01:19 18 Czerwiec 2019
Migranci na granicy węgiersko-serbskiej

Szef WFP straszy napływem uchodźców z Afryki

© REUTERS / Marko Djurica
Opinie
Krótki link
4260

Terroryści „Państwa Islamskiego" przy wsparciu „Al-Kaidy" i „Boko Haram" planują wykorzystać kryzys żywnościowy do destabilizacji sytuacji w krajach Afryki na południe od Sahary, prowokując tym samym nową falę migracji z Afryki do Europy - powiedział szef Światowego Programu Żywnościowego ONZ, były gubernator Południowej Karoliny David Beasley.

„Jeśli Europejczycy uważają, że problemu przysporzył im kraj z 20-milionową ludnością, taki jak Syria, w którym destabilizacja i konflikty przerodziły się w migrację, to niech poczekają na jeszcze większą destabilizację Sahelu z 500 milionami mieszkańców" — powiedział przedstawiciel ONZ.

Zdaniem Leslie Varenne, współzałożycielki i dyrektorki Instytutu Monitoringu i Badań Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych (IVERIS), za taką przerażającą retoryką może stać próba uzasadnienia nowych interwencji Zachodu w Afryce podejmowana przez amerykańskich jastrzębi. Oto niektóre jej wypowiedzi:

Zdumiało mnie to, że słowa Davida Beasleya całkowicie pokrywają się ze słowami amerykańskiego generała Dunforda i senatora McCaina wygłoszonymi w październiku 2017 roku, kiedy to grozili, że niebawem Afryka przerodzi się w twierdzę Daesh. Wszystko to ma na celu wywołanie paniki.

„David Beasley nie ma dużego doświadczenia w stosunkach międzynarodowych. Czytając ten materiał, trudno nie zauważyć, że w ustach dyrektora Światowego Programu Żywnościowego ONZ oświadczenia te brzmią co najmniej dziwnie, żeby nie powiedzieć nonsensownie".

„Od kiedy usłyszałam oświadczenia Dunforda i McCaina, trzymam rękę na pulsie i staram się dowiedzieć od swoich źródeł w krajach Sahelu, czy nie odnotowują napływu terrorystów z Syrii i Iraku. O ile wiem, żaden z moich informatorów nie potwierdził napływu terrorystów „Państwa Islamskiego" do regionu".

Oficjalne statystki wahają się między 500 i 1000 dżihadystów. Do tego wszędzie obecne są zbrojne oddziały samoobrony (…) My nadto militaryzujemy strefę, tak jak byśmy z pomocą młota pneumatycznego chcieli zabić muchę.

„Czyżby (Amerykanie — red.) nie szukają pretekstu do tego, żeby rozwiązać problem drogą wojskową, i czy nie usiłują teraz usprawiedliwić zagranicznej obecności wojskowej w tej strefie?"

„To znaczy nadto militaryzujemy tę strefę, co nie odpowiada realnemu poziomowi zagrożenia. Realne zagrożenie tkwi nie w terroryzmie, lecz w zacofaniu gospodarczym, kryzysie żywnościowym i politycznej niestabilności (…) U podstaw trudności, z jakimi borykają państwa z największymi problemami, leżą przyczyny polityczne".

Mieszkańcom coraz bardziej nie podoba się naruszanie suwerenności ich krajów i zaczynają krzywo patrzeć na wszystkich tych zagranicznych żołnierzy na swojej ziemi. Te zagraniczne wojska zapewniają wsparcie reżimowi politycznemu, które ludność chciałaby zmienić. To znaczy zagraniczna obecność powoduje jeszcze większe napięcie w regionie i popycha młodych ludzi do wstępowania w szeregi ugrupowań zbrojnych lub wyjazdów z kraju.

„To błędne koło. Prezydenci krajów przy wsparciu zagranicznych wojsk prowadzą polowanie na terrorystów i ta sama okupacyjna armia popycha ludzi (miejscowych) do rzucania się w objęcia (terrorystycznych) ugrupowań zbrojnych".

Zobacz również:

Ujawniono strategię USA w walce z ISIS
W Afryce wymrze połowa gatunków zwierząt
Europa: co się dzieje w dzielnicach kontrolowanych przez migrantów?
Tagi:
destabilizacja, migranci, Daesh (Państwo Islamskie), ONZ, Joseph Dunford, Afryka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz