Widgets Magazine
12:52 18 Sierpień 2019
Miting poparcia Władimira Putina

Karty do głosowania zamiast pocisków

© Sputnik . Grigoriy Sysoyev
Opinie
Krótki link
2400

Opinia ekspertów: USA próbują ingerować w procesy wyborcze w Rosji.

Eksperci Tymczasowej Komisji ds. Ochrony Suwerenności Państwowej i Zapobiegania Ingerowaniu w Sprawy Wewnętrzne Rosji zaprezentowali w Radzie Federacji raport na temat prób USA wpłynięcia na wybory w Rosji, począwszy od głosowania na kandydatów do Dumy Państwowej  w 2011 roku.

Jednocześnie w ostatnich latach amerykański wpływ stał się bardziej ukryty — organizatorzy tego typu działań starają się, aby wszystko wyglądało jak przypadkowe, niezwiązane ze sobą wydarzenia.

Zdaniem przewodniczącego komisji Andrieja Klimowa „pod względem taktycznym celem Amerykanów jest maksymalne obniżenie frekwencji i delegitymizacja rezultatów głosowania 18 marca". USA postawiły także swojego rodzaju poprzeczkę — uznają frekwencję wyborczą tylko na poziomie nieprzekraczającym 45%.

MSZ Rosji również zauważa próby ingerowania USA w procesy wyborcze w Rosji — powiedział wiceminister spraw zagranicznych kraju Siergiej Riabkow.

Próby ingerowania w nasze procesy wewnętrzne były szczególnie aktywne w okresie przygotowań i w dniu wyborów prezydenckich w Rosji, a także wyborów do Dumy Państwowej Zgromadzenia Federalnego. Podobne działania są ewidentne również w trakcie obecnej kampani wyborczej — podkreślił Riabkow.

Od dawna wiadomo zresztą, że na realizację swoich planów za granicą Stany Zjednoczone wydają kolosalne sumy. I robią to od dawna. Na przykład wybory do włoskiego senatu w 1948 roku można uważać za pierwsze doświadczenie podobnych operacji specjalnych CIA. Szantaż i przekupstwo, zmasowana propaganda — wszystko po to, aby nie dopuścić do zwycięstwa komunistów, za którymi stał Związek Radziecki.

Klęska komunistów, którzy cieszyli się we Włoszech dużym poparciem po okresie dyktatury faszystowskiej, kosztowała Waszyngton około 360 mln dolarów, z uwzględnieniem inflacji jest to obecnie półtora miliarda. Jak na dzisiejsze czasy wcale nie aż tak drogo.

„CIA dała pieniądze Chrześcijańskiej Demokracji, jej politykom, jej mediom, organizacjom i znanym postaciom oraz przeprowadziła inne operacje, mające na celu wpłynąć na wybór Włochów. Zaczęło się to w 1948 roku i trwa do tej pory na całym świecie" — powiedział Wayne Madsen, były pracownik amerykańskiej agencji wywiadowczej (NSA).

Udokumentowane fakty ingerencji w wybory zgromadził do swojej pracy naukowej pracownik Instytutu Polityki i Strategii przy Uniwersytecie Carnegie Mellon — Dov Levin.

Analizuję ślady ingerencji w wybory, zwłaszcza te przypadki, kiedy wielkie mocarstwa ingerują w wybory w innych krajach, aby wpłynąć na ich wynik. Zgodnie z moim badaniem od 1946 do 2000 roku Stany Zjednoczone ingerowały w proces wyborczy 81 razy w 47 krajach — powiedział na antenie CNN.

„Nie jest tajemnicą, że często próbowano obalić dyktatorów" — mówi były oficer CIA, dyrektor wykonawczy amerykańskiej Rady Interesów Narodowych Philip Giraldi.

„Amerykańskie władze wspierają organizacje antyrządowe. I tłumaczą to tym, że walczą o demokrację. Takie organizacje jak Narodowy Fundusz na rzecz Demokracji, finansowane przez Kongres USA, po prostu promują na szczeblu państwowym własne interesy. Robią to samo, co i CIA w ubiegłym wieku" — powiedział Giraldi.

Jego kolega, były analityk CIA Raymond McGover dodaje:

„Było trochę niezręcznie usprawiedliwiać się ciągle za to, że CIA stoi za przewrotami państwowymi i ingerencją w sprawy innych krajów, postanowiono więc, że trzeba przekazać tę funkcję Narodowemu Funduszowi na rzecz Demokracji. I właśnie przez tę organizację do innych krajów popłynęły miliony. Tylko na Ukrainie w 2013 roku przeprowadzono 65 lokalnych operacji specjalnych. W Serbii było to samo" — powiedział McGover.

Właśnie tzw. „rewolucja buldożerów" w Serbii otworzyła nowy rozdział w historii ingerowania USA w wybory. Za amerykańskie pieniądze powstał tam młodzieżowy ruch „Opór!", można powiedzieć siła napędowa przewrotu. Oto co pisała Washington Post w 2000 roku:

Był to początek niestandardowej dla USA próby obalenia zagranicznego prezydenta nie poprzez ukryte działania, które CIA podejmowała wcześniej w takich miejscach jak Iran i Gwatemala, a przy pomocy współczesnych metod kampanii wyborczej.

Na rok przed wyborami serbskich studentów zaczęto zapraszać na zagraniczne seminaria, robić „ideologiczne pranie mózgu" i uczyć taktyki tzw. „protestu pokojowego", który, jak obecnie wiemy, bardzo szybko może zmienić się w siłowy. Technologia ingerencji tak weszła Waszyngtonowi w krew, że w prawie niezmienionej postaci eksportował ją do kilkudziesięciu państw, działając według tego samego scenariusza — cudzymi rękami. Warto zacytować w tym miejscu wypowiedź wspominanego już Dova Levina, który powiedział: „W XXI wieku interwencje są zbyt drogie, zamiast pocisków używa się teraz kart do głosowania".

Zobacz również:

Konwój Poroszenki potrącił emeryta
Katastrofa rosyjskiego samolotu An-26 w Syrii
Były rosyjski szpieg w stanie krytycznym
Tagi:
ingerencja, wybory, USA, Rosja, Serbia, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz