23:20 15 Lipiec 2018
Na żywo
    Ciasta i słodycze

    Nie wyrzucaj jedzenia po świętach, podziel się nim

    © Sputnik . Natalia Seliwestrowa
    Opinie
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    4142

    Polacy rocznie wyrzucają do kosza około 9 milionów ton żywności! Takie dane podaje Ministerstwo Środowiska. Czteroosobowa rodzina może tracić rocznie nawet do 2,5 tysiąca złotych kupując produkty, które potem trafiają na śmietnik. I to przy tym, że według danych Federacji Polskich Banków Żywności w skrajnym ubóstwie żyje około 2 mln osób.

    Warto dodać, że jest to nie tylko problem Polski. W całej Unii przepada około 90 milionów ton artykułów spożywczych. Oczywiście Ministerstwo opracowuje własne projekty, jak radzić sobie z marnotrawstwem żywności. A co mogą zrobić w tym celu przeciętni obywatele? O tym rozmawiałam z pomysłodawczynią akcji „Podziel się posiłkiem z bezdomnymi" panią Marią Skołożyńską.

    — Dlaczego przestaliśmy szanować jedzenie?

    — Myślę, że przyczyną tego, że przestaliśmy szanować jedzenie, że część z nas je wyrzuca, a dokładnie co trzeci Polak, jest po prostu to, że kiedyś było go bardzo mało i szanowało się każdy okruch, a teraz jest tego tak dużo, że mniej się zastanawiamy nad tym, czy zjemy to wszystko, co kupiliśmy, czy nie. A jak nie zjemy, to wyrzucimy i pójdziemy do sklepu jeszcze kupić.

    Fajnie by było, gdyby równie dużym wysiłkiem, jeśli nawet nie większym, było wyrzucenie kawałka chleba, niż pójście po nowy bochenek. W jakimś sensie brakuje nam wrażliwości dotyczącej tego, że przez to ja nie tylko marnuję pieniądze, nie tylko marnuję swój czas, marnuję czyjąś pracę, bo ktoś przecież musiał to jedzenie wcześniej przygotować, ale też marnuję możliwość, żeby to jedzenie trafiło do kogoś, do kogo ono nie trafiło.

    To jest smutne zjawisko, ale jedzenia jest tak dużo, że nie ogarniamy tego, ile go mamy. Są promocje, dwa po cenie jednego, kupujemy coraz więcej. I nie dajemy rady zjeść.

    — Jak temu zaradzić? Co robimy źle?

    — To nie jest kwestia tego, że coś robimy źle. Wydaje mi się, że jesteśmy po prostu tak nauczeni. Kiedyś było mało, a teraz chcemy pokazać, szczególnie na święta, że mamy dużo. Trzeba tego spróbować i tamtego.

    Gotowanie dla innych, zwłaszcza w okresie świątecznym, to swoiste okazanie miłości. Być może mniej zastanawiamy się nad tym, ile jesteśmy w stanie zjeść, a więcej nad tym, ile chcemy komuś dać.

    Oprócz tego zewsząd jesteśmy namawiani do kupowania różnych artykułów w tym jedzenia. Wiemy, że wyrzucenie pół bochenka chleba nie jest dobrą rzeczą, ale z drugiej strony nie jesteśmy po prostu nauczeni, że ten chleb można zamrozić. Być może nie mamy wiedzy czy umiejętności, dotyczącej tego, jak sobie poradzić, jak przechowywać jedzenie.

    Jednym z powodów marnowania jedzenia w Polsce jest to, że przegapiamy datę przydatności. Na Zachodzie, mam na myśli Wielką Brytanię, jest taka zasada. Do tej daty jedzenie będzie najlepszej jakości, ale później można je też spożywać, tylko może nie będzie idealnie wyglądało.

    To ma sens, bo banan, który jest brązowy, nie jest zepsuty. Niestety, jest trend spożywania czy kupowania tylko tych rzeczy, które są ładne. Na przykład te brzydsze owoce i warzywa, świeże produkty, często się nie sprzedają.

    — Minęły święta i na pewno zostało dużo dobrego, ale niespożytego jedzenia. Pani wpadła na pomysł, jak je ratować przedwyrzuceniem.

    — Nasza akcja nazywa się „Podziel się Posiłkiem z Bezdomnymi". Działamy od trzech lat w 30 miastach w Polsce. Akcja polega na tym, że jeśli Państwu pozostało coś do jedzenia po świętach, to wtedy zachęcamy, żeby zamiast to jedzenie wyrzucać, dać nam znać. My je zabierzemy i odwieziemy do lokalnych jadłodajni dla ubogich i bezdomnych osób.

    Jest też druga opcja. Zamiast pisać do nas, mogą Państwo samodzielnie spakować jedzenie, wsiąść w samochód i zawieźć je do jadłodajni. Bo taka opcja też jest i ona działa cały rok. Dokładnie 30 jadłodajni w Polsce przyjmuje jedzenie cały rok i są one chętne, żeby się z nimi podzielono.

    Żeby wziąć udział w akcji, należy wejść na stronę internetową www.podzielmysie.pl i tam zarejestrować się jako darczyńca. Jeśli w danym mieście mamy kierowców — a informujemy o tym na bieżąco na naszym Facebooku na stronie „podzielmy się" — wtedy nasz wolontariusz zadzwoni, umówi się i zabierze żywność.

    — Przypomnę tylko, że powielkanocna zbiórka żywności potrwa od 2 do 4 kwietnia. Czy w Polsce są jeszcze jakieś inne akcje?

    — Jest jeszcze akcja, która z angielskiego nazywa się Foodsharing. To są otwarte lodówki dostępne dla wszystkich, gdzie można przez cały rok zostawiać jedzenie. Sprawa wygląda tak. Sprawdzamy, gdzie taka lodówka jest, pakujemy jedzenie w jednorazowe opakowanie i wkładamy je do takiej lodówki, po czym dajemy znać — tam jest zawsze informacja, gdzie należy dać znać — że jedzenie leży w lodówce.

    Wtedy ta organizacja, Foodsharing, rozpowszechnia informację wśród tych, którzy tego jedzenia potrzebują i mogą je odebrać. Przy czym mogą odebrać za darmo. Taka inicjatywa obejmuje całą Polskę i bardzo się rozrasta. Jestem z niej bardzo dumna, bo to po prostu działa!

    Zobacz również:

    ONZ: Na Ukrainie brakuje jedzenia
    Rosja nakarmi świat „babcinym jedzeniem”
    Kontakt z człowiekiem ważniejszy niż jedzenie
    Podwodne miasta i „drukowane jedzenie" już za 100 lat będą czymś zwyczajnym
    Tagi:
    pomoc, jedzenie, Podzielmy się, Foodsharing, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz