Warszawa+ 20°C
Moskwa+ 16°C
Na żywo
    Napis Sobibór na przystanku obok byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnegoPremiera filmu Sobibór, Warszawa

    Sobibór: spojrzeć w przeszłość

    © Sputnik . Anton Denisov © Sputnik . Alieksiej Witwickij
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    1327

    W poniedziałek w Warszawie odbył się przedpremierowy pokaz filmu „Sobibór”. Film powstał przy wsparciu grupy medialnej MAI „Rossiya Segodnya", której częścią jest Sputnik Polska. Korespondentka agencji porozmawiała z Mikołajem Krawczykiem, polskim aktorem, który zagrał w nim jedną z ról.

    W oczekiwaniu na jego wejście na ekrany polskich kin — a ma to nastąpić 11 maja — Sputnik rozmawiał z Mikołajem Krawczykiem, który zagrał w nim holenderskiego jubilera Axela. Na swojej stronie na Facebooku aktor napisał: „Już 23 kwietnia światowa premiera, a raczej prapremiera, i to w dodatku w Polsce! Będzie się działo. Ja już widziałem i jestem obiektywnie pod wrażeniem. Pod wrażeniem tego, jak ta historia została opowiedziana. Obejrzyjcie — nie pożałujecie". Dlatego rozmowę zaczęłam od pytania, czym ten obraz może zainteresować polskiego widza.

    — Myślę, że frekwencja może być dosyć spora. U nas w Polsce filmy, które są filmami, nazwijmy to rozrachunkowymi z historią, zazwyczaj cieszą się dużą popularnością. A jeśli są dobrze zrobione, sprawnie zrobione i jeżeli jest wiarygodna poetyka, która jest w nich zawarta, po którą sięgają twórcy, to myślę u widza może to być niewątpliwym sukcesem.

    Nie można zapominać również o tym, że historia tego obozu, w sumie krótka historia, jest jakże tragiczna i dramatyczna. Z tego, co ja wiem, a kiedyś trochę się historią interesowałem, to było miejsce, w którym oficerowie niemieccy na najwięcej sobie pozwalali w stosunku do więźniów. Po ucieczce więźniów w 1943 roku obóz został zamknięty i później zlikwidowany, żeby zatuszować wszystkie te sytuacje, które miały tam miejsce. I w filmie to zostało pokazane. Jest jedna z wielu scen, która robi bardzo duże wrażenie. Scena, nazwijmy to „zabawy" oficerów kosztem więźniów — jeżdżenie na takich prymitywnych taczkach ciągniętych przez jeńców. To bardzo trudna scena i niesamowicie sfilmowana. Widać, że włożono w nią bardzo dużo pracy. Ta sekwencja nie była kręcona w ciągu jednego dnia. Więcej czasu zostało na to poświęcone. I to widać. Widać efekt tej pracy. Film sam w sobie jest bardzo dopracowany. Przyznam, że jest to obraz bardzo wstrząsający i zapadający w pamięć. Jeżeli się ma świadomość tego, co tam się naprawdę działo, jaka była geneza powstania obozów i tego konkretnego obozu, i jeśli się zna tło historyczne, więc tym bardziej ta poetyka, która jest zawarta w tym filmie, jest bardzo wiarygodna. Myślę, że to tak trzeba ująć.

    Władimir Putin i Beniamin Netanjahu na pokazie filmu Sobibór
    © Sputnik . Alexey Filippov
    — Układa się logiczny łańcuszek: ostatnio dużo się dyskutowało na temat obozów w związku z nowelizacją ustawy IPN i w tym kontekście pojawia się film „Sobibór" o ucieczce z obozu zorganizowanej przez Rosjanina, film wyprodukowany głównie przez Rosjan i zrealizowany przez reżysera Rosjanina. Są w Polsce pewne koła uczulone na Rosję, czy to będzie miało jakiś wpływ na percepcję tego filmu na to, co się będzie o nim mówiło?

    — Na pewno nie bez echa pozostanie to, że jest to produkcja może nie rdzennie, ale w większym stopniu wyprodukowana przez rosyjską kinematografię. To była rosyjsko-litewska ekipa. Myśmy mieli wkład jako aktorzy i polski dystrybutor. No i światowa premiera odbyła się u nas w Polsce. To z tego, co wiem. Mogę się mylić, bo mogę w tym momencie nie posiadać dokładnej wiedzy na temat naszego polskiego wkładu w film. A wracając do pytania, to tego malkontenctwa narodowego, tego się nigdy nie wyzbędziemy i to zależy od naszej historii. Na pewno antyrosyjskie głosy się pojawią od tych ludzi, którzy są nastawieni antyrosyjsko. Natomiast ja na to patrzę absolutnie ze względów zawodowych. I jako człowiek, który potrafi dosyć obiektywnie spojrzeć na całą historię, powiem, że jest to obraz naprawdę bardzo wiarygodnie pokazany. Oczywiście może budzić jakieś kontrowersje, jak Pani słusznie zauważyła, że jest to obraz głównie przez Rosjan produkowany. Natomiast, ja bym w tym nie upatrywał jakichś ukrytych treści, podstępów. To nie nabiera jakiegoś dodatkowego znaczenia, byłbym daleki od tego. A jeżeli już, to skupiłbym się na ocenie w ogóle samej sytuacji, która miała miejsce tam w 1943 roku, i ocenie filmu. A te wszystkie polityczne rzeczy pozostawmy politykom.

    — Jak się pracuje w takiej międzynarodowej ekipie aktorów? To przecież Christopher Lambert i Konstantin Chabieński — bardzo znany i lubiany, no i Michalina Olszańska, litewscy aktorzy… W jakim języku się porozumiewaliście?

    — Takim urzędowym językiem był angielski, oczywiście. Na drodze komunikacyjnej nie zauważyłem, żeby stanęły jakiekolwiek przeszkody. Poza tym ludzie z produkcji zdawali sobie z tego sprawę, że będzie ekipa międzynarodowa i trzeba o to zadbać, żeby komunikacja między ludźmi, między twórcami, nie była problemem i nie była przeszkodą w drodze do stworzenia tak ważnego obrazu. Więc na planie, jeśli już „podchodziliśmy do ściany", chociaż ja takiej sytuacji nie zaobserwowałem, był obecny tłumacz mówiący po angielsku, polsku, rosyjsku.

    — A jakim jest reżyserem Konstantin Chabieński? Bo aktorem jest cudownym i bardzo lubianym w Rosji. Ostrym, wymagającym, czy też dającym swobodę aktorom?

    — To jest tak wielka osobowość! Ja się bardzo cieszę z tego spotkania. Ja uwielbiam ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, którzy mają potwornie, bo to tak trzeba nazwać, potwornie wielką charyzmę i umiejętności przeanalizowania wszystkiego od początku do końca. Tam nie ma miejsca na jakieś przypadki, zbędne szukanie rozwiązań. Pod tym względem chylę czoła. Świadomość tego, że jest się pod opieką tak genialnego aktora, który z tego, co wiem, z dużym ociąganiem podjął się roli reżysera. Przy tym podszedł do roli reżysera trochę tak, że starał się nam oszczędzić tych wszystkich deficytów, których doświadczył w pracy z innymi reżyserami. To był dodatkowy aspekt, który tworzył komfort w pracy. Jak wspomniałem, jest niewątpliwie osobowością, która swoją siłą i magnetyzmem, swoją charyzmą budzi respekt w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie było żadnych sytuacji na zasadzie hierarchii „wyższy"- „niższy". To było fantastyczne. To jest domena wielkich ludzi. Оn jest niewątpliwie wielkim człowiekiem i praca z nim była czystą przyjemnością. I dlatego nie musiał być bardzo surowym na planie…

    Zobacz również:

    „Naftowa zemsta" Trumpa
    „Rosjanie są o wiele bardziej niebezpieczni niż iraccy i afgańscy powstańcy"
    Sankcje za sankcje: Duma przygotowuje odpowiedź dla USA
    Media: Pentagon zaniża możliwości rosyjskiej obrony przeciwlotniczej
    Tagi:
    obóz koncentracyjny, kino, Konstanty Chabieński, Litwa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz