04:02 25 Wrzesień 2018
Na żywo
    Samobieżna haubica Msta-S na poligonie w obwodzie mińskim

    Rosyjski „Krasnopol" czy amerykański „Excalibur": który celniejszy?

    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    Opinie
    Krótki link
    Wadim Saranow
    4465

    Artyleria największych armii świata stopniowo przestawia się na pociski wysokiej precyzji. Niedawno Ministerstwo Obrony Rosji opublikowało wideo z ćwiczeń strzeleckich z użyciem pocisków naprowadzanych „Krasnopol" na poligonie w obwodzie leningradzkim. Sądząc po nagraniu, wszystkie cele zostały porażone przy pierwszych wystrzałach.

    Pierwszy naprowadzany pocisk artyleryjski, amerykański Copperhaed kalibru 155 mm, został przyjęty na wyposażenie Pentagonu w 1982 roku. Jego radziecki analog „Krasnopol" kalibru 152 mm trafił do masowej produkcji cztery lata później. Pociski miały podobne charakterystyki i zasady naprowadzania. Na środkowym odcinku trajektorii lot korygowany był przez inercyjny system nawigacji, bliżej celu załączała się półaktywna laserowa głowica naprowadzania.

    Ale, jak pokazało doświadczenie, taka koncepcja kryła w sobie masę kosztów. Pociski mogły porażać tylko cele znajdujące się w polu widzenia operatora stacji laserowego podświetlenia. A operatorowi ciężko było podkraść się niezauważenie do przedniej linii obrony przeciwnika: ciągać ze sobą zautomatyzowany zestaw kierowania ogniem z dalmierzem o wadze kilkudziesięciu kilogramów. Waga najbardziej zaawansowanego rosyjskiego systemu kierowania ogniem Malachit waży 42 kilogramy, aby go przenieść, potrzebne są trzy osoby. Pytania budzi też bezpieczeństwo jednostki obsługującej „Malachit" w walce. Cel trzeba podświetlać co najmniej 10-13 sekund, a przez ten czas naprowadzający mogą zostać zidentyfikowani.

    Tymczasem pod koniec lat 90. XX wieku poglądy na rozwój naprowadzanych pocisków artyleryjskich uległy zróżnicowaniu po obu stronach oceanu. Rosyjscy eksperci nie przestawali modernizować „laserowego" „Krasnopola", a Amerykanie w pełni zaufali nawigacji satelitarnej. W 2006 roku Pentagon przyjął na uzbrojenie pocisk M982 Excalibur kierowany systemem GPS. Skuteczność pocisków użytych na polu walki w Iraku uskrzydliła amerykańskich generałów — 92% pocisków spadało w promieniu 4 metrów od celu z odległości nawet 40 kilometrów, a ostatnie modyfikacje Excalibura potrafią pokonywać odległość 57 kilometrów. Ponadto nawigacja satelitarna uwolniła naprowadzane pociski od kaprysów pogodowych, tenże przestarzały Copperhead kategorycznie odmawiał posłuszeństwa w warunkach niskiego zachmurzenia, dużej mgły czy zadymienia. Jednak zdaniem ekspertów pocisk Excalibur ma jedną istotną wadę, która może zniweczyć wszystkie jego zalety.

    Krasnopol

    Pociski z systemem nawigacji satelitarnej nie trafiają w ruchome cele, podczas gdy „Krasnopol" poraża wrogi sprzęt pancerny poruszający się z prędkością nawet 36 kilometrów na godzinę. W 2014 roku producent Excalibura, firma Raytheon, przystąpił do utworzenia udoskonalonego pocisku Excalibur S z możliwością naprowadzania laserowego. Excalibur można też wyposażyć w radiolokacyjne i ultraczerwone głowice samonaprowadzające. Co ciekawe, tulskie biuro konstrukcyjne pracuje dziś nad pociskiem „Krasnopol-D" z naprowadzaniem satelitarnym. Wszystko zmierza ku temu, że w najbliższym czasie w Rosji i USA pojawią się całe linie naprowadzanych pocisków do walki z licznymi celami.

    Amerykańscy żołnierze
    © Sputnik . Aleksandr Imedashvili, STF
    Główną wadą wszystkich naprowadzanych pocisków jest ich cena, która nie pozwala wyposażyć w nie całą artylerię. Wartość Excalibura i Krasnopola jest mniej więcej jednakowa i wynosi 50-70 tysięcy dolarów za sztukę. Mniej kosztownym sposobem zwiększenia precyzji artylerii lufowej jest wykorzystywanie układów kierowania z korekcją trajektorii. W „mądre" gadżety z odbiornikami GPS i miniaturowymi aerodynamicznymi sterami wyposażane są też zwykłe pociski. I tak na przykład w 2013 roku Pentagon odebrał kilka tysięcy układów kierowania M1156 PGK o wartości poniżej 10 tysięcy dolarów za sztukę. Co prawda, w odróżnieniu od Excalibura pociski z układem kierowania są dwukrotnie mniej precyzyjne. Tego rodzaju układy kierowania opracowuje dziś Rosja. W 2011 roku moskiewskie biuro konstrukcyjne „Kompas" przekazało, że z powodzeniem przetestowało moduł nawigacyjny GLONASS dla pocisków artyleryjskich.

    „W przyszłości pociski wyposażone w takie układy kierowania będą wykorzystywane do prowadzenia ognia po celach spoza pola widzenia, a pociski naprowadzane laserowo — do celów w granicach pola widzenia" — uważa Wiktor Murachowski. „W danym przypadku koszt pocisków znacznie się zmniejszy. Według obecnych norm do zlikwidowania czołgu potrzeba 600-900 pocisków, podczas gdy prawdopodobieństwo rażenia celu wynosi 90-95 procent, i naturalnie żaden czołg nie wytrzyma uderzenia pocisku kalibru 152 mm w górną płytę pancerza".

    Eksperci zgadzają się co do tego, że naprowadzane pociski pozwolą nie tylko oszczędzić amunicję, ale też zwiększają żywotność artylerii. „Krasnopol" skraca czas wypełnienia zadania bojowego, zmniejszając ryzyko rażenia haubicy przez ogień przeciwnika.

    Zobacz również:

    „Coś wspaniałego”: Najnowsza superbroń Rosji (wideo)
    „Rosja naprawdę ma broń, której nie posiada nikt inny”
    Możliwości rosyjskiej superrakiety
    Tagi:
    pocisk Krasnopol, Excalibur, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz