20:25 19 Wrzesień 2018
Na żywo
    Rocznica katastrofy smoleńskiej

    Smoleńsk nr 96

    © Sputnik . Oleg Miniejew
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    9441

    "W 8. rocznicę zamachu niestrudzeni dochodziciele do prawdy „wskażą pytania, na które podkomisja Antoniego Macierewicza będzie szukała odpowiedzi" - obiecuje Jarosław Kaczyński. A tymczasem - wobec ciągłego braku końcowego raportu Macierewicza - jedynym graczem, który doszedł do mety pozostaje Jerzy Miller.

    Pomagamy Antoniemu    

    Rocznica Katastrofy Smoleńskiej
    © Sputnik . Oleg Miniejew
    Także i w 96. miesięcznicę smoleńskiego zamachu nie dojdziemy do prawdy — obwieścił prezes. Wspaniała podkomisja Antoniego, wraz z „amerykańskimi  ekspertami", którzy prowadzą „niezwykle precyzyjne, zaawansowane technicznie analizy", zmierzające do „niezwykle ważnych, a może nawet przełomowych" rezultatów jest, krótko mówiąc, w lesie —  poinformował Jarosław Kaczyński na łamach „Gazety Polskiej". Dochodzenie do prawdy zajmie jej jeszcze rok, może dłużej.

    A tymczasem najnowszy sondaż wykazuje, że prawdy tej potrzebuje coraz więcej Polaków. Wprawdzie sekta wypadkowistów nadal radykalnie przeważa liczebnie nad sektą zamachowistów — ale kierunek zmian jest cokolwiek zastanawiający. W ciągu roku ta pierwsza straciła 6 procent, druga — zyskała 8.

    Być może jest to stosowny moment do przypomnienia, iż — wobec ciągłego braku końcowego raportu Macierewicza — jedynym graczem, który doszedł do mety pozostaje Jerzy Miller. Raport komisji Millera z 2011 roku oczywiście jest kłamliwy oraz zdradziecki i całkiem słusznie znikł z rządowych stron internetowych wraz z nastaniem dobrej zmiany — tym niemniej postawił kilka tez, które wymagają sfalsyfikowania. Jak obiecuje Jarosław Kaczyński, "w 8. rocznicę zamachu niestrudzeni dochodziciele do prawdy „wskażą pytania, na które podkomisja Antoniego Macierewicza będzie szukała odpowiedzi".

    Uroczystości upamiętniające ofiary rzezi Wołyńskiej w Warszawie
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Pozwólcie, że pomożemy.

    Dla uproszczenia w porządku alfabetycznym. 

    Czy nieprawdą jest że:

    Automatyczna radiostacja ratownicza: nadaje sygnał dla ekip ratowniczych, w razie gdyby samolot rozbił się w nieznanym miejscu. Od lutego tupolew latał bez niej, bo okazało się, że zakłóca sygnał GPS. Zamiast sprawdzić, dlaczego tak się dzieje,  Sekcji Techniki Lotniczej 36 pułku po prostu ją wyłączył.

    Instrukcja obsługi samolotu: aktualna instrukcja TU 154 była w języku rosyjskim, którego załoga nie znała. Posługiwała się polskim tłumaczeniem instrukcji z czasów, kiedy tupolewy latały w LOT, czyli sprzed roku 1994.

    Sejm Rzeczpospolitej Polski
    © REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
    Koordynator lotu: szef Oddziału Transportu Lotniczego Dowództwa Sił Powietrznych, odpowiedzialny za koordynację prezydenckiej podróży do Smoleńska, w trakcie przygotowań do niej był na urlopie. 10 kwietnia zjawił się na Okęciu o 6.10, choć regulamin wskazywał, że powinien być o 5.00.

    Lotnisko zapasowe: nawigator przepisał plan lotu — słowo w słowo — z planu opracowanego na potrzeby lotu premiera 3 dni wcześniej. Przewidywał on lotnisko zapasowe w Witebsku, mimo iż port w Witebsku jest w weekendy nieczynny.

    Łączność radiowa: regulamin lotnictwa wojskowego zobowiązuje pilotów do utrzymywania podczas lotów zagranicznych łączności krótkofalowej z macierzystą jednostką. Przebieg lotu 10.04.2010 r. nie wskazuje na podjęcie próby nawiązania takiej łączności.

    Narada załogi: zgodnie z regulaminem powinna odbyć się w sali przygotowania załóg i trwać nie mniej niż 2 godziny. Załoga tupolewa odbyła trwającą 25 minut naradę w kabinie, gdy pierwsi pasażerowie wchodzili na pokład.

    Sejm Rzeczpospolitej Polski
    © REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
    Osłona radaru: dzień przed katastrofą osłona radaru TU-154 została uszkodzona po zderzeniu z ptakiem. Wbrew zaleceniom instrukcji obsługi samolotu, naprawili ją na własną rękę mechanicy z 36 SPLT.

    Paliwo: w planie lotu załoga napisała, że ma paliwa na 3,5 godziny, choć — zgodnie z instrukcją — jeden ze zbiorników powinien być traktowany jako paliwo balastowe, co oznaczało, że lot powinien być zaplanowany na 2,5 godz.

    Procedura hałasowa: piloci zlekceważyli przepisy mówiące o tym, jak wysoko chować klapy, żeby nie ogłuszać ludzi na ziemi, a także jaką prędkość można rozwijać do tego momentu.

    Prognoza pogody: dyżurny meteorolog 36 SPLT zlekceważył prognozę przygotowaną przez Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych RP i przygotował własną, znacznie bardziej optymistyczną.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    © Zdjęcie : Leonid Swiridow
    Samolot zapasowy: regulamin lotów HEAD wymaga wyznaczenia samolotu zapasowego. 10 kwietnia zapasem dla tupolewa był Jak-40 z numerem bocznym 044. Jak-40 ma 30 miejsc, pasażerów w tupolewie było 88. Mało tego, jak nr 044 nie mógł pełnić roli samolotu zapasowego dla tupolewa, bo godzinę wcześniej wyleciał do Smoleńska z dziennikarzami, w zastępstwie zepsutego Jaka z numerem 045.

    System TAWS: system nadający sygnał alarmowy „Terrain ahead" włączał się bez powodu —  od 2008 r. do 2010 r. takich sytuacji było 125. Zamiast naprawić system, oszukiwano go, przestawiając wysokościomierz z barycznego na radiowy. Z tego powodu kapitan tupolewa nie wiedział, że jest 49, a nie 100 metrów nad ziemią.

    Telefony komórkowe: przepisy 36 specjalnego  pułku  lotnictwa  transportowego, całkiem jak przepisy zwykłego lotnictwa, nakazywały wyłączanie komórek w czasie lotu. W smoleńskim błocie znaleziono osiemnaście włączonych — w tym telefony prezydentowej, stewardessy i 3 generałów.

    Uprawnienia: z 4-osobowej załogi tylko mechanik miał 10 kwietnia 2010 wszystkie wymagane uprawnienia do latania na tupolewie. Do tego nawigator i technik byli krótkowidzami i, wbrew zaleceniom komisji lekarskiej, podczas lotu nie nosili okularów.

    Wyważenie samolotu: 4 dni przed katastrofą, w przeddzień podróży premiera, mechanicy 36 pułku dostawili do jednego z salonów 10 foteli. Nikt nie sprawdził, jak wpłynęło to na wyważenie i środek ciężkości samolotu.

    Ogólna teza raportu Millera jest taka, iż w całym elitarnym 36 specjalnym pułku lotnictwa transportowego panował taki burdel i kozactwo, że to prawdziwy cud, iż tak długo udawało mu się zgrywać liczbę startów i lądowań.  To niewątpliwie teza napisana na polecenie Tuska pod dyktando Putina ze zdradzieckich pozycji — ale tak konkretnie: która z powyższych informacji nie polega na prawdzie?

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rozpoczął się 17. Rajd Katyński
    Muzeum Katyń odpowiedziało na oskarżenia o kłamliwe dane zmarłych czerwonoarmistów
    Katastrofa smoleńska: PiS traci paliwo polityczne
    Jak będzie wyglądał pomnik smoleński na Węgrzech (wideo)
    W ambasadach obejrzą „Smoleńsk"
    Polska czeka na raport smoleński. I może się nie doczekać
    Tagi:
    Sputnik, Jerzy Miller, Antoni Maciarewicz, Smoleńsk, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz