04:48 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Amerykański żołnierz stoi obok sytemu rakietowego Patriot w bazie wojskowej w Morągu

    Za „Patrioty" zapłaci polski podatnik

    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    15302

    W Warszawie z udziałem najwyższych dostojników podpisano umowę na dostawę systemów obrony powietrznej Patriot. Dostawy mają się zacząć za 4 lata.

    Według nieoficjalnych informacji koszty wyniosą 18-20 miliardów złotych. To tylko za pierwszą część tego programu. Cały koszt to 50 miliardów.

    Korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawiał na ten temat z niezależnym polskim publicystą Adamem Śmiechem.

    — Amerykańskie firmy zbrojeniowe zacierają już ręce, to dla nich intratny interes. No, ale przecież płacić będzie polski podatnik i za rakiety, i za ekspedycyjne oddziały armii amerykańskiej na polskiej ziemi.

    Baza wojskowa w Morągu, w której jest rozmieszczona bateria amerykańskich zestawów obrony przeciwlotniczej Patriot
    © Sputnik . Igor Zarembo
    — Tak, oczywiście ma Pan rację. Zdecydowanie koszty będą rozłożone na lata na polskiego podatnika. Ale co najważniejsze, poprzez to Polska będzie jeszcze silniej związana geopolitycznie ze Stanami Zjednoczonymi. Już teraz są rotacyjne oddziały, ale w związku z zakupem tego systemu mogą pojawić się kolejne i niekoniecznie rotacyjne. Jeśli chodzi o meritum spraw, to nie jestem zwolennikiem tak bliskiego sojuszu Polski z USA z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że tak bliskie związanie interesu Polski z interesem Stanów Zjednoczonych powoduje, że na zasadzie odbicia echa w Polskę mogą w przyszłości uderzyć konsekwencje takiej a nie innej polityki ogólnoświatowej prowadzonej przez takie mocarstwo jak USA.

    Przede wszystkim mam na myśli kierunek wschodni. Rosnące wciąż napięcie w relacjach między USA a Rosją i sprawa Ukrainy, która nie jest zamknięta i w związku z zapowiedziami przekazania broni śmiercionośnej Ukrainie przez USA i Kanadę wiadomo, że ten konflikt cały czas będzie zarzewiem konfliktu jeszcze większego. A to z kolei w związku z sytuacją, jaka jest w Polsce, w polskiej racji stanu, w której głosi się, że musimy twardo stać za antyrosyjską Ukrainą, to wszystko stanowi dla nas wielkie niebezpieczeństwo.

    Podsumowując, jestem przeciwko temu, żeby Polska była państwem frontowym. Obawiam się, że ten kontrakt jest, niestety, kolejnym etapem, elementem na drodze do tego, żeby takim państwem się stała.

    — Druga część programu „Wisła" przewiduje elementy, które Amerykanie dopiero opracowują. W Polsce mogą się okazać dopiero około roku 2025. Nie będę sprawy owijać w bawełnę. Program ma na celu neutralizować rosyjskie samoloty i przeciwstawiać się kompleksom Iskander. Ale przecież myśl techniczna nie stoi na miejscu, i jak to ujął minister obrony Rosji Siergiej Szojgu: Tarcze antyrakietowe to „dziurawy parasol".

    Rosyjskie systemy rakietowe S-400
    © Sputnik / Ruslan Krivobok
    — Zacznę od końca — zdecydowanie popieram ten pogląd odnośnie do tarczy antyrakietowej i rozwoju wojskowej myśli technicznej. Od samego początku jak tylko pojawił się ten pomysł, aby tę tarczę zainstalować w Polsce, występowałem przeciwko. Proszę zauważyć, że sama koncepcja umieszczenia tarczy antyrakietowej w Polsce i w Rumunii od samego zarania miała na celu zaognianie stosunków pomiędzy NATO, zwłaszcza między USA a Rosją.

    To opowiadanie bajek dzieciom, że tarcza ta ma chronić USA przed rakietami irańskimi, a jeszcze bardziej przed północnokoreańskimi, które rzekomo miały lecieć przez całą Azję, nie w tę stronę, gdzie najbliżej przez Pacyfik do Stanów Zjednoczonych, to były uzasadnienia, które starano się sprzedać, tak jak to się robi dziś w świecie medialnym, obrażając inteligencję odbiorców.

    Niemniej jednak do tego dochodzi — ta tarcza jest budowana i rozbudowywana. Z punktu widzenia interesów Polski, jak ja je widzę, jest to niedobry krok. Coraz bardziej zbliżamy się do tego punktu, gdzie stajemy się państwem w istocie frontowym, a to nie może być celem polityki żadnego państwa, które znajduje się w tak trudnej sytuacji geopolitycznej. Zasadą polityki powinno być utrzymanie pokoju w swoim sąsiedztwie najbliższym z myślą o pokoju ogólnoświatowym.

    Nie podoba mi się takie podejście i myślenie o polityce, że poprzez eskalację zbrojeń możemy cokolwiek osiągnąć, czy to w skali ogólnoświatowej, czy też w skali mikro na terenie szeroko rozumianej Europy Środkowowschodniej. Jeśli chodzi o rozwój myśli technicznej, to będziemy świadkami eskalacji zbrojeń.

    Pojawią się kolejne rosyjskie zbrojenia neutralizujące nowoczesną broń amerykańską. Potem, jak się taka broń pojawi u Rosjan, to Amerykanie będą pracowali nad swoją odpowiedzią i tak dalej. Gdy się obserwuje obecną politykę USA, wydaje mi się, że chodzi tutaj o to, że one nie mogą znieść tego, że wyrosły takie potęgi jak na nowo Rosja czy Chiny, które wcześniej nigdy aż takiej pozycji mocarstwowej nie zajmowały. Nie wiem, dokąd to prowadzi.

    Gwiazda na Baszcie Spasskiej Moskiewskiego Kremla na tle Placu Czerwonego
    © Sputnik . Алексей Дружинин/Антон Денисов/Пресс-служба президента РФ
    Ja się bardzo obawiam, bo tylko szalony może pragnąć wojny. Jeżeli słyszy się ministra brytyjskiego, który mówi, że kończy się jego cierpliwość w stosunku do Putina, to Rosji, jeśli on się w ten sposób wypowiada, to rodzi się pytanie: jeśli skończy się ta cierpliwość, to co? Wyślą bombowce z bombami atomowymi?

     

     

    Zobacz również:

    Patrioty – rakiety, które nawet Warszawy nie obronią
    Patrioty dla Polski „zaklepane"
    „Patrioty" dla Polski to doskonały biznes dla amerykańskich firm
    Patrioty coraz bliżej
    Rosyjski S-400 wygrał z amerykańskim Patriotem bitwę o Irak
    Patrioty dla Polski w promocyjnej cenie
    Systemy rakietowe S-400 i Patriot
    Tagi:
    polityka, finanse, bezpieczeństwo, obrona przeciwrakietowa, Patriot, Kanada, USA, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz