumenty jego sprawy zwrócono policji z powodu niewystarczającej ilości informacji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Raki i małże do walki ze szpiegami
Maciejczuk odpowie za publiczną obrazę Rosjan?
Wypowiedzi Korejby i Maciejczuka mają charakter „PROWOKACYJNY"
Maciejczuk na wolności
Tagi:
Tomasz Maciejczuk, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz