20:11 17 Grudzień 2018
Na żywo
    Migranci na grecko-macedońskiej granicy

    Europa: co się dzieje w dzielnicach kontrolowanych przez migrantów?

    © AP Photo / Boris Grdanoski
    Opinie
    Krótki link
    8412

    Masowa migracja z Syrii, Iraku i krajów Afryki bardzo zmieniła życie w Europie. W miastach pojawiły się dzielnice, gdzie prawo praktycznie nie jest przestrzegane - tak zwane strefy „no-go".

    To, że problem istnieje przyznała niedawno kancelerz Niemiec Angela Merkel. O tym, jak żyje się w miejscach, „gdzie lepiej się nie zapuszczać" — opowiemy w materiale Sputnika.

    „Policja przyjeżdza tutaj tylko z dodatkową obstawą"

    Ukraina. Zwolennik eurointegracji w stroju kozaka
    © Sputnik . Ilya Pitalyev
    „Z balkonu swojego domu widzę w oddali wielopiętrowy budynek, w którym mieszka antyspołeczny element. Znajomy makler ubezpieczeniowy opowiada, że jeśli musi zaparkować w tym kwartale, to daje dwa euro wałęsającym się w pobliżu dzieciom, żeby pilnowały auta przed wandalami. Przejeżdzając obok tego budynku na własne oczy widziałem, jak dwóch chłopaków wyglądających na Arabów-Turków próbowało włamać się do samochodu przy pomocy żelaznego łomu. Dosłownie scena jak z hollywodzkiego filmu — opowiada Sputnikowi pochodzący z Kazachstanu Jewgienij Schmidt.

    Jak podkreślają inni rozmówcy agencji, wysoki poziom przestępczości prowadzi do izolacji stref imigranckich — służby państwowe starają się nie mieć z nimi nic do czynienia. Te enklawy izolują się i stają odrębnymi jednostkami.

    Policja niechętnie przyjeżdza do takich miejsc, a jeśli już przyjeżdza, to z dodatkową obstawą. W ostatnim czasie dochodzi do coraz częstszych napadów na strażaków i pracowników pogotowia ratunkowego, poczta nie chce dostarczać tutaj korespondencji — mówi były kandydat do Bundestagu z ramienia partii „Alternatywa dla Niemiec" (AfD) Siergiej Czernow.

    Szwecja
    © AFP 2018 / Jonathan Nackstrand
    „Rasizmu, wymierzonego w białych się nie dostrzega"

    Potwierdzając istnienie w Niemczech tzw.  stref „no-go", kanclerz kraju Angela Merkel nie poczyniła kolejnego kroku: nie poinformowała, gdzie dokładnie znajdują się te dzielnice. Komentarzy odmówiła również jej służba prasowa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Za to o problemie niebezpiecznych kwartałów chętnie dyskutują członkowie „Alternatywy dla Niemiec".

    Neukölln, Kreuzberg, Dortmund Nord, Essen to „bazy islamistow" — uważa deputowany do Bundestagu z ramienia AfD Anton Friesen. „Niemieckie prawo tam nie obowiązuje — króluje natomiast szariat. Te enklawy będą się dalej rozszerzać wraz z migracją tak zwanych uchodźców z Bliskiego Wschodu" — podkreślił polityk.

    Podczas gdy nacjonaliści krytykują Merkel za bezczynność, socjaldemokratów i zielonych denerwuje to, że kanclerz w ogóle przyznała istnienie tego problemu. Niezadowolone są także lokalne władze, zwłaszcza w Berlinie: przecież wiele niebezpiecznych miejsc znajduje się właśnie w stolicy. Niektórym ludziom w Niemczech wydaje się, że zwracanie uwagi na ten problem oznacza sympatyzowanie z neofaszystami oraz wzniecanie uprzedzeń na tle etnicznym. Jak pisała niemiecka prasa, współpracownikom Merkel „odjęło mowę", kiedy usłyszeli od niej o  strefach „no-go".

    „Mówienie o tym, że istnieje rasizm, wymierzony w białych jest obecnie tematem tabu. Korzenie takiej sytuacji sięgają wychowania i edukacji, przecież już od czasów szkolnych jesteśmy przyzwyczajeni uznawać Arabów i ciemnoskórych za uciśnionych, a ludzi o białym kolorze skóry łączyć z ciemiężycielami" — powiedział  w wywiadzie dla Sputnika przewodniczący Stowarzyszenia na Rzecz Walki z Rasizmem przeciwko Białym (OLRA) Laurent de Béchade.

    Niedawne badanie socjologiczne pokazało, że około 15% Francuzów o białym kolorze skóry zetknęło się w swoim życiu z przejawami rasizmu — kontynuuje de Béchade. To całkiem spora grupa. Zdarzały się również straszne pobicia białych właśnie na tle rasistowskim. Oczywiście oni również są niekiedy rasistami, jednak należy wziąć pod uwagę różnicę: rasizm przeciwko białym przybiera formę przemocy, a dla Arabów i czarnoskórych jest to dyskryminacja przy ubieganiu się o pracę.

    Przyjaciele jedzą pizzę
    © Depositphotos / IgorTishenko
    Warto podkreślić, że powstawanie imigranckich gett wiąże się również z niebezpieczeństwem wybuchu zamieszek na tle etnicznym między rodzinami przesiedleńców i rdzennymi mieszkańcami. Co ciekawe we francuskim departamencie Sekwana-Saint-Denis, gdzie przeważa ludność muzułmańska, poparciem cięszą się także ultraprawicowi politycy z „Frontu Narodowego". Popularność nacjonalistów rośnie z każdą nową falą migracji. W 2016 roku w jednej z restauracji na terenie departamentu właściciel odmówił obsłużenia muzułmanek, a wiadomość o incydencie obiegła błyskawicznie cały kraj.

    Jak wynika z ostatnich danych rdzenni mieszkańcy problematycznych dzielnic coraz częściej decydują się na bardziej radykalne kroki — po prostu się przeprowadzają.

    „W Wiedniu jest dużo przedszkoli i szkół, gdzie nie ma już austriackich dzieci. Uchodźcy tak naprawdę wypierają je z klas. Kiedy tylko liczba uchodźców osiąga 60-70% (Afganistan, Erytrea, Kosowo, Irak, Syria, Iran, Czeczenia) rodzice austriackich uczniów natychmiast zabierają dzieci ze szkoły. Austria graniczy z Czechami, Słowacją, Węgrami. Tam nie ma uchodźców i Austriacy się tam przeprowadzają. Obecnie bardzo popularne jest bycie Grenzgänger, czyli codziennie rano jeździć ze Słowacji czy Węgier do pracy w Austrii, a wieczorem z powrotem" — powiedział Sputnikowi Ukrainiec Andriej Sierow, który przyjął obywatelstwo Austrii.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ukraińska migracja zarobkowa w Polsce: kto traci, a kto zyskuje?
    Propozycja KE: 50 tysięcy migrantów
    Bałkańska "Czwórka Wyszehradzka" ochroni Europę przed migrantami?
    Migranci dostali się do Wielkiej Brytanii w silniku autobusu
    W Wielkiej Brytanii «zgubiło się» 60 tys. nielegalnych migrantów
    Włoski chaos z migrantami w tle
    Media: Brytania po Brexicie postawi na młodych migrantów z Unii Europejskiej
    Tagi:
    migranci zarobkowi, migracja, kryzys, Angela Merkel, Bliski Wschód, Niemcy, Austria, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz