14:38 24 Kwiecień 2018
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 9°C
Na żywo
    Kolejka samochodów na granicy polsko-ukraińskiej 100 km od Lwowa

    Ukraińska rzeczywistość w Polsce

    © AFP 2018 / YURIY DYACHYSHYN
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    9408

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwieckim.

      — Czwartkowa „Wyborcza" zamieściła obszerny wywiad z byłą dziennikarką ze Lwowa, Ukrainką Uljaną Worobec. Wywiad ten bardzo mnie poruszył, bo Pani Uljana przytoczyła szereg przykładów, z których wynika, że wielu przybyszów z Ukrainy pracuje na czarno, a jako skutek — bezprawie. I oni się na to godzą. Dlaczego?

    — Wiadomym jest, że przymusowa imigracja zarobkowa nigdy nie przynosi niczego dobrego. Pracodawcy wiedzący, że ludzie, którzy emigrują za pieniądze z Ukrainy, są niejako przymuszeni do tego ekonomicznie, przymuszeni tym, że sytuacja na Ukrainie jest pod wieloma względami tragiczna dla setek tysięcy ludzi, bezwzględnie to wykorzystują. Z tego rodzą się najróżniejsze patologie. Krótkoterminowo, oczywiście ludzie, którzy tu przyjeżdżają, początkowo mogą się zachwycać tym, że zarabiają 2-3 razy więcej, niż zarobiliby na Ukrainie, ale szybko okazuje się, że cena, jaką za to płacą, jest wysoka. Jest to brak jakichkolwiek zabezpieczeń czy to BHP, czy socjalnych.

    Ankieta

    Czy uważasz, że migranci zarobkowi w Polsce są zagrożeniem dla rynku pracy?
    • Tak, zabierają pracę Polakom
      49.6% (656)
    • Nie, nie uważam tego za zagrożenie
      6.0% (79)
    • Wręcz przeciwnie, ratują ten rynek
      7.4% (98)
    • Dzięki migrantom zarobkowym Polacy będą obejmowali wyższe stanowiska
      1.9% (25)
    • To naturalne, że ludzie szukają lepszego życia. Polacy też emigrują
      35.1% (464)
    Głosowało: 1322
    Mają miejsce liczne nadużycia ze strony pracodawców, którzy wiedzą, że taki pracownik zatrudniony na czarno czy półczarno jest w dużo słabszej pozycji. Można mu na przykład nie zapłacić, a on jeszcze dodatkowo borykając się z barierą językową, nie ma szans, żeby dochodzić jakichkolwiek praw. Do tego dochodzi fakt wyalienowania całej społeczności tych pracowników, którzy przyjeżdżają. Sam widziałem, że są oni osiedlani gdzieś na granicy miasta, odizolowani od innych pracowników w barakach lub innych mieszkaniach. I w zasadzie całe ich życie to praca, trochę snu, coś zjeść i znowu praca. Trudno nazwać to godziwymi warunkami życia. Oni wegetują w Polsce.

    Należy też pamiętać, że Polska dokonuje drenażu siły roboczej na Ukrainie, czyli robi to samo, co wcześniej zrobiły kraje Europy Zachodniej w Polsce. Trzy miliony Polaków, które wyjechały za granicę, to pokolenie, które zostało ukradzione Polsce. Teraz Polska, żeby nadrobić te straty, próbuje skraść na Ukrainie. Trudno powiedzieć, że jest to proces dobry. Może wielu ekonomistów powiedziałoby, że jest on niezbędny dla utrzymania gospodarki, ale koszty ludzkie ponoszone z tym procesem są ogromne i na pewno z moralnego punktu widzenia ciężko do tego podchodzić obojętnie.

     — Do tego panoszą się jeszcze pośrednicy. Ukraińcom płacą grosze, a pracodawcy jeszcze nakładają kary. Praca do 12 godzin dziennie. Dziennikarka ze Lwowa, o której wspomniałem, znalazła takie ogłoszenie: „Praca na recepcji dla Ukrainek". Okazało się, że to praca w burdelu! Smutne, nieprawdaż?

    — To naprawdę smutne i ujawniające jeszcze taki dodatkowy aspekt tej sprawy. Ta rusofobia, która na chwilę wyłączyła Ukraińców, powoli objawia swoje oblicze. Ukraińcy jako w dużej części rosyjskojęzyczni, jako przedstawiciele wschodniej słowiańszczyzny są przez bardzo dużą część Polaków traktowani jako ludzie drugiej kategorii. Dlatego zleca się im najgorsze prace lub bezwzględnie wykorzystuje. Przy tym ludzie, którzy się tym parają, mają świadomość własnej bezkarności.

    Lwów
    © Fotolia / Dmitrydesigner
    Jeśli przyjrzeć się raportom Państwowej Inspekcji Pracy bądź służb migracyjnych i zestawić je ze skalą ukraińskiej imigracji w Polsce, od razu staje się oczywiste, że instytucje państwowe nie wywiązują z ochrony praw ukraińskich pracowników najemnych. To daje dodatkową pożywkę do tych wszystkich patologii. Ja nad tym też ubolewam. Mam bardzo wielu przyjaciół na Ukrainie. Mam świadomość, jak ciężka jest tam sytuacja. I z pewnością ludzie, którzy przyjeżdżają tu za chlebem, oczekują czegoś innego. Jako Polakowi jest mi szczególnie przykro, że wielu z nich spotka zupełnie niezasłużenie coś dużo gorszego niż im obiecywano.

     — Co czeka Ukrainę i Ukraińców, tych, co zostają w domu i tych, co wyjeżdżają za chlebem?

    — To jest niezwykle ciężkie pytanie. Ukraińska gospodarka znajduje się w bardzo ciężkim stanie. Ukraińska scena polityczna jest wyjątkowo niestabilna. Karmiona olbrzymią dozą populizmu. Brak tam jakiejkolwiek długofalowej strategii, jak wyjść z obecnej sytuacji i jak rozwiązać problemy. Zamiast tego odgrzewa się różne historyczne resentymenty i dokonuje się masowej grabieży resztek majątku państwowego.

    Żeby zmniejszyć społeczny konflikt na tle tej fatalnej polityki otworzono granice, pozwolono ludziom wyjechać i stworzono możliwość zarabiania gdzie indziej. To jest podobna sytuacja, jak była w Polsce. Ale w wymiarze państwowym to jest decyzja fatalna, bo za parę lat do istniejących już problemów dojdzie problem demograficzny, ponieważ ci ludzie Ukrainę opuszczają.

    Ukraińska armia nie może opanować amerykańskiego sprzętu wojskowego
    © Sputnik . Stanislav Savelyev
    W wymiarze ludzkim, co czeka Ukraińców? Czeka rozbicie rodzin, atomizacja, bardzo często poniżenie ze strony ludzi, którzy teoretycznie powinni pomagać. Takie były ustne relacje w czasie, kiedy na Ukrainie przebiegały rewolucje. Sądzę, że wielu zawiedzie się Europą i będzie chciało wrócić, chociaż nie bardzo będzie miało do czego wracać na Ukrainie. Będą więc zmuszeni pozostawać na Zachodzie. Dla Ukrainy będzie to stracone pokolenie, a dla tych ludzi będzie to stracone dziesięciolecie, zanim sobie to życie jakoś poukładają. Ja nikomu takiego losu nie życzę.

    Być może trochę biedniej, ale lepiej mieszkać u siebie w domu, niż tułać się na obczyźnie. Wielu Polaków też tego doświadczyło i próbuje wrócić dzisiaj do Polski, bądź, jeśli nie ma do czego wracać, z sentymentem spoglądają w stronę Polski. Ja bym chciał, aby zamiast przymusowej emigracji powstały warunki do tego, aby Ukraińcy mogli godnie żyć i pracować u siebie w domu, a my jako sąsiad powinniśmy ich wspierać.

    Zobacz również:

    Ukraińcy czują się w Polsce dyskryminowani
    Najcięższą próbę Ukraina ma już za sobą?
    „Kaddafi mógł finansować pomarańczową rewolucję na Ukrainie”
    Tagi:
    migracja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz