03:07 22 Kwiecień 2018
Warszawa+ 10°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Kobieta z różami

    #BiałyPiątek - w obronie tych, którzy sami nie mogą się bronić

    CC0
    Opinie
    Krótki link
    Roksana Dworkowska
    51312

    Podczas gdy media zaabsorbowane są marszami przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce, w Internecie, i poza nim, rozwija się akcja „biały piątek". Druga strona nie wychodzi tak chętnie na ulice, ale ma sporo do powiedzenia.

    #BiałyPiątek — odpowiedź na Czarne Protesty w Polsce

    Wiele z tych osób woli nie podawać imion, mówią anonimowo, bo, jak mówią, boją się „hejtu". W końcu ciężko mieć poglądy inne niż większość, a tak w tym wypadku jest (lub próbuje się udowodnić, że jest).

    Tuż przed ostatnimi czarnymi protestami w Polsce, wśród wezwań i wypowiedzi na portalach społecznościowych, wśród czarnych zakładek zaczęły przewijać się białe. #BiałyPiątek to sprzeciw wobec popularnych czarnych marszów.

    Osoby, które są przeciwne aborcji, to nie tylko i wyłącznie "PiS i księża", "mohery". Za "białym" są tysiące młodych, wykształconych kobiet, nie mają znaczenia ani poglądy polityczne, ani wiek, ani religia lub jej brak.

    Sputnik porozmawiał z kilkoma osobami, które są przeciwko czarnym protestom.

    — Dlaczego jesteś przeciwko aborcji?

    — Wynika to głównie z moich własnych przemyśleń odnośnie rzeczywistości. I obserwacji świata. Może przytoczę taką scenę, którą zobaczyłam jakiś czas temu w szpitalu, gdy odwiedzałam mojego brata, a która głęboko mnie wzruszyła. Było to na oddziale kardiologii. Leżała na nim kobieta. Akurat odwiedzał ją mąż z dorosłym synem na wózku, który widać, ze był chory, jakby upośledzenie. I słyszałam, jak ta kobieta czule mówiła do tego syna, rozmawiała z nim. A on nic, wiadomo, nie mówił. Ale dłonią czule gładził twarz swojej matki. Człowiek nie może decydować o życiu czy śmierci kogoś innego. Nigdy nie wiadomo, co człowiek, który może nigdy nie poruszy ani ręką, ani nogą, wniesie w życie swoich rodziców i innych ludzi. Dla mnie to tajemnica…

    —  Co sądzisz o czarnych protestach?

    — Uważam, że człowiek ma prawo powiedzieć, co myśli. Ale dla mnie czarne protesty pachną polityczną propagandą. I dlatego ich nie popieram

    —  Kasia, 29 lat, Warszawa

    ***

    — Przez ostatnie 10 lat mieszkałam w Holandii — w kraju, gdzie ciążę usunąć można na żądanie do 6 miesiąca jej trwania, bez zbędnych formalności oraz skierowania. Rzeczywiście — zabieg jest prosty i fizycznie bezbolesny. Podczas mojego pobytu tam poznałam dwie kobiety, które stały się mi bardzo bliskie. Obie zmuszone były do aborcji z różnych przyczyn. W pierwszym przypadku brakowało wsparcia męża i miłości w związku, w drugim zaś — wyobraźni. Obie kobiety nie miały ani wsparcia swojego partnera, ani wsparcia lekarza lub psychologa. Aborcja to przecież robota taśmowa.

    Dlatego też zdziwiłam się, gdy po krótkim czasie zaczęły wracać do tego, co się wydarzyło. Rozmawiały o tym z bólem, myśląc o stracie i przerwaniu życia. Ale, skoro podjęły tę decyzję świadomie i samodzielnie, to skąd ten psychiczny ból wewnętrzny? Jak to się ma do siły macic i golenia krocza? No właśnie — nijak.

    Nikt nie mówi o szkodzie psychicznej, jaką pozostawia aborcja. Z bólem psychicznym ciężej jest sobie poradzić niż z fizycznym. To długotrwały proces, który często pozostawia po sobie niemały ślad, w postaci braku zaufania do ludzi, zwątpienia w siebie — a jak to się ma do wyzwolonej baby z c*** na wierzchu? Nie pasuje do tej narracji. Tak samo, jak nie pasuje do tego zdiagnozowana niepłodność na skutek źle przeprowadzonego zabiegu, rozwój endometriozy czy nawracające zapalenia macicy.

    Dodam, że wszyscy popierający aborcję zdążyli się już urodzić, czyż nie? Uważam, że aborcja na żądanie to kompletna głupota — nie ma wolności bez odpowiedzialności, czyż nie? Dlatego weźmy, my kobiety, odpowiedzialność za siebie — nie chcesz dziecka? To kup paczkę gumek, są po 5,70 w Rossmannie.

    Jest też opcja tabletek, wkładek, zastrzyków, kastracji — wszystkie chwyty dozwolone. Można też po prostu nie uprawiać seksu.

    Kobiety podczas marszu wypędzają Kaczyńskiego z c****, pierd*** i nie golą, ale już zdjęć „zlepków komórek'' oglądać nie chcą. Dziwne, bo niby dlaczego? Skoro jesteśmy takie inteligentne i wyzwolone, to może nie zaszkodzi popatrzeć na efekt końcowy naszej zapobiegliwości?

    Powiem tak: dobrze, że protestujemy — jest to wyraz tego, że mamy demokrację. Tak jak wyrazem demokracji jest to, że zaczynają się prace nad projektem OBYWATELSKIM. Przecież drogie panie wyzwolone też miały swoją szansę — projekt mógł trafić do sejmu. Ale nie trafił i sprawa się rypła.

    Chcesz uwięzić swoje łono, stoisz tam, gdzie stoi ZOMO. Ustawę o aborcji podpisał Lech Wałęsa, więc jest w tym nasienie prawdy. Ale upolitycznienie macic? Bez przesady. Nie upokarzajcie mnie w ten sposób. Jeśli chcecie zrobić coś dobrego — spełniajcie się w pracy czy na studiach, bijcie kolegów na głowę wynikami. Wnoście samodzielnie lodówki, pralki, telewizory, wierćcie dziury w ścianach — ale litości — nie róbcie sobie papki z mózgu! I nie wciągajcie w to dzieci.

    Bycie wyzwolonym to bycie odpowiedzialnym. Dlatego zalecam dużą dawkę rozsądku. Ponadto nie chcę czytać głupot na temat moich narządów rodnych. Chcecie pomóc? To zawalczcie o równość płac — chętnie dołączę.

    — Justyna, 30 lat, Gdańsk

    ****

    Zdecydowanie popieram Biały Protest, od dawna jestem przeciwnikiem aborcji. Nie uważam, by ustawa w jakikolwiek sposób ograniczała wolność kobiet. Zezwolenie na zabicie poczętego dziecka w określonych okolicznościach może przyczynić się do późniejszych żądań mordowania na życzenie. Nie jednokrotnie możemy usłyszeć, jak protestujące kobiety twierdzą, że to ich ciała i ich życie. Nie mogę się z tym zgodzić. Kobieta bierze odpowiedzialność za drugie życie, życie bezbronnego dziecka. Kolejnym problemem jest fakt, że media antyrządowe wielokrotnie naginają rzeczywistość. Przedstawiają ustawę antyaborcyjną w bardzo negatywnym świetle. Warto też wspomnieć, że nie tak dawno, bo 21 marca, w Światowy Dzień Zespołu Downa większość popierających czarny protest solidaryzowała się z osobami posiadającymi te wady. W ramach wyjaśnień, jeśli ustawa antyaborcyjna nie zostanie zaostrzona, to między innymi dzieci z zespołem Downa będą zabijane.

    — Tomasz, 27 lat, Trójmiasto

    ***

    Dlaczego jestem przeciwko aborcji? Moje sumienie nie pozwala mi występować przeciwko życiu dzieci, które same nie umieją się wypowiedzieć. Skoro dostały życie, to znaczy, że mają do spełnienia jakieś zadanie. Słyszałam opinie, że my, zwolennicy białego protestu, nie mamy pojęcia, czym jest choroba, i sami nigdy nikomu nie pomogliśmy. Akurat mam znajomych z nieuleczalnie chorymi dziećmi oraz takie przypadki w rodzinie. Bliskiej rodzinie. Nikt mi nie powie, że nie wiem, czym jest cierpienie i zmaganie się z nim. I przez to doświadczenie wiem, że życie tych osób jest wartościowe. Czy osoby, które dokonują aborcji, nie cierpią w podobny sposób? Dziecko nagle nie znika, dokonuje się zabiegu usunięcia tego dziecka, co również wiążę się z bólem i traumą, która pozostaje do końca życia. Czy jeśli Twoje dziecko ulegnie kiedyś wypadkowi, po którym stanie się niezdolne do samodzielnej egzystencji, też będziesz chciał je „czarnopiątkowcu" usunąć? Czarny protest to strach, strach przed cierpieniem.

    — Małgorzata, 29 lat, Trójmiasto

    ***

    Jestem bardzo pro life. Jeszcze kiedyś sama bym wystąpiła w takim marszu, będąc bardzo skupiona na sobie, wyzwolonym trybie życia i źle pojętym słowie „wolność". Jednak zaczęłam pracować z osobami niepełnosprawnymi, poznałam dziesiątki rodziców takich dzieci, sama zaszłam w ciąże i stanęłam przed wyzwaniem, co gdyby dziecko było chore. Uważam że trzeba bronić każdego życia, bo nie jesteśmy godni decydować, kto ma żyć, kto nie. Kobiety, które biorą udział w czarnych protestach, wykrzykują słowa o wolności, ale chyba każdy wie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka. Dziecko wymaga poświęceń, rezygnacji z samego sobie, czasem — jeśli jest poczęte w wyniku gwałtu, wymaga od matki wielkiej siły, odwagi i walki, żeby zaprzeć się samej siebie i nie zabić dziecka, żeby pozbyć się złych wspomnień samego gwałtu. Jednak zabijając takie dziecko, płyną fale zła, które rozpoczął gwałt, bo została skrzywdzona kolejna osoba (dziecko).

    Kobiety, które protestują na tych marszach, nie są gotowe na takie poświęcenia. Aktualny świat nie lubi poświęcenia i rezygnacji z własnego ja na rzecz drugiego.

    Osobiście współczuję tym kobietom, które popełniły aborcję i tego nie żałują. Muszę mieć ogromne poczucie wyższości nad innymi ludźmi i uważają, że mogą decydować o życiu innych. Cena za to jest na pewno słona, bo nie wiem, czy mogą spać spokojnie z myślą, że są grobem dla swojego dziecka.

    Zmiany, które mają zaostrzyć prawa antyaborcyjne, nie są dla mnie czymś szokującym. W sposób ludzki i humanitarny odnoszą się do życia ludzkiego i godności człowieka. Jeśli w prawie od zawsze istniał paragraf mówiący „nie zabijaj", to też powinien dotyczyć małych, chorych, bezbronnych dzieci.

    — Aneta, 27 lat, Starogard Gdański

    Zobacz również:

    Czarny Protest. PiS i Kukizy - razem
    Czarny Wtorek - kobiety protestują w całej Polsce
    „Nie składamy parasolek” - Czarne Protesty Kobiet znowu ruszą
    „Aborcja nie Policja” - tegoroczna Manifa w Warszawie (wideo)
    Tagi:
    biały protest, kobieta, aborcja, Czarny Protest, ciąża, protest, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz