23:14 17 Listopad 2018
Na żywo
    Prezydent Rosji Władimir Putin i kanclerz Niemiec Angela Merkel w Soczi, 2007rok

    „Zawsze będziemy między Niemcami i Rosją"

    © Sputnik . Dmitry Astakhov
    Opinie
    Krótki link
    Redakcja Sputnik Polska
    Jałtańskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne 2018 (15)
    1390

    Trzeba podejmować takie działania, które są w interesie Polski, czyli po prostu prowadzić politykę realną. Nie politykę emocji i sentymentów, tylko politykę realną, bo w stosunkach międzynarodowych nie ma przyjaciół i nieprzyjaciół, są tylko interesy.

    Takiego zdania jest polityk z partii Wolność Jacek Wilk, z którym na polach Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Jałcie porozmawiała korespondentka Sputnik Polska.

    — Czy jest Pan tutaj z własnej inicjatywy, czy na czyjeś zaproszenie? Czy poparło Pana jakieś środowisko polityczne?

    Uczestnicy Forum w Jałcie
    © Sputnik . Sergey Malgavko
    — Przyjechałem na zaproszenie organizatorów Forum. Akurat mam ten komfort, że mogę działać w miarę swobodnie, nie mam żadnych wytycznych politycznych w tym zakresie. Natomiast moja partia, czyli partia „Wolność" miała od zawsze takie stanowisko, że trzeba do spraw stosunków międzynarodowych podchodzić w sposób bardzo pragmatyczny, realistyczny aż do bólu.

    Liczą się interesy, trzeba te interesy rozwijać. Trzeba podejmować takie działania, które są w interesie Polski, czyli po prostu prowadzić politykę realną. Nie politykę emocji i sentymentów, tylko politykę realną, bo w stosunkach międzynarodowych nie ma przyjaciół i nieprzyjaciół, są tylko interesy. Moja partia zawsze miała taki punkt wyjścia.

    Mówię jeszcze raz, przy wszystkich różnicach, i przy tym, że mogą nam w Rosji się pewne rzeczy nie podobać czy dziwić albo możemy uważać, że mamy pewne rzeczy lepsze. Szanując te odrębności trzeba prowadzić politykę realną, czyli robić interesy, gdzie się da i w tych sprawach, w których możemy się dogadać — się dogadywać.

    — Trzecie posiedzenie będzie poświęcone Syrii. Nie mogę więc nie zapytać o kwestie gospodarcze, które po konflikcie zawsze wchodzą do gry, czyli odnowienie, odbudowa itd, ludzie na tym zarabiają. Jak Pan ocenia perspektywy syryjskie, rosyjskie szczególnie, że Polska w Iraku też miała dostać jakieś preferencje gospodarcze, czy obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie może się złożyć podobnie dla Europejczyków?

    — Zacznijmy od tego, że Polska z Irakiem ma bolesne doświadczenia. O tym się za bardzo nie mówi, ale my tak naprawdę zostaliśmy oszukani w sprawie Iraku i to na dwa sposoby. Po pierwsze nasze wojska brały udział w ataku na ten kraj, ponieważ powiedziano nam, że tam jest rzekomo broń masowego rażenia i bardzo zagraża całemu światu, trzeba ją znależć i wyeliminować.

    Jakoś nikt tej broni masowego rażenia nigdy nie znalazł, więc nasz udział w tej operacji, jak widać teraz, nie miał za bardzo silnych podstaw. Jednocześnie to spowodawało destabilizację na Bliskim Wschodzie, to z kolei spowodowało napływ imigrantów. W Polsce mamy wielką dyskusję na temat tego, czy ich przyjmować czy nie przyjmować, niestety pewna, co prawda malutka, ale część naszej winy w tym jest, że braliśmy udział w wojnie w Iraku.

    Drugi element to odbudowa. Polska miała obiecany udział w różnych przedsięwzięciach gospodarczych. Z tego, co wiem to było tego tyle, co kot napłakał albo prawie wcale. Więc jako gospodarka i nasi przedsiębiorcy niewiele na tym zyskali albo prawie nic. W każdym razie ja nie słyszałem o żadnym poważnym przedsięwzięciu gospodarczym.

    Jałta
    © Sputnik . Сергей Мальгавко
    Przechodząc do Syrii to oczywiście będzie potrzebna odbudowa tego państwa. Miejmy nadzieję, że w końcu zapanuje całkowicie pokój, że zarzewia wojny zostaną do końca usunięte, że nie będzie nowych zakusów na to, żeby pozbyć się Asada tylko dlatego, że się komuś nie podoba. Syryjczycy w ogromnej, miażdżącej większości są zadowoleni i popierają prezydenta Asada. Mają swój specyficzny ustrój i to jest wyłącznie ich sprawa.

    Syria jest położona w takim miejscu, gdzie przecinają się różne szlaki gazociągów, rurociągów itd. i siłą rzeczy jest w centrum zainteresowań różnych mocarstw, ale to nie jest powód, żeby ciągle destabilizowac tam sytuację. Byłem zaniepokojony stanowiskiem prezydenta Polski, który zasygnalizował, że Polska popiera działania USA.

    Jeżeli tak będzie i znowu sytuacja w Syrii zrobi się niebezpieczna i będziemy mieli kolejne fale uchodźców, to co wtedy powie prezydent? Nie przyjmować tych uchodźców? Skoro sami bierzemy w tym udział i powodujemy ten problem, to wtedy spoczywa na nas moralna odpowiedzialność, żeby jednak przyjąć przynajmniej część.

    Nie zgadzam się z tym stanowiskiem prezydenta. Uważam, że trzeba było tak jak Niemcy zachować w tej sprawie neutralność.

    — Polityka Polski polega na poparciu Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony ta rozbieżność między USA i Niemcami, np. w sprawie Syrii. Jakie Pana zdaniem lepiej wybrać stanowisko: ostrożne gospodarcze czy raczej polityczne?

    — Jak mówiłem w tej konkretnej sprawie, ale też w podobnych tego typu sprawach powinniśmy zajmować neutralne stanowisko. W ogóle mi się marzy na przyszłość, żeby Polska była krajem neutralnym, prawie takim jak Szwajcaria pod tym względem, żeby wchodziła tylko w relacje gospodarcze, a w sprawach politycznych starała się być naprawdę po środku. Geopolityki nikt nie zmieni, jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Nikt nas nie przeniesie ani na wschód, ani na zachód, południe czy północ, zawsze będziemy między Niemcami i Rosją i zawsze między Szwecją a Czechami.

    Historia pokazuje, że zawsze, kiedy staraliśmy się być za bardzo po jednej czy po drugiej stronie, to źle się to kończyło. Polska przeżywała największy rozkwit wtedy, kiedy szła swoją własną drogą, miała swoją własną politykę, swoją własną wizję pewnych rozwiązań. Potrafiła umiejętnie lawirować między Rosją i innymi krajami. Czasem mieliśmy z Rosją wojnę, a czasem przecież na początku XVII wieku niemal doszło do Unii. To pokazuje, że potrafiliśmy nawet wtedy przy tych wszystkich wojnach myśleć niesamowicie odważnie i śmiało na temat zbliżenia relacji.

    Mi brakuje tej elastyczności w polskiej polityce zagranicznej. Z jednej strony elastyczności, a z drugiej takiego dystansu do działań innych państw, dlatego że jak pokazują ostatnie wydarzenia, my na tym tracimy coraz bardziej, a nie widać żadnych korzyści. Jeszcze podkreślę, w polityce zagranicznej liczą się przede wszystkim korzyści i interesy. To musi być polityka realna, a nie polityka emocji i sentymentów. Za dużo jest niestety ciągle w polskiej polityce zagranicznej sentymentów, emocji, przypominania historii, a za mało patrzenia w przyszłość.

    Tematy:
    Jałtańskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne 2018 (15)

    Zobacz również:

    Polacy wśród największych nabywców rosyjskiej ropy
    Polska pierwszym domniemanym celem Rosji?
    Wspólne działania polskiej i rosyjskiej organizacji dla przyjaźni i pokoju
    BOBO: Śnił mi się finał MŚ Polska-Rosja (wideo)
    „Koniec z miękką polityką USA wobec Rosji"
    Rosyjski raj podatkowy przy granicy z Polską
    Polacy i Rosjanie wolą się zadłużać
    Czy polska wieprzowina wróci na rosyjski rynek?
    Tagi:
    ekonomia, współpraca, forum, handel, gospodarka, Donald Trump, Andrzej Duda, Władimir Putin, Jałta, Krym, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz