05:26 18 Listopad 2018
Na żywo
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    11525

    W tym roku mija 17 lat od chwili rozpoczęcia przez USA i ich sojuszników z NATO operacji wojskowej w Afganistanie. Celem była walka z terroryzmem i rozpowszechnianiem narkotyków. Żadnego z tych celów nie osiągnięto.

    Natomiast w tych dniach Afganistan odwiedził z wizytą prezydent Andrzej Duda. To temat rozmowy korespondentki radia Sputnik Iriny Czajko z politykiem i politologiem profesorem Tadeuszem Iwińskim.

    — Panie profesorze, w czym właściwie jest interes Polski w Afganistanie i jak Pan ocenia wyniki wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w tym dalekim kraju?

    — Ta wizyta nie była niczym nadzwyczajnym, ponieważ tradycyjnie przed świętami — gdyż w Polsce zbliżają się bardzo ważne Święta Wielkanocne, liderzy polityczni — prezydent lub premierzy, minister obrony narodowej jeżdzą, żeby spotkać się z żołnierzami, którzy są poza krajem — czyli tak było kiedyś w Iraku, gdzie do dzisiaj mamy niewielkie jednostki raczej w celach szkoleniowych, w Kuwejcie na przykład, także w Rumunii i Afganistanie. Ja miałem okazję być w Afganistanie wiele, wiele lat temu — zresztą dwukrotnie, na krótko przed wkroczeniem wojsk radzieckich do Afganistanu. To jest państwo dwukrotnie większe od Polski, z trochę mniejszą ludnością, o którym kiedyś Karol Marks bardzo plastycznie napisał, że to jest „Polska Wschodu".

    W Syrii zginął amerykański żołnierz
    © AP Photo / Maya Alleruzzo
    Co to znaczy „Polska Wschodu"? Że tam nigdy nikt nie wygrał, wszyscy przegrali. I tak jest w Afganistanie. W Afganistanie przegrał Aleksander Wielki, Brytyjczycy przegrali 3 wojny, Związek Radziecki, który był tam przez prawie 10 lat też poniósł porażkę. Częściowo i Rosjanie, i Amerykanie wyciągnęli z tego wnioski, w tym rozumieniu, że bez rozmów z Talibami niczego się nie załatwi, że trzeba się porozumieć i nie ma tu prostego wyjścia.

    — Panie profesorze, prezydent Duda spotkał się w bazie Bagram z żołnierzami polskiego kontyngentu i wyraził przekonanie, że udział w misjach w Afganistanie i Iraku przyczynił się do tego, że oddziały sojusznicze, przede wszystkim armia Stanów Zjednoczonych są dziś także na terenie Polski. I dalej powiedział:  nasz sąsiad z powrotem realizuje swoje imperialne ambicje, a sojusznicy przybywają na wschodnią flankę NATO. Czy tym sąsiadem z imperialnymi ambicjami jest Rosja?

    — Jest to bardzo delikatny temat, który wymagałby obszernej dyskusji. Z jednej strony jeżeli spojrzymy na wydatki militarne, to Stany Zjednoczone wydają prawie 10 razy więcej niż Federacja Rosyjska na obronę, czy na zbrojenia — zależy, jakiego języka użyjemy. Na szczycie NATO w Warszawie 2 lata temu podjęto decyzję o rozmieszczeniu jednostek amerykańskich na wschodniej flance, bo to nie dotyczy tylko Polski, to dotyczy również krajów nadbałtyckich. Ich nie jest dużo, w Polsce jest to około 1000 żołnierzy amerykańskich, ale są też Brytyjczycy, są i Rumuni. W każdym razie nastąpiło zaostrzenie sytuacji międzynarodowej i po Krymie, i po wojnie na Ukrainie.

    Mam nadzieję, że nie dojdzie do II zimnej wojny, ale na tle śmierci — może nie śmierci, bo na szczęście może jeszcze będą żywi — oby tak się stało — Siergieja Skripala, tego podwójnego szpiega i jego córki sytuacja jest bardzo napięta. Mam nadzieję, że po jakimś czasie ulegnie ona normalizacji. Były prezydent Finlandii Kekkonen wypowiedział takie słynne słowa, że przyjaciół trzeba szukać blisko, a wrogów daleko. Potrzebne jest więc porozumienie z Rosją, pojednanie a jeśli trzeba wybaczenie.

    — Panie profesorze, swego czasu prezydent Bronisław Komorowski zapowiadał wycofanie polskich żołnierzy z Afganistanu. Teraz prezydent Duda ogłosił chęć zwiększenia polskiego kontyngentu o kolejnych 50 żołnierzy. Jaki jest Pana zdaniem cel takich planów?

    — Powtarzam — to jest inny charakter misji. Afganistan ma 34 prowincje. I polski kontyngent przez wiele lat odpowiadał za jedną z nich — Ghazni — taka prowincja na zachodzie. Straciliśmy też prawie 40 żołnierzy w Afganistanie. Mamy w tej chwili ok. 200 wojskowych, ale głównie zajmują się szkoleniem, tak więc czy to jest 150 czy 200 czy też 250, to nie ma znaczenia. Nie można powiedzieć, że wojna w Afganistanie to „zamrożony" konflikt — wciąż toczą się działania wojenne, wciąż nie jest bezpiecznie, nawet w Kabulu, w dalszym ciągu organizowane są akty terrorystyczne. Cudzoziemcy, którzy przyjeżdzają, ograniczają się tylko do pewnej części Kabulu i to też jest ryzykowne. Pokazuje to, jak złożony jest świat, że czynnik militarny jest niewystarczający, aby uregulować pewne kwestie.

    Zobacz również:

    Andrzej Duda w Afganistanie hitem internetu (foto)
    Mocna eksplozja w Afganistanie
    Po co USA tkwią w Afganistanie
    Modny Kabul: agencja modelek w stolicy Afganistanu (wideo, foto)
    Generał Gromow obala mity o wojnie radzieckiej w Afganistanie
    Afganistan liczy na Rosję
    Talibowie nadal działają w Afganistanie
    Afganistan: Eksplozja na pogrzebie. 15 zabitych
    Ilu terrorystów z Państwa Islamskiego jest w Afganistanie?
    Tagi:
    finanse, sprzęt wojskowy, obrona, baza wojskowa, kontynent, wojsko, Andrzej Duda, Rosja, USA, Afganistan, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz