22:39 23 Październik 2018
Na żywo
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    5422

    Kilkaset osób przeszło w niedzielę ulicami Lwowa w marszu upamiętniającym rocznicę śmierci dowódcy UPA Romana Szuchewycza.

    Do wydarzeń we Lwowie korespondent radia Sputnik Leonid Sigan  nawiązuje w rozmowie z politologiem Tomaszem Jankowskim. 

     — Kilkaset osób przeszło w niedzielę ulicami Lwowa w marszu upamiętniającym rocznicę śmierci dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Akcja odbyła się pod antypolskimi hasłami. „Miast Lwów nie dla polskich Panów" — głosił napis na jednym z transparentów. Jak przyznają organizatorzy tej akcji, jest ona związana z nowelizacją ustawy o IPN. To jeszcze jeden fakt o wzroście antypolskich nastrojów ma Ukrainie?

    — Dla mnie nie jest to nic nowego z tego względu, że akurat nastroje antypolskie i to zwłaszcza w tej części Ukrainy — na dawnej Zachodniej Ukrainie, a Wschodniej Galicji — nie są niczym nowym. Akurat te środowiska, które w tym marszu brały udział, czyli nacjonaliści, odwołujący się do tradycji banderowskich, przynajmniej po równo traktowały nastroje polskie jak i antyrosyjskie jako legitymizację swojej władzy. Dla mnie nie jest to novum. Wydaje mi się, że nowelizacja ustawy o IPN służyła bardziej jako pretekst, aby znowu te nastroje podsycić. To pokazuje też, w jaki sposób polska polityka doszła do ściany w zakresie porozumienia z Ukrainą, które miało być osią przeciwko rzekomemu imperializmowi Moskwy. Wychodzi na to, że daliśmy możliwość do rządzenia ludziom, którzy wręcz kipią nienawiścią do polskości.

     — Pawło Klimkin, minister spraw zagranicznych Ukrainy, zapowiedział, że jego państwo gotowe jest uznać i potępić zbrodnie popełnione na Polakach, o ile Polska zrobi to samo w odniesieniu do zbrodni przeciwko Ukraińcom. Klimkin zaproponował nawet Polsce zakaz gloryfikacji Józefa Piłsudskiego w związku z jego „brutalną pacyfikacją Ukraińców". I to mówił oficjel ukraiński!

    — Tutaj trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Nadużycia ze strony władz polskich w stosunku do ludności ukraińskiej jeszcze w czasach II RP się zdarzały. Jedną z takich bardziej brutalnych akcji była akcja rewindykacyjno-polonizacyjna z 1938 roku. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na fakt, że nie były to czystki etniczne, a już na pewno nie ludobójstwo. Ich celem na pewno nie było popełnienie mordu na ludności ukraińskiej w przeciwieństwie do zbrodni wołyńskiej, która była zaplanowaną akcją eksterminacji ludności polskiej.

    Marihuana
    © AFP 2018 / Josh Edelson
    Zatem stawianie znaku równości jest ignorancją historyczną, oczywiście wykorzystywaną w celach politycznych. W ten sposób Pawło Klimkin chciałby pokazać, że rzekomo jesteśmy po równo z Ukraińcami obciążeni trudną historią. Ja uważam, że takie trudne sytuacje w naszej wspólnej historii się zdarzały, i trzeba mówić o tym głośno. Ale nie można historii zakłamywać i zrównywać zaplanowanego mordu na ludności polskiej, nie tylko zresztą polskiej, ponieważ ofiarami banderowców padali przedstawiciele innych narodowości, w tym też Ukraińcy, z polityką państwa polskiego, która nie miała na celu mordowanie ludzi. Stawianie znaku równości jest tutaj niepoprawne i jest fałszerstwem historycznym.

     — A w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł szefa ukraińskiej dyplomacji. Co prawda tylko w wydaniu papierowym, a nie internetowym. Według Klimkina na eskalacji sporów między Polską i Ukrainą zyskuje jedynie Rosja. To pozwala, według niego, przypuszczać, że „pomysł grzebania przy polsko-ukraińskiej historii przez polskich nacjonalistów podsunął im nikt inny jak tylko rosyjskie służby specjalne".

    — Słyszymy to już od trzech lat i w zasadzie będziemy słyszeć to jeszcze następne 30. Jeżeli ktoś w Polsce czy na Ukrainie zrobi coś wbrew amerykańskiemu interesowi, to zawsze to będzie podsumowywane jako robota rosyjskich służb. Ja ze swej strony chciałbym ironicznie wyrazić podziw dla tych rosyjskich służb, bo gdyby wierzyć polskim przekazom medialnym rosyjskie służby specjalne siedzą wszędzie. Przekupiły już wszystkie strony sporu politycznego w Polsce. Gdyby wierzyć tym przekazom medialnym, to Władimir Putin jest hegemonem na świecie.

    Zobacz również:

    Smog okrył polskie miasta (wideo)
    Misiewicz tankuje. Z naszej kieszeni
    National Interest: Jak Polska zamierza przeciwstawić się Rosji?
    Tagi:
    UPA, Roman Szuchewycz, Lwów, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz