Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Logo waluty Euro

    „Za pięć lat euro przejdzie do lamusa"

    © AFP 2018 / Daniel Roland
    Opinie
    Krótki link
    7394

    Szef MFW Christine Lagarde żąda utworzenia specjalnego funduszu na wypadek kłopotów w strefie euro. Jedne tylko Niemcy musiałyby wpłacać do niego ponad 11 miliardów euro rocznie.

    Lagarde chce przy tym uniknąć powoływania sojuszu transferowego. Tymczasem zdaniem ekonomisty Marka Friedricha nawet plany MFW nie uratują euro. Jego zdaniem twór ten będzie tylko kolejnym krokiem na drodze ku dyktaturze UE.

    „Szefem MFW jest przecież Francuzka" — wyjaśnił w wywiadzie dla Sputnika Mark Frierdrich, szef firmy doradczej Friedrich & Weik. „Teraz Christine Lagarde zachowuje się dokładnie tak jak jej rodak Emmanuel Macron. Ona przecież postawiła przed sobą cel ocalenie UE i strefy euro. Oczywiście oboje działają zgodnie. Oboje w przeszłości byli bankierami i dobrze się znają. Niemcy pobiją rekord w wypłatach — to nie ulega wątpliwości. To uzgodniona zawczasu gra. Razem z sojuszem bankowym i wprowadzeniem jednolitego systemu ubezpieczenia to zaledwie kolejny krok na drodze do dyktatury UE. Oni po prostu rozpaczliwie usiłują ratować euro. Ale euro nie da się już uratować. Można mieć tylko nadzieję, że niemieckie środowiska polityczne sprzeciwią się temu — nadzieja umiera przecież ostatnia, ale ostatecznie przecież umiera".

    Niemcy musiałyby sypnąć 11,4 miliardów euro.

    Zgodnie z planem Lagarde każdy kraj musiałby płacić co roku do „funduszu ocalenia" po 0,35% PKB. Dla Niemiec suma ta wyniosłaby 11,4 mld euro. Jeśli w przyszłości w jakimś słabym państwie eurolandu doszłoby do kryzysu gospodarczego, otrzymałby on automatycznie pomoc w wysokości miliarda euro. „Żeby uniknąć bolesnej powtórki kryzysu strefa euro potrzebuje scentralizowanego zasobu finansowego" — powiedziała Lagarde w czasie wystąpienia w Berlinie.

    Zdaniem Friedricha niezależnie od tego, czy plany MFW zostaną wcielone w życie czy nie, nie zmieni to faktu, że projekt i eksperyment walutowy o nazwie „euro" trzeba będzie zakończyć.

    „Euro system nie działa"

    O tym, że euro nie działa świadczą zdaniem Friedricha chociażby wskaźniki ekonomiczne. Euro jest wciąż zbyt słabe dla Niemiec i zbyt mocne dla południowoeuropejskich państw strefy euro. „Ta sytuacja nie ulegnie zmianie w przyszłości. Oczywiście podejmowane są próby ocalenia. Możliwe, że jedna czy druga próba Europejskiego Banku Centralnego bądź Banku Centralnego jakiegoś konkretnego państwa okaże się jeszcze skuteczna, ale ostatecznie euro skazane jest na śmierć. I tego rodzaju gry tego nie zmienią. W taki sposób można tylko wygrać na czasie, dlatego że nie uda się rozwiązać zasadniczych problemów wynikających z nieudanej struktury".

    „Sojusz transferowy w Europie funkcjonuje już od dawna"

    Lagarde na wszelki sposób usiłuje zatrzeć wrażenie, że zaproponowany przez nią fundusz doprowadzi do utworzenia europejskiego sojuszu transferowego. W czasie przemówienia w Berlinie z mocą podkreśliła, przy czym po niemiecku, że kraje strefy euro będą musiały w dalszym ciągu brać na siebie „osobistą odpowiedzialność". Ponadto fundusz przewiduje wyraźne mechanizmy, które mają zapobiegać sytuacjom, w których jakieś państwo zechce „zrelaksować się na hamaku", podczas gdy płacić będą za nie inne kraje.

    Tymczasem, zauważa ekspert, sojusz transferowy istnieje już od dawna. Traktat Lizboński go co prawda nie przewidywał, ale potem taki punkt został do niego „tylnymi drzwiami" dołączony. EBC zdaniem Friedricha zajmuje się zabronionym państwowym finansowaniem poprzez skupowanie państwowych obligacji.

    „Mamy już sojusz transferowy od Północy po Południe" — podkreślił ekonomista. „Łączymy nasze długi. Kiedyś zaczniemy też łączyć eurobligacje. Będą się one tylko inaczej nazywać i będą jakoś inaczej „zapakowane". Ale generalnie wszystko to, co pierwotnie było wykluczone, już mamy. To po prostu bezprecedensowy skandal".

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde
    © Sputnik . Ukrainian Presidential Press Service/Nikolay Lazarenko
    „Wszystko zmierza ku dyktaturze UE"

    Ale najpóźniej po wprowadzeniu europejskiego systemu gwarantowania depozytów obywatele będą musieli wypłacić swoje pieniążki z kont. A wtedy nie trzeba będzie długo czekać na plajtę jakiegoś słabiutkiego hiszpańskiego czy włoskiego banku, a wtedy inni, przede wszystkim Niemcy, będą musieli otworzyć kiesę — uważa Friedrich.

    Co się tyczy perspektyw Europy, prognoza jest wielce niepocieszająca:

    Wszystko zmierza ku dyktaturze UE: wspólny minister finansów, wspólny budżet, wspólna armia itd. To oczywiście pozostanie w sferze marzeń, ale oni oczywiście będą się starali przeforsować tę ideę. Nietrudno się domyśleć, dokąd wszystko zmierza. Niemcom odebrano już część praw. Ustawy UE stoją ponad interesy narodowe. To, co się teraz niedemokratycznie dzieje, ma wystraszyć obywateiu. Teraz usiłują utworzyć „tylnymi drzwiami" super-państwo, które jednakże będzie zupełnie nielegalne".

    Zobacz również:

    UE zapłaci Turcji za migrantów
    Berlin zdradził zachodnich sojuszników. Jest tylko jedno wyjście
    „Klątwa Kaddafiego" dotarła do Europy
    Tagi:
    Euro, Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), strefa euro, Unia Europejska, Christine Lagarde, Niemcy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz