01:18 18 Listopad 2018
Na żywo
    Szanghaj

    Chiny mogą udzielić ostrej odpowiedzi w wojnie handlowej z USA

    © Sputnik . Iliya Pitalev
    Opinie
    Krótki link
    0 432

    Wojna handlowa między Chinami a USA może doprowadzić do globalnej katastrofy finansowej, jak powiedział chiński minister handlu Zhong Shan. Zapewnił on, że Pekin nie będzie agresorem w wojnie handlowej, przeciwnie – nadal będzie próbować nawiązać kontakt z Waszyngtonem.

    Jednak w przypadku, jeśli wojna jest nieunikniona, Chiny udzielą brutalnej odpowiedzi i skierują wszystkie siły na obronę własnych interesów.

    Minister skomentował w ten sposób decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą wprowadzenia ceł na stal (25%) i aluminium (10%). Nie obejmują one jedynie Meksyku i Kanady, jako krajów należących do Północnoamerykańskiej Strefy Wolnego Handlu NAFTA. Co prawda, Trump już w trakcie kampanii wyborczej mówił, że uważa tę umowę za niesprawiedliwą dla Stanów Zjednoczonych i będzie domagać się jej rewizji. Dlatego nie wykluczone, że restrykcje w przyszłości obejmą również najbliższych sąsiadów USA.

    Swoją decyzję Trump wyjaśnił dążeniem do ochrony lokalnych amerykańskich producentów i do tworzenia nowych miejsc pracy w tych branżach. Jednak takie środki mogą mieć zupełnie odwrotny skutek. Cła na import stali i aluminium mogą kosztować amerykańską gospodarkę około 9 mld dolarów rocznie. Potwierdzają to wyliczenia organizacja non-profit Tax Foundation, która analizuje politykę fiskalną. Na przykład, według jej szacunków, w sumie w 2017 roku importowano do USA stal za 29 mld dolarów. Gdyby 25-procentową stawkę zastosowano do tej kwoty, to podatek od niej wyniósłby 7,3 mld dolarów. Z kolei w przypadku aluminium – 1,7 mld dolarów, jak wynika z obliczeń Tax Foundation. Czyli obciążenie podatkowe w wysokości 9 mld dolarów ostatecznie spadłoby na barki konsumentów tej produkcji.

    Prezydent Chin Xi Jinping
    © REUTERS / Axel Schmidt
    Trump w przemówieniu na temat wprowadzenia ceł importowych wyróżnił Chiny jako kraj wykorzystujący nieuczciwe praktyki w handlu międzynarodowym. Tymczasem ChRL najprawdopodobniej najmniej ucierpi w wyniku wprowadzenia tych ceł. Na USA przypada mniej niż 10% chińskiego eksportu stali. Jednocześnie ta sytuacja stwarza niebezpieczny precedens, w wyniku którego mogą ucierpieć wszystkie państwa uczestniczące w handlu międzynarodowym, powiedział w rozmowie ze Sputnikiem Huang Weiping, profesor z Instytutu Nauk Ekonomicznych Chińskiego Uniwersytetu Ludowego.

    — Jeśli chodzi o handel, kwestia ta nie stwarza nawet zagrożenia dla przepływów finansowych, jeśli wybuchnie wojna handlowa między Chinami a USA, bo Chiny i USA są dwiema ogromnymi gospodarkami, a w handlu dwustronnym nadwyżka bilansu płatniczego stabilnie utrzymuje się po chińskiej stronie. Ale ta sytuacja stwarza niebezpieczny precedens, gdy w handlu między dwoma państwami kierują się one nie zasadą wolnego handlu, a zasadą wzajemnych sankcji. Dlatego w przyszłości każde państwo będzie mogło dowolnie wprowadzać wszelkie restrykcje. Wówczas cały ład światowego handlu zostanie zniszczony. To najgorszy rezultat z możliwych. Należy pamiętać, że ustalanie reguł gry jest zawsze trudne.  A zniszczenie ich nie stanowi problemu. Jeśli chodzi o stosunki na linii Chiny-USA, ChRL nie chce naruszać zasad gry. Z kolei Stany Zjednoczone dążą do tego – ocenił ekspert.

    Jakie środki odwetowe mogą zastosować Chiny, minister handlu Zhong Shan nie sprecyzował. Jednak inne państwa już zareagowały bardziej konkretnie. Unia Europejska zamierza bronić się przed decyzją Trumpa – wprowadzi w odpowiedzi 25% cła na amerykańskie motocykle, łodzie, jeansy, kosmetyki, bourbon, sok pomarańczowy, kukurydzę oraz złoży pozew w WTO. Taki sam pozew w WTO zamierza złożyć Japonia, jak oświadczył minister gospodarki Hiroshige Sekō.

    Donalda Trumpa prześladuje ogromny deficyt bilansu płatniczego z Chinami. W styczniu osiągnął on szczytowy poziom od 2008 roku 56,6 mld dolarów. Minister handlu Chin Zhong Shan zaproponował rozwiązanie tego problemu. Jego zdaniem, gdy USA zniosą ograniczenia na eksport do Chin zaawansowanej technologicznie produkcji, amerykański deficyt bilansu płatniczego zmniejszy się o 35%.

    Jednak na taką propozycję Waszyngton wątpliwe, aby odpowiedział twierdząco. Ostatnio nie tylko USA, ale i inne państwa boją się wzrostu technologicznego Chin i starają się nie dopuścić do transferu zaawansowanych technologii do tego kraju. Amerykańskie władze pod pretekstem bezpieczeństwa narodowego blokują duże transakcje dotyczące fuzji firm z USA i Chin. Na przykład, w październiku 2017 roku władze Stanów Zjednoczonych uniemożliwiły sprzedaż amerykańskiego producenta układów scalonych US Lattice Semiconductor za 1,3 mld dolarów chińskiej korporacji Canyon Bridge Capital Partners.

    Dla administracji Trumpa możliwym do zaakceptowania wariantem rozwiązania problemu deficytu bilansu płatniczego mógłby być wzrost dostaw do Chin gotowych wyborów – samochodów i samolotów, a także surowców, w tym gazu, produktów rolniczych. Jednak w warunkach wojny handlowej Chiny, w ramach posunięć odwetowych, mogłyby właśnie ograniczyć import tych wyrobów. W tym przypadku wojenna retoryka – wcześniej czy później – znajdzie się w ślepym zaułku, a strony będą mogły wznowić konsultacje i negocjacje w celu rozwiązania rozbieżności handlowych.

    Zobacz również:

    Do południowej strefy deeskalacji w Syrii dostarczono 20 ton chloru
    Ile plastiku dostaje się do organizmu z wodą butelkowaną
    Dziecięca naiwność Theresy May
    Tagi:
    cło, wojna handlowa, Donald Trump, China, Chiny, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz