Warszawa+ 18°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    Amerykański niszczyciel Donald CookBiały Dom zabiega o złagodzenie najważniejszych postanowień senackiej ustawy o sankcjach wobec Rosji

    „Nikt nie będzie ryzykować wojną atomową. Nikt nie jest szaleńcem"

    CC BY 2.0 / DVIDSHUB © AP Photo / Andrew Harnik
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Zaostrzenie sytuacji w Syrii na tle doniesień o rzekomym ataku chemicznym (53)
    12753

    Ekspert wojskowy, publicysta serbskiej gazety „Politika" Miroslav Lazanski powiedział w rozmowie ze Sputnikiem, że sądząc po oświadczeniach Trumpa atak USA na Syrię to tylko kwestia czasu, nawet pomimo tego, że Waszyngton nie przedstawił dowodów winy syryjskiego rządu w „ataku chemicznym" na Dumę.

    Żołnierz Syryjskiej Armii po przerwaniu oblężenie miasta Dajr az-Zaur
    © Zdjęcie : Press Service of the President of Syria
    Zdaniem eksperta Trump nie ma już wyboru — będzie musiał zaatakować Syrię, bo jakakolwiek próba uniknięcia „scenariusza rakietowego" będzie odebrana jako słabość i nadszarpnie jego pozycję w Waszyngtonie.

    „Trump jest zakładnikiem prowadzonej przeciw niemu kampanii. On musi ciągle udowadniać, że jest bardziej amerykański niż wszyscy inni, i w tym jest główny problem" — powiedział Lazanski.

    Ekspert zauważa, że nie wiadomo jak na razie, jaką opcję wybierze Trump: czy wariant ograniczonej operacji według modelu Szajratu, czy zmasowany atak na kilka celów, żeby zademonstrować swoje zdecydowanie. To zależy między innymi od tego, na ile poważnie Waszyngton bierze ostrzeżenia Moskwy przed agresją przeciwko Syrii.

    Publicysta „Polityki" uważa, że w przypadku ataku USA na Syrię Rosja najpierw użyje przeciwko rakietom środków walki radioelektronicznej, a następnie je zestrzeli.

    „Myślę też, że na trzy-cztery godziny przed atakiem rakietowym Waszyngton szczegółowo poinformuje Moskwę o celach tak, aby Rosja zdążyła ewakuować swoich obywateli, a to oznacza, że Syria zdąży uczynić to samo" — powiedział Lazanski.

    Ekspert zauważa, że syryjska armia też nie jest „naiwna": ona także szykuje się do napaści i nie będzie na niego czekać z założonymi rękami. Fakt, że systemów przeciwlotniczych, jakimi dysponuje nie starczy do wstrzymania amerykańskich rakiet.

    Rozmówca Sputnika powiedział też, że obecny kryzys raczej nie sposób rozwiązać według modelu kryzysu karaibskiego, bowiem wtedy, w 1962 roku, istniała bezpośrednia łączność między bratem prezydenta USA Robertem Kennedym i ambasadorem ZSRR.

    „Teraz tego nie ma, kontakty dyplomatyczne ograniczają się do niezbędnego minimum, choć jak mówią Moskwa i Waszyngton, rosyjskie i amerykańskie siły zbrojne zachowały bezpośrednią łączność. Tymczasem takiej łączności w sensie politycznym nie ma, poza tym Trump nie ma obok siebie polityka pokroju Roberta Kennedy'ego, który mógłby wziąć na siebie rolę „gołębia pokoju". Trzeba też zauważyć, że bracia Kennedy cieszyli się dużo większym autorytetem niż generalicja Pentagonu. Trump nie ma takiej możliwości wywierania wpływu, do tego otoczony jest samymi „jastrzębiami" — rozważa Lazanski.

    Jednocześnie jest pewien: strach, że sytuacja wymknie się spod kontroli, jest jak najbardziej uzasadniony.

    „Ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo nikt nie będzie ryzykować wojną atomową. Nikt nie jest szaleńcem" — kończy Lazanski.

    Tematy:
    Zaostrzenie sytuacji w Syrii na tle doniesień o rzekomym ataku chemicznym (53)

    Zobacz również:

    Francja może zaatakować Syrię ze swojego terytorium
    „Rosja ma prawo zestrzeliwać amerykańskie rakiety w Syrii"
    Mija „czterdzieści osiem godzin Trumpa". Co dalej?
    Tagi:
    atak chemiczny, wojna w Syrii, Donald Trump, Waszyngton, Syria, USA, Rosja, Moskwa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz