16:00 15 Listopad 2018
Na żywo
    Zakonnica

    „Nie wiedziały, po co tam idą". O życiu za murami klasztoru

    © AFP 2018 / GABRIEL BOUYS
    Opinie
    Krótki link
    2228

    Sputnik porozmawiał z siostrą Klarą, która w wieku 16 lat przestąpiła próg klasztoru. Mijały lata, dekady, a ona nie zrezygnowała z obranej drogi. Nie żałuje, że „poświęciła swoje życie Bogu".

    Całe życie dla Boga

    Kościół katolicki
    © Sputnik . Wadim Zhernow
    Miała 16 lat, kiedy poczuła powołanie i wstąpiła do zakonu.

    Dziś ma ponad 70-tkę i nie żałuje tego, jak spędziła swoje życie. Siostra Klara, pallotynka, poszła w ślady swojej rodzonej siostry (która również dołączyła w młodym wieku i była tam aż do śmierci) i wstąpiła do zgromadzenia. O tym, że akurat do pallotynek, zadecydowało jej miejsce zamieszkania (zgromadzenie pallotynek znajdowało się niedaleko).

    Porządek wstępowania do zgromadzenia jest następujący: przez pierwszy rok tzw. postulat, 2 lata nowicjat, za rok pierwsze śluby, łącznie po 9 latach śluby wieczyste.

    Jak to między ludźmi

    Reguły i tradycje w każdym zgromadzeniu są inne. Każda siostra otrzymuje pisemny regulamin przebywania w zgromadzeniu. Co do hierarchii, osobą decyzyjną jest siostra przełożona prowincjalna (nie mylić ze zwykłą przełożoną). Ona decyduje, kogo gdzie wysłać, jeśli są jakieś konflikty personalne, skargi, rozwiązuje je właśnie ona. W przypadku skarg na przełożoną obowiązuje anonimowość i tajemnica. O wysłaniu na misje też decyduje przełożona prowincjalna, ale zainteresowana musi wyrazić zgodę na wyjazd i naukę języka obcego. S. Klara z powodów zdrowotnych nie została wysłana na misję. W trakcie 60 lat spędzonych w zakonie zmieniała miejsce pobytu około 8 razy (przenoszono ją w różne regiony Polski). Nad siostrą prowincjalną jest generalna, która urzęduje w Rzymie.

    Zdarza się wykorzystywanie, ale na poziomie „między sobą" — przebywanie między kobietami w różnym wieku i z różnych domów niesie za sobą konsekwencję tego, że jedne unikają pracy, są leniwe albo źle wykonują swoje obowiązki. Zakonnice pracowite albo nieumiejące odmówić są wykorzystywane przez „współlokatorki". Najbardziej leniwe są młode, jak mówi s. Klara.

    Kwestie materialne i socjalne

    Siostra Klara w ciągu prawie 60 lat spędzonych w zakonie wykonywała różne prace. Była katechetką, kucharką, gospodynią domową. Gotowała biskupom, dbała o dom.

    Siostry zakonne nie dostają pieniędzy za pracę. Kiedy mają potrzebę, np. ubranie, artykuły higieny osobistej, zgłaszają ją do przełożonej, która wydziela środki (małe sumy). Siostry muszą żyć w minimalnych warunkach bytowych.

    Zakonnice mają zapewnione ubezpieczenie zdrowotne. Jeśli ktoś choruje, leczy się, chodzi do lekarza. Jeśli trzeba, to pobyt w szpitalu. Nie odsyła się zakonnic do domów rodzinnych na leczenie. W razie choroby, która nie pozwala wstać z łóżka, inne siostry się opiekują chorą. Po śmierci ciało składane jest do klasztornego grobowca.

    I jak to wśród ludzi, w zakonie również zdarzają się przypadki chorób psychicznych. Siostry, które zachorują, traktuje się jak chore na inne, cielesne choroby. Czyli opieka i zrozumienie, jak by to ciężkie nie było.

    Zakonnice nie otrzymują wynagrodzenia za pracę, wszystko idzie do wspólnej kasy. Klara jest na emeryturze, z której pieniądze również idą do wspólnej kasy (najpierw trafiają do przełożonej, która oddaje wszystko prowincjalnej). Są podejrzenia machinacji z pieniędzmi na tym etapie, jednak głośno tego się nie mówi. Każdej zakonnicy przysługuje 90 zł kieszonkowego miesięcznie na artykuły pierwszej potrzeby. Co miesiąc każda spisuje, ile pieniędzy potrzebuje na leki. Raz w roku można zgłosić potrzebę większego zakupu: nowy habit, kurtka na zimę, wstawienie zębów.

    Oszczędności i spadki

    Jednak da się coś odłożyć z prezentów od znajomych. Siostra Klara przez swoje przyjazne usposobienie zaskarbiła sobie sympatię niezliczonych rzesz osób o różnym statusie społecznym. Z tego powodu też jest w stanie odkładać, ale pozostaje to w tajemnicy. Uzbierane pieniądze przeznacza na różne cele, ale nie na siebie. Pomaga rodzinie, nie zapomina o urodzinach, imieninach, rocznicach bliskich. Sama żyje skromnie, zaopatruje się w minimum potrzebnych artykułów.

    Jeśli siostrze zakonnej trafi się spadek, przepisuje się go albo na członka rodziny, albo na zgromadzenie. Sobie zatrzymać nie można.

    Na pytanie o anonimowe wypowiedzi sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń i z całego świata na temat "mrocznej strony" życia w zakonie, ciężkiej pracy, często ponad siły, atmosfery psychicznego nacisku siostra Klara odpowiada krótko i zwięźle, zachowując karcący ton:

    Najwięcej do powiedzenia mają te, które odeszły. Które nie wiedziały, po co tam idą.

    A ona wiedziała.

    Imię oraz zgromadzenie zostały zmienione na prośbę rozmówczyni.

    Zobacz również:

    Męski monaster w Karelii
    Życie w najznamienitszym klasztorze żeńskim w Rosji
    Klasztor katolicki w mieście Kara w Syrii
    Tagi:
    Bóg, wiara, klasztor, religia, Katolicyzm, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz