23:05 24 Wrzesień 2018
Na żywo
    Płonące domy na przedmieściach Damaszku

    Atak na Syrię: „To się tak prędko nie skończy"

    © Sputnik . Mikhail Voskresenskiy
    Opinie
    Krótki link
    Seria nalotów koalicji na obiekty w Syrii (37)
    5735

    Niezależny dziennikarz Steve Topple skomentował możliwość udziału arabskiej koalicji w syryjskim konflikcie, a także możliwe działania Waszyngtonu po ataku z 14 kwietnia.

     — Coraz częściej słyszymy o utworzeniu „arabskiej koalicji", która miałaby wkroczyć do Syrii w celu podjęcia walki z ugrupowaniami terrorystycznymi i „wpływami Iranu". Mając na uwadze to, że twórcy tego planu, tacy jak Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, ugrzęźli w Jemenie, jakie jest prawdopodobieństwo tego, że faktycznie się tak zadzieje?

     — Osobiście nie sądzę, by do tego w najbliższym czasie doszło. Rzeczywiście Arabia Saudyjska ugrzęzła w konflikcie z Jemenem, i biorąc pod uwagę sytuację z ubiegłego tygodnia, kiedy to syryjski rząd przywrócił kontrolę w Dumie, wydaje mi się, że taka możliwość powoli obraca się wniwecz. Sądzę, że oni trochę przeceniają swoje możliwości i wyolbrzymiają swoją pozycję.

     — Izrael wziął pod uwagę zaniepokojenie Iranu z powodu szykującego się ataku i zrezygnował z planów wysłania samolotów wojskowych na wspólne ćwiczenia wojskowe z USA. Najwyraźniej Tel Awiw i Teheran potrafią wyjaśnić sobie wzajemne relacje na terytorium Syrii. Co Pańskim zdaniem może się wydarzyć?

     — To zawsze było możliwe. Dwa lata temu pisałem, że to, co obserwowaliśmy w Syrii było tak zwaną pierwszą wojną światową 21 wieku, w której Zachód i jego sojusznicy występuje przeciwko Rosji, Iranowi i ich sojusznikom. Według mnie wszystko wskazuje na to, że sytuacja ucichła, dlatego że Asad ustanowił kontrolę nad większością syryjskich ziem. To się tak prędko nie skończy, i mieliśmy tego dowód, kiedy USA, Francja i Wielka Brytania przeprowadziły naloty na Syrię w odpowiedzi na rzekomy atak chemiczny.

    Wydaje mi się, że w sensie geopolitycznym wszystko się będzie nadal rozwijać. W Syrii wciąż toczy się walka o władzę z różnych przyczyn: ze względów geopolitycznych ma to związek, jak już mówiłem, nie tylko z ropą i gazem, ale też z kontrolą szyitów i sunnitów, i to będzie się ciągnąć. Myślę, że w przypadku jakiegoś ataku ze strony Izraela czy USA całkiem możliwe, że jakiś czas jeszcze to potrwa.

     

    — Czy Pańskim zdaniem USA długo jeszcze będą w Syrii, czy raczej się wycofają, tak jak tego chciał Trump przed atakiem zachodniej koalicji?

     — Z jednej strony Trump mówi, że „wypełniali swoją pracę" wobec ISIS (organizacja zabroniona w Rosji — red.) w Syrii, a potem raptownie dochodzi do eskalacji. Myślę, że niebawem zobaczymy tak zwane miękkie metody działania. Sądzę, że swoimi nalotami na Syrię Zachód powiedział to, co chciał powiedzieć, i wydaje mi się, że teraz będą stosowane miękkie metody działania. Będzie więcej propagandy, agresywnej dyplomacji, ale jak już mówiłem, potrwa to, bo w grze postawiono zbyt wiele. Zbyt wiele dla wszystkich uczestników konfliktu w Syrii.

    Tematy:
    Seria nalotów koalicji na obiekty w Syrii (37)

    Zobacz również:

    „Przyjdzie dzień, kiedy Zachód zechce naprawić stosunki z Syrią” (komentarz na wyłączność)
    Amerykański lotniskowiec zostanie na Morzu Śródziemnym?
    Świadek inscenizacji ataku chemicznego w Dumie przyjedzie do Hagi?
    Tagi:
    wojna w Syrii, naloty, Syria, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz