15:25 18 Październik 2018
Na żywo
    Były pułkownik GRU Siergiej Skripal podczas procesu w Moskwie, 2010 rok

    Sprawa Skripala to nowa odsłona demonizacji Rosji?

    © AP Photo / Misha Japaridze
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    Sprawa otrucia Siergieja Skripala (98)
    24570

    Próba zabójstwa Siergieja Skripala odbija się szerokim echem na arenie międzynarodowej. Czy z góry przyjęte założenia i wskazywanie winnych nie przeszkodzą w rzetelnym śledztwie?

    Sprawa użycia substancji chemicznej podczas próby zamordowania byłego agenta rosyjskiego wywiadu Sergieja Skripala i jego córki w Wielkiej Brytanii to temat rozmowy redaktora Leonida Sigana politykiem Tadeuszem Jankowskim.

    — Komu o zdrowym rozsądku w Rosji mogłoby przyjść do głowy, na dwa tygodnie przed wyborami prezydenckimi, przed Mundialem, który odbędzie się w 12 rosyjskich miastach, zaatakować kogoś gazem i to nie byle gdzie, a w Wielkiej Brytanii? Czy to nie nowa odsłona trwającej akcji demonizacji Rosji przez zachodnie ośrodki dyspozycyjne i posłuszne im media?

    — Tak to mniej więcej postrzegam, jak Pan zasugerował, z tego względu, że, po pierwsze, dwa tygodnie przed wyborami w Federacji Rosyjskiej taka afera to oczywiście duża dyskredytacja rządu i władz całej Federacji Rosyjskiej. Natomiast, o ile mi wiadomo, to akurat rzeczona ofiara zamachu była osobą, która została wymieniona przez Federację Rosyjską z Wielką Brytanią, więc nie zachodzi tutaj obawa o to, że ten człowiek mógł być jakimś zagrożeniem dla Federacji Rosyjskiej, skoro ta sama zdecydowała się go wymienić.

    Siergiej Skripal wraz z córką zostali znalezieni 4 marca nieprzytomni na ławce w Salisbury.
    © AP Photo / Frank Augstein
    W ten sposób nie działają służby wywiadowcze, jeżeli już dochodzi do wymiany, to w takim wypadku uznaje się, że dana osoba nie stanowi już zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Postrzegam to raczej jako prowokację, być może Skripal był „umoczony" w jakieś szare sprawy w samej Wielkiej Brytanii, być może stał się ofiarą własnych porachunków. Nie wiemy, nie znamy jego historii. Natomiast z całą pewnością obarczanie kogokolwiek winą jeszcze zanim się tak naprawdę zaczęło śledztwo, stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami tego, co nazywamy powszechnie, zwłaszcza w Europie Zachodniej, praworządnością.

     — Sprawa Skripala przybrała charakter międzynarodowy. W środę z inicjatywy Wielkiej Brytanii zwołano Radę Bezpieczeństwa ONZ i w ostrej dyskusji, jaka się tam wywiązała, ambasador Rosji przy ONZ powiedział, że jego kraj nie pozwoli rozmawiać ze sobą w trybie ultimatum. Dodał też, że Rosja jest gotowa przeprowadzić wspólnie z Wielką Brytanią śledztwo w sprawie tego incydentu. Podkreślił jednak, że Moskwa domaga się materialnych dowodów w sprawie domniemanego rosyjskiego śladu ataku na Skripala. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że ambasador RP w ONZ Joanna Wronecka, w odróżnieniu od niektórych wysokiej rangi polskich polityków, powstrzymała się przed jednoznacznym obarczeniem Rosji odpowiedzialnością za wydarzenia z 4 marca w Salisbury. Jak by Pan to wytłumaczył?

     — Chciałbym bardzo wierzyć, że jest to w jakiś sposób otrzeźwienie polskiej dyplomacji w stosunku do róznych, powtarzających się na przestrzeni ostatnich lat, antyrosyjskich  prowokacji dyplomatów, w których prym wiodą zwłaszcza dyplomaci brytyjscy. Natomiast tutaj wydaje mi się, że to jest niestety, najbardziej prawdopodobny scenariusz, może to być efekt tego, że Pani ambasador należy jeszcze do starej szkoły dyplomacji, której Prawo i Sprawiedliwość nie zdążyło wymienić.  

    Być może w najbliższym czasie, zresztą właśnie z tego powodu będzie ze swojego stanowiska odwołana, dlatego, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie toleruje sprzeciwu. A polityka zagraniczna, prowadzona przez obecne polskie władze, jest polityką chodzenia na pasku Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza, jeśli chodzi o antyrosyjskie prowokacje. Bardzo chciałbym oczywiście się mylić dlatego, że taki krok ze strony polskiej dyplomacji byłby dowodem pewnej dojrzałości, tzn. że polscy dyplomaci jednak wiedzą, co to jest praworządność, co to jest rzetelne śledztwo, jednak wiedzą, że po prostu nie można obarczać nikogo winą na podstawie własnych wyobrażeń, czy też własnych uprzedzeń. Natomiast w moim przekonaniu może to być efekt, w cudzysłowie oczywiście, niedopatrzenia obecnej polskiej władzy.

    Budynek MSZ Rosji w Moskwie
    © Sputnik . Alexey Kudenko
     — Teraz o środku paraliżująco-drgawkowym, który był użyty. W Angli został on tak szybko rozpoznany, tzn. ze muszą tam mieć jego dokładną formułę. Taka formuła jest również w posiadaniu Stanów Zjednoczonych. A wyprodukować go jest w stanie każde poważne laboratorium. Ale jeśli Pani May szuka rosyjskiego śladu, to jest to koniecznie bardzo potrzebne już tu i teraz. Tylko komu?

    — W Polsce mamy takie przysłowie „Kowal zawinił, cygana powiesili", które obrazuje tego rodzaju sytuacje, gdy ktoś, kto jest w uprzywilejowanej pozycji, zwala winę na kogoś, na kogo akurat warto tą winę zwalić. W tym wypadku, przecierz obserwując nawet politykę brytyjską w stosunku do Federacji Rosyjskiej na przestrzeni ostatnich lat, można jak najbardziej to przysłowie przytoczyć i tym nieszczęsnym „cyganem" będzie właśnie Rosja. Samo to, że Brytyjczycy tak szybko próbują wskazywać winnych, budzi z mojej strony podejrzenia. Dlatego, że kultura prawna w Wielkiej Brytanii jednak się kojarzy z czymś odwrotnym, czyli z takim dociekaniem prawdy. To przecierz w Wielkiej Brytanii powstała historia Sherlocka Holmesa, który bardzo szsczegółowo sprawdzał wszystkie ślady.

    Natomiast tutaj ledwo się cała sytuacja zdarzyła, a premier May oczywiście wszystko już zdążyła wyjaśnić, za chwilę wskaże winnego. Już wiedzą jakim środkiem, już wiedzą skąd ten środek pochodzi. To właśnie karze sobie zadać pytanie, po co to wszystko. Oczywiście pytanie w moim przekonaniu retoryczne dlatego, że polityka krajów zachodnich, z Wielką Brytanią na czele, od dłuższego czasu jest tak naprawdę polityką antyrosyjską. I być może, a przecież to już się gdzieś pojawia w publicystyce, chodzi właśnie o to, by stworzyć wyjątkową sytuację międzynarodową, czyli dorowadzić do bojkotu Mistrzost Świata w Rosji. Mam nadzieję oczywiście, że to się nie stanie. Natomiast jeśli rząd brytyjski coś takiego zapowiada, to trzeba powiedzieć, że igra z ogniem. Bo nie wyobrażam sobie, żeby Anglicy zaakceptowali taką decyzję własnego rządu. Ale to już jest sprawa poboczna.

    Natomiast wracają do tego tematu, trzeba powiedzieć, że rozgrywanie tego rodzaju sytuacji w taki sposób służy tylko jedemu, a już na pewni nie służyłoby Rosji. Jak byśmy spróbowali podejść z drugiej strony do tematu: po co miałaby to zrobić Rosja? To tu już tutaj odpwiedzi na to pytanie nie znajdujemy. Taki przykład przychodzi mi do głowy z historii, dość kontrowersyjny oczywiście, to morderstwo księdza Popiełuszki w PRL, o którym rzecznik rządu Jerzy Urban, nie bez racji, powiedział swego czasu, że jego morderstwo zaszkodziło władzy ludowej dużo bardziej, niż jego kazania. I tutaj też, wydaje mi się, że cały ten zamach, całe to wydarzenie, dużo bardziej zaszkodziło Federacji Rosyjskiej, a przynajmniej tego chciałaby Wielka Brytania, niż jego (Skripala — red.) rzekoma wiedza i działalność.    

    Tematy:
    Sprawa otrucia Siergieja Skripala (98)

    Zobacz również:

    Duda solidarny z May w sprawie Skripala
    Theresa May o otruciu Siergieja Skripala
    May: „To Rosja ponosi odpowiedzialność za otrucie Skripala"
    MSZ Rosji reaguje na oskarżenia w sprawie Skripala
    Tagi:
    Siergiej Skripal, Wielka Brytania, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz