02:12 26 Kwiecień 2018
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    Premier Polski Beata Szydło

    Wściekłe jajeczko Beaty

    © Sputnik . Aleksey Vitvitskiy
    Opinie
    Krótki link
    Tomasz Dudek
    5320

    Wielkanocne spotkanie w gronie partii rządzącej nie przebiegło w miłej atmosferze. Beata Szydło postanowiła pójść na wagary i nie pojawiła się na „jajeczku". Między nią i prezesem nie układa się ostatnio najlepiej.

    Poszło o osławione nagrody dla odchodzących ministrów sprzed rekonstrukcji. Kosmiczne sumy sięgające nawet 80 tysięcy złotych wypominały Prawu i Sprawiedliwości wszystkie media. Tymczasem Beata Szydło po prostu w ostatni czwartek wyszła na mównicę i stwierdziła wszem wobec: ‘Te nagrody nam się należały". Ta wypowiedź była oklaskiwana na stojąco przez posłów oraz przez ministrów z obecnego składu m.in. przez Jarosława Gowina.

    — Biorę odpowiedzialność za rząd, którym miałam zaszczyt kierować przez dwa lata — powiedziała Szydło w Sejmie. — Biorę odpowiedzialność za sukcesy i niedociągnięcia.

    Prezesa to wystąpienie zmroziło. Nikt z komentatorów nie ma wątpliwości, że Beata Szydło pokazała wreszcie cohones. Pokazała również, że jest zdolna do zbudowania swojej własnej frakcji w PiS. Nie od dziś wiadomo, że ludzie skupieni wokół byłej premier prezentują kompletnie inną wizję rządów niż grupa wokół Mateusza Morawieckiego. Waszczykowski, Macierewicz, Szyszko — byli ministrowie ze stajni ojca Rydzyka, odsunięci od władzy, uważają obecnego premiera za żółtodzioba, któremu oddano stery zbyt wcześnie.

    Informatorzy „Faktu" mówią z pełną odpowiedzialnością: „Prezes nie jest zły na Beatę Szydło. On jest na nią wściekły". Kaczyński nic bowiem nie wiedział o gigantycznych nagrodach, a potem wystąpienie Szydło z mównicy wbiło go w fotel.

    —  Gdyby wiedział, zablokowałby to, a tak to mamy ogromny kryzys — doniósł dziennikarzom anonimowy polityk PiS. — Beata Szydło miała nawet zostać ostro zrugana przez Kaczyńskiego. Zamiast jednak z pokorą przyjąć krytykę, obstawała przy swoim, czym jeszcze bardziej zezłościła prezesa — mówi.

    Potem konflikt eskalował dalej. Prezes, pragnąć podkreślić, że ma „focha" na całego, demonstracyjnie nie pojawił się na expose ministra Jacka Czaputowicza. Wymówił się złym samopoczuciem, ale magicznie „ozdrowiał" kilka godzin później, gdy trzeba było zjawić się na partyjnym „jajeczku".

    Szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz
    © AFP 2018 / Odd Andersen
    Jeżeli jednak miał plan, żeby na przedświątecznym spotkaniu udzielić byłej premier reprymendy, albo choćby gestem okazać, jak wielkie jest jego niezadowolenie — to plan ów spalił na panewce.

    Na „jajeczku" w ogóle nie pojawili się Beata Szydło i najwyraźniej podbuntowany przez nią były szef MON Antoni Macierewicz. Był za to w pełnej gotowości najnowszy pupilek kierownictwa — Morawiecki junior.

    „Wszyscy w partii wiedzą już, że dni Czaputowicza jako szefa MSZ są policzone, a Szydło i Macierewicz na dobre wypadli z łask prezesa" — podaje 

    "Fakt". Jednak redaktorzy TVN24 są innego zdania. Sugerowali bowiem, że z wielkanocnej awantury może wyniknąć nawet wybicie się Szydło na względną niepodległość. Nic nie boli tak jak urażona duma, nawet w święta.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Biedni jak Gowin i Tusk
    Szydło: jeszcze wrócę
    Niemcy zajmą się wypadkiem Szydło
    Morawiecki o stosunkach z Rosją
    Morawiecki senior: polityczne samobójstwo roku
    Tagi:
    polityka, nagroda, pieniądze, finanse, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Prawo i Sprawiedliwość, Witold Waszczykowski, Jan Szyszko, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin, Beata Szydło, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz