06:10 22 Październik 2018
Na żywo
    Statua Wolności

    „Erozja demokracji", czyli czego Waszyngton nauczy Polaków

    © Sputnik . Alexey Filippov
    Opinie
    Krótki link
    Igor Silecki
    4450

    Studentom amerykańskich uniwersytetów zaproponowano nowy kurs o wspólnej nazwie „Erozja demokracji”. Próbny kurs został uruchomiony rok temu na trzech prestiżowych uczelniach USA. Teraz dołączy do nich kolejnych siedem uczelni.

    Śmiertelne choroby demokracji i metody ich leczenia ukaże studentom historia państw o „dyktatorskim reżimie” – w pierwszej kolejności Rosji, ale też Węgier i Polski. Informacja pojawiła się w gazecie The Washington Post.

    Poza prestiżowymi uniwersytetami Yale i Denver kurs wygłoszony zostanie studentom Uniwersytetu Filipińskiego. Zdaniem The Washington Post to dość znamienne, bo przecież University of the Philippines Diliman znajduje się w kraju, gdzie „tysiące ludzi zabito w wojnie z narkobaronami rozpętanej przez dyktatora Rodrigo Duterte".

    A zatem nieukształtowane jeszcze amerykańskie umysły będą uczone tego, czego nie powinni robić prawdziwi demokraci. I uczone będą na zaprawdę jaskrawych przykładach. Co się tyczy Rosji, to tu wszystko jest jasne: z punktu widzenia USA, w Rosji prawdziwa demokracja panowała tylko w latach 90., kiedy państwo tańczyło tak, jak mu Amerykanie zagrali. Zresztą, co się tyczy innych krajów, Waszyngton ma taki sam pogląd na wolność: prawdziwa republika to taka, która spełnia amerykańskie żądania.

    Z Węgrami też mniej więcej wszystko jasne. Budapeszt jakoś niepewnie podąża w farwaterze amerykańskiej polityki, ciągle stara się wykazać swoją niezależność. Ale Polska?! Przecież Warszawa to najwierniejszy sojusznik USA w Europie, można ją nawet nazwać przewodnikiem woli Waszyngtonu. Nawet interesy obecnych polskich władz praktycznie pokrywają się z amerykańskimi: najważniejsze to walka z „rosyjskim zagrożeniem", a więc także z rosyjskim gazem na europejskim rynku.

    Chociaż, wydawałoby się, jakiej to „demokracji" może nauczyć Waszyngton Warszawę? Przecież Polska jako pierwsza w Europie, już w 1791 roku, przyjęła Konstytucję. Stany, których na tamten moment było w sumie 13, przyjęły co prawda ustawę zasadniczą 4 lata wcześniej, ale w skali historii ta różnica jest nieznacząca.

    Dzisiaj wszyscy eksperci mówią o szczególnym położeniu Polski w Unii Europejskiej. Warszawa nawet Berlina nie uznaje: ona nawet od Niemiec żąda reparacji za II wojnę światową. Dokładnej sumy jeszcze nie nazywa — od 500 miliardów do kilku trylionów dolarów, ale liczy się sam fakt. To położenie tłumaczone jest tym, że u władzy w państwie znajduje się największa eurosceptyczna partia, i ona podąża w ścisłym farwaterze Stanów Zjednoczonych Ameryki — zauważył analityk polityczny Aleksander Asafow.

    Wszystko dobrze, ale najwyraźniej z punktu widzenia USA takiego posłuszeństwa mało. Niezależność Polaków powinna ich zdaniem rozprzestrzeniać się na Europę, ale żadną miarą nie dotykać Ameryki. A oni, patrzcie Państwo, zaczęli sobie za dużo pozwalać. Na przykład względem Ukrainy. No nie podoba się Warszawie, że Kijów uczynił z Bandery i Szuchewycza swoich narodowych bohaterów. I zamiast pomagać amerykańskiemu biznesprojektowi, ta zaczęła rzucać Ukraińcom kłody pod nogi.

    Ale wróćmy do rzeczywistości. To nie bajka, gdzie Niemców, którzy dawno okazali skruchę, znów zaczyna dręczyć sumienie, biegną więc do Warszawy z torbami euro. To surowy „demokratyczny" porządek: krok w lewo lub w prawo od wyznaczonej ścieżki może zakończyć się poważnymi konsekwencjami. I niewykluczone, że włączenie Polski jako przykładu do materiałów pomocniczych dla młodych amerykańskich nosicieli wolności to tylko subtelna aluzja.

    Mając na uwadze, że prawie wszyscy sąsiedzi z Unii Europejskiej patrzą na Warszawę krzywo, ma ona jedno tylko wyjście — bezwzględne posłuszeństwo. Choć jest jeszcze jeden wariant. Pomyśleć choć trochę o interesach „europejskiej rodziny", zamiast oddawać się marzeniom o odgrywaniu przywódczej roli w sprawach Starego Świata.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rusofobia w Polsce jest czymś oczywistym
    Juncker liczy na porozumienie z Polską
    „Nie rozumiem, dlaczego w Polsce jest tyle nastrojów antysemickich”
    Tagi:
    demokracja, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz