Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Iracka flaga na ruinach zburzonego meczetu w Mosulu

    „Na zniszczenie Iraku wydano biliony dolarów”

    © AP Photo / Khalid Mohammed
    Opinie
    Krótki link
    4621

    Setki tysięcy poległych, destabilizacja i totalny chaos. Od 2003 roku Irak znajduje się w stanie wojny. Państwo upadło, a na jego terytorium przedostali się terroryści Daesh. Czy dziś, 15 lat po „eksporcie demokracji", Irak jest wolny? Jaką lekcję należy wyciągnąć z tych lat?

    Sputnik Italia przeprowadził wywiad z Enrikiem Piovesanem, analitykiem i badaczem we Włoskim Obserwatorium Wydatków Wojskowych:

    —  Piętnaście lat temu rozpoczęła się inwazja USA na Irak. Do dziś w państwie toczy się wojna. Czego nauczyło nas ostatnie 15 lat?

    — To bardzo smutna lekcja. Szczególnie dlatego, że każdy długotrwały konflikt dostarcza nam tej lekcji. Trwający już piętnaście lat konflikt w Iraku wciąż generuje problemy zamiast dostarczać rozwiązań. Wysłaliśmy misję wojskową do kraju, który bezsprzecznie borykał się z problemami natury politycznej, ale nie da się ich porównać z tym, co pozostawiliśmy w spadku pokoleniom Irakijczyków, którzy przywykli już żyć w warunkach wojny. I nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa.

    Wydaliśmy biliony dolarów, żeby zniszczyć kraj, w wyniku czego liczba ofiar, których nikt nie usiłował zliczyć, wynosi już ponad milion. W efekcie mamy zniszczony, podzielony kraj, nękany wojną pomiędzy grupami etnicznymi, zwłaszcza sunnitami i szyitami. Ma miejsce sytuacja polityczna, która nie ma nic wspólnego z planami dotyczącymi eksportu demokracji. To bardzo smutna sytuacja 15 lat po rozpoczęciu wojny. Wydano bilion dolarów, wojna pochłonęła setki tysięcy osób. Bilans jest niewygodny i niebezpieczny, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę wzrost zwolenników PI. Mówię o chaosie, który stworzyliśmy, i o potworach, które zbudziliśmy.

    —  Jaka jest rola Włoch w międzynarodowej misji w Iraku?

    — Włochy dołączyły po prostu do „stada", tak jak pozostałe państwa, które w to wciągnięto. Dla takiego państwa jak Włochy, które ma w Iraku interes przemysłowy i ekonomiczny, wchodzenie w ten konflikt nie miało żadnego sensu. 15 lat temu, przed wybuchem wojny odwiedziłem kilka elektrowni i różne zakłady wyposażone w wiele włoskich urządzeń. Było też wiele włoskich pracowników, które uczyły ich obsługi. Wojna zniszczyła wszystkie te ścisłe relacje.

    Do zimy 2003 roku Włochy nie zamierzały wszczynać działań wojskowych. 15 lutego 2003 roku we Włoszech odbyła się największa w historii manifestacja pacyfistów. Rząd, na czele którego stał Berlusconi, oświadczył w przeddzień amerykańskiego ataku 20 marca, że państwo nie zamierza wstępować w konflikt. Potem pod naciskiem George'a Busha i Tony'ego Blaira rząd zmienił decyzję i 15 kwietnia w parlamencie zatwierdził inwazję wojskową przedstawianą jako misja humanitarna.

    —  O czym w rzeczywistości mówiono?

    — W lipcu wysłano pierwszych wojskowych, a po ataku w listopadzie 2003 roku na miasto An-Nasirija włoscy wojskowi przeprowadzili kontrofensywę. Wtedy doszło do znamienitej bitwy pod An-Nasirijją, w której zginęły setki osób. Wtedy też stało się jasne, co to za wojna. Trwająca od 2003 do 2006 roku włoska misja w Iraku pod kryptonimem „Starożytny Bablion", stała się dla włoskiej armii prawdziwą wojna i słono nas kosztowała. Do kraju wysłano ponad 3000 wojskowych, a coroczne koszty wojskowe związane z misją wynosiły pół miliarda euro.

    —  Ile w sumie kosztowała Włochy misja w Iraku?

    — Od 2003 roku po dziś łączne wydatki na operację wyniosły około 3 miliardów euro. Mowa o około 200 milionach euro rocznie, i prawie pół milionie euro dzienne. Co więcej takie miejsce wymagają dodatków kosztów: zakupu sprzętu, broni, wydatków na szkolenia. Koszty na medycynę też nie są brane pod uwagę.

    —  Czy w Iraku obecni są dzisiaj włoscy wojskowi, i czy Włochy wciąż ponoszą koszty?

    — Tak. Na ten rok rząd przewidział środki w wysokości 277 milionów euro. W 2017 roku wydano 334 miliony. Ta suma nie obejmuje dodatkowych kosztów, o których już mówiłem. W 2017 roku w Iraku było 1500 włoskich wojskowych, w tym roku ich liczba ma się zmniejszyć do 1000, ale nie znamy jeszcze dokładnej cyfry. Wydatki tak czy inaczej pozostaną wysokie, bo wykorzystywane będą śmigłowce, samoloty i drony do stawianiu oporu PI, które nie zostało jeszcze do końca wyparte, zwłaszcza z północnej części kraju.

    —  Iracki scenariusz powtórzył się w Libii. Pod pretekstem eksportu demokracji znów ujrzymy przerażające rezultaty. Dlaczego powtarzane są wciąż te same błędy?

    — To słuszne pytanie, które politycy powinni sobie częściej zadawać. Teraz jestem już pewien, że odpowiedzią na to pytanie może posłużyć teoria kontrolowanego chaosu. Istnieje konieczność jawnej destabilizacji co poniektórych państw — Iraku Saddama Husajna, Libii Kaddafiego. W którymś momencie państwa stają się „niewygodne" niezależnie od ich standardów demokratyczności. I wówczas zaczyna się te państwa destabilizować. Chaos pozwala łatwo kierować rządem marionetkowym. Uważam, że niestety chodzi tu nie o błędy, lecz o obliczoną strategię — tworzyć „czarne dziury" i wstawiać w nie od czasu do czasu marionetkę, którą łatwo kierować.

    Zobacz również:

    „Niestabilność, zniszczenie i chaos". 15 lat USA w Iraku
    „Użycie sił zbrojnych nie zawsze prowadzi do sukcesu”
    15. rocznica amerykańskiej interwencji w Iraku
    Tagi:
    wojna w Iraku, Irak, Włochy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz