00:18 18 Listopad 2018
Na żywo
    Zupa pomidorowa

    Afera zupowa na polskiej prawicy

    © Fotolia / Seqoya
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    5225

    Dramat prawicowego dziennikarza. Poszedł na spotkanie z Andrzejem Dudą, nie chcieli nalać mu zupy o 14.00, a dopiero o 14.15. Łukasz Warzecha musiał walczyć o pożywienie jak lew, z narażeniem życia.

    Publicyście współczuje cała Polska. Łukasz Warzecha wybrał się na konwencję Andrzeja Dudy na Stadion Narodowy. Jakież było jego oburzenie, kiedy okazało się, że odmówiono mu lunchu wcześniej niż o 14.15! Dziennikarz był już bardzo głodny. Wyszedł więc z sali konferencyjnej wcześniej, aby szybko coś przekąsić. Wiedział bowiem, że o 14.15 kiedy oficjalnie zacznie się lunch, on będzie musiał wziąć udział w tzw. tweetupie z prezydentem. Ale spokojnie, na potulnego nie trafiło!

    Publicysta „Do Rzeczy" po prostu zrobił to, co zrobiłby na jego miejscu każdy szanujący się jaskiniowiec: upolował sobie mamuta na obiad.

    „Stoję, stoję, czekam na tweetup z prezydentem o 14.15. Głodny jestem, więc podchodzę do bufetu, zwłaszcza że tłoku nie ma, bo ludzie jeszcze siedzą w salach. I gdy nakładam sobie grzanek do zupy, podchodzi kelner i mówi, że nie mogę jeszcze jeść, bo lunch jest zaplanowany o 14.15." — żalił się w wyjątkowo obszernym wpisie na Facebooku (niestety już został on usunięty, a szkoda).

    Bojowy Warzecha nie miał zamiaru odstawiać talerza, demonstracyjnie „nakładał sobie dalej". Zainterweniował więc menedżer. Stwierdził, że on tu zarządza bufetem i kazał publicyście zaczekać do 14.15. Co się stało dalej?
    „To ja mu mówię, żeby mi tę miskę z zupą wyrwał z ręki. No i tutaj on jednak zrezygnował. A ja zjadłem zupę".

    Warzecha nie szczędził w swoim poście gorzkich słów pod adresem organizatorów. Twierdził między innymi, że lepiej by zrobili, gdyby zajęli się organizacją wiejskich wesel. Ale widać odezwali się do niego ludzie, którzy właśnie z tego żyją, bo za chwilę dziennikarz się zmitygował: „Zwrócono mi uwagę, więc dopisuję: wiejskie wesela to też za wysokie progi, bo tam musi być porządek".

    Internet zalała fala „współczucia". „To skandal, za Komorowskiego nalewali od 14.00!" — napisała jedna z użytkowniczek Twittera. Z perypetii Warzechy i jego świętego oburzenia żartowali nawet inni dziennikarze z prawicowych mediów, m.in. Wojciech Mucha z „Gazety Polskiej", który stwierdził: „Chamstwo się z całego świata na Narodowy zjechało. Nalewają od 14:15. #aferaZupowa". „Trzeba wpuszczać w krawatach. Dziennikarz w krawacie jest mniej awanturujący się #aferaZupowa" — napisał niejaki Jurek Wolski, nawiązując do kultowego w PRL filmu „Miś". „Najlepsze zupy są na placu Pigalle w Zgierzu" — twierdził Roman Paliwoda. Inne komentarze z Twittera: „Gdyby był wolny rynek, to zupy nalewano by 24/h i nikt by nie protestował", „- Który masz numerek?— 78. — A ja 74 tylko w kiblu byłem", „Była już zupa Stroganowa, zupa Romana a teraz przyszedł czas na zupę Łukasza", „Zjadł Warzecha, zjem i ja!".

    Przyłączam się do zupowych kondolencji.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Czy Rosja przeszuka amerykańskie placówki dyplomatyczne?
    Prezydent Gdańska zaproszony do księcia Karola
    Irak: 19 Rosjanek skazano na dożywocie
    Tagi:
    polityka, humor, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz