09:05 15 Listopad 2018
Na żywo
    Tańce w Indiach

    Bajeczne delegacje państwa urzędników

    © AFP 2018 / Prakash Singh
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    2212

    Doradcy ministrów wydali setki tysięcy na zagraniczne delegacje: Kuba, Arabia Saudyjska, Indie... W poprzednich kadencjach PiS zapowiadało, że zlikwiduje gabinety polityczne. Ale jak były, tak są. I nadal sporo kosztują.

    Kiedy rządziła Platforma, Prawo i Sprawiedliwość stanowczo żądało zlikwidowania instytucji gabinetów politycznych (zwanych też „ludźmi noszących teczki za ministrami"), twierdząc, że gabinety są bezwartościowe i kosztowne — wysysają z kieszeni podatnika mnóstwo pieniędzy, W tej kadencji role się odwróciły — ich likwidacji domagają się posłowie od Kukiza, a PiS bezradnie rozkłada ręce: są nie do ruszenia. Czy aby na pewno?

    „Super Express" ujawnił, że urzędnicy z gabinetów mogą liczyć na korzystne dodatki i bajeczne podróże — w 2017 roku wydano na delegacje 614 tys. zł. Najdroższa była podróż  Jana Parysa. Były już szef gabinetu MSZ wydał aż 67 tys, zł na 11-dniowy objazd po Kubie, USA i Francji. Ale nie próżnowali też jego koledzy i koleżanki. 7,3 tys, zł kosztowała podróż asystenta w Ministerstwie Sportu do Montrealu. Była doradczyni Mateusza Morawieckiego pojechała odwiedzić Kenię i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Prócz tego jeżdżono np. Do Indii, Australii i Arabii Saudyjskiej.

    Napis Sobibór na przystanku obok byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego
    © Sputnik . Anton Denisov
    Ponad 611 tysięcy złotych kosztowały też podróże senator Anny Marii Anders, co pokazuje, że na czym jak na czym, ale na wyjazdach PiS nie ma zamiaru oszczędzać. Wszyscy pamiętamy tłumaczenia pani senator o tym, że nie ma ona wpływu na ceny biletów lotniczych.

    Dodajmy, że na premie dla gabinetów tuż przed aferą medialną z nagrodami i interwencją Jarosława Kaczyńskiego, przyznano 1,3 mln zł nagród doradcom ministrów. Najwyższe premie przyznano w resortowym gabinecie przy Ministerstwie Infrastruktury, w sumie 230 tysięcy złotych. A jeszcze w 2015 PiS w programie wyborczym wpisał sobie ich całkowitą likwidację. Gardłował o tym dawno temu Mariusz Błaszczak. Ustawowo PiS usiłował przeforsować to dwa razy — w 2009 oraz 2012 roku. I szkoda, że się nie udało, być może nie byłoby teraz zgrzytu pomiędzy kosztami zagranicznych delegacji a faktem, że rządzący pokazali puste kieszenie, kiedy o swoje upomnieli się w Sejmie protestujący opiekunowie niepełnosprawnych.

    — Teraz nasz projekt PiS włożyło do tzw. zamrażarki i nie zamierza się nim zajmować — stwierdziła Agnieszka Ścigaj, krakowska posłanka Kukiz'15.

    Kukiz wskazuje, że w gabinetach pracuje dziś ponad 10 tys. osób (doradców i asystentów mogą mieć ministrowie i włodarze samorządowi). Można by na nich oszczędzić ponad 519 mln zł rocznie.

    Wydaje się, ze afera z nagrodami wreszcie zmusiła Mateusza Morawieckiego do złożenia zdecydowanej deklaracji: — Pokażemy bardziej szczupłą, oszczędną, mniej zbiurokratyzowaną strukturę rządową i w związku z tym również dokonamy pewnych przeglądów nie tylko personalnych, ale również finansowych — zapowiedział niedawno premier. Trzymamy za słowo.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Próba ogniowa najnowszego Tajfuna-K (wideo)
    Kadyrow: Merkel i Trumpa czeka w Czeczenii areszt
    W Indonezji znaleziono dziesiątki niezwykłych istot
    Tagi:
    rząd, budżet, podróż, Indie, Arabia Saudyjska, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz