19:59 21 Czerwiec 2018
Na żywo
    Zwolennicy eurointegracji Ukrainy

    Europejczycy przestali wierzyć w „ukraiński projekt”

    © Sputnik . Andrey Stenin
    Opinie
    Krótki link
    Siergiej Ilin
    3430

    Ukraina stała się dla Europy uporczywym bólem głowy. Z różnych powodów. Między innymi finansowych. Pomoc UE rozpierzcha się w szarej mgle ukraińskiej rzeczywistości. Przeraża rozpasanie przestępczości i nacjonalizmu. A do tego uprzykrzyło się szantażowanie gazowym tranzytem.

    W Unii Europejskiej wzrasta rozczarowanie wydarzeniami na Ukrainie — oświadczył ambasador Rosji przy UE Władimir Czyżow. Będący świadkiem wydarzeń politycznych na Starym Świecie, rosyjski dyplomata coś o tym wie. Zdaniem dyplomaty Bruksela jest coraz krytyczniejsza w stosunku do obecnych władz w Kijowie. A brak reform i ciągłe nadużycia tylko dolewają oliwy do ognia. Tym nie mniej UE wciąż jeszcze liczy na „normandzki format", który powinien pomóc w uregulowaniu kryzysu. Czyżow odnosi przy tym wrażenie, że państwa członkowskie scedowały wszystko na Niemcy i Francję. W dużym stopniu tak się dzieje. Jeśli nie liczyć na przykład Budapesztu, który zajął kategoryczną pozycję w związku z łamaniem praw węgierskiej mniejszości na Ukrainie — wystarczy przypomnieć skandaliczną ustawę o języku — i blokuje wszystkie porywy Kijowa w stronę Unii Europejskiej i NATO. Albo jeszcze Bukareszt, który zagroził Ukrainie mniej więcej tym samym z tego samego powodu.

    Ogólnie rozczarowanie Europy Ukrainą jest oczywistym faktem, którego ukryć się nie da, jakkolwiek by się o to nie starali propagandziści z Kijowa i ich amerykańscy kuratorzy. Ukraina stała się dla Europy uporczywym bólem głowy. Z różnych powodów. Między innymi finansowych. Pomoc UE rozpierzcha się w szarej mgle ukraińskiej rzeczywistości. Żadnych rezultatów w walce z osławioną korupcją, w wyniku przeprowadzonych reform i działań mających zbliżyć Ukrainę do europejskich realiów i standardów. Ale już usterek i pospolitej kradzieży — w bród. Weźmy chociażby niedawną decyzję Brukseli odnośnie zaprzestania finansowania programu modernizacji punktu granicznego na granicy z Ukrainą. Powodem tej decyzji było oczywiście rozkradzenie kilku milionów euro — na miejscu obiektów technologicznych pojawił się tylko ubogi wykop. Najwyraźniej ten epizod wyczerpał cierpliwość unijnych urzędników. Analogiczne sytuacje można mnożyć i mnożyć.

    Wielu osobom w Europie wyraźnie nie podoba się rozpasanie przestępczości i nacjonalizmu na Ukrainie. A także to, że państwo stało się „dawcą" migrantów z podejrzaną przeszłością i jeszcze bardziej podejrzanymi zamiarami. Kolejnym powodem do napięcia dla mieszkańców i polityków Europy stały się rosyjsko-ukraińskie relacje, a dokładniej ich europejski wymiar. Znaczenie związków gospodarczych pomiędzy Rosją i Europą to fakt, który trudno podważyć. Zwłaszcza w sferze energetyki. I ciągłe szantażowanie Moskwy, a przez to — pośrednio — także jej europejskich partnerów zamknięciem albo przyśrubowaniem węzła tranzytowego nie daje Europie większej pewności dnia jutrzejszego z punktu bezpieczeństwa energetycznego. Zresztą teraz po wydarzeniach związanych z zerwaniem kontraktów pomiędzy Gazpromem i Naftohazem sytuacja uległa radykalnej zmianie. I rosyjski gaz będzie od teraz płynąć do Europy dwiema trasami. Chwała Bogu takie trasy są i pojawią się kolejne. A Ukraina będzie musiała przyzwyczaić się do życia w nowych warunkach ekonomicznych i do nowych źródeł dochodu, a także odwyknąć od proszenia ciągłej pomocy od swoich kuratorów i bezprawnego zabierania gazu przeznaczonego dla Europy.

    Członek Rady Federacji Aleksiej Puszkow
    © Sputnik . Alexey Kudenko
    Europejczyków niepokoi też bardzo płynąca z Kijowa groźba wzięcia rewanżu na Donbasie. Działania bojowe toczące się praktycznie w centrum Europy i niebezpieczeństwo rosyjskiej ingerencji mającej na celu ochronę i ocalenie mieszkańców regionu to nie najlepsza perspektywa. A ona będzie się utrzymywać dopóty, dopóki jastrzębie w Waszyngtonie nie określą się w kwestii tego, czy oddawać czy też nie rozkaz ukraińskim podopiecznym. Niezadowolenie z Ukrainy wyraża też ta część politycznej elity Europy, którą trudno podejrzewać o szczególne sympatie do Moskwy. Ta liczyła na utworzenie na terytorium Ukrainy stabilnej i gospodarczo skutecznej anty-Rosji z silną armią i trwałym system politycznym. A dostała, co dostała. Połączenie wszystkich tych czynników doprowadziło do śmiertelnego znużenia Europy Ukrainą i rozczarowania quasi-projektem o nazwie „silna europejska Ukraina".    

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

     

    Zobacz również:

    Szybkie porządki w Donbasie. Ukraiński bloger ujawnia plany Poroszenki
    Ukrainie grozi „załamanie socjalne” z powodu Polski
    Ukraina: Strzelajcie do rosyjskich popów
    Tagi:
    Unia Europejska, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz