15:42 19 Sierpień 2018
Na żywo
    Chińska służba ratunkowa.

    Zniknięcie malezyjskiego Boeinga było zaplanowane?

    © East News / Xinhua/Zhao Yingquan
    Opinie
    Krótki link
    3814

    Przyczyną zaginięcia malezyjskiego Boeinga w marcu 2014 roku mogły być działania pilota - uważają zagraniczni eksperci. Daną wersję na antenie radia Sputnik skomentował generał, zasłużony pilot wojskowy Rosji Władimir Popow.

    Zaginięcie w marcu 2014 roku malezyjskiego samolotu Boeinga 777-200 jest najprawdopodobniej efektem zamierzonych działań pilota. Takie wnioski przedstawili eksperci na antenie australijskiej stacji telewizyjnej 9Now.

    Pilot i instruktor lotniczy Simon Hardy uważa, że dowódca Boeinga Zachariasz Ahmad Shah wyłączył transponder, po czym poprowadził samolot ku granicy stref odpowiedzialności Malezji i Tajlandii, żeby zmylić dyspozytorów lotniczych. Hardy wskazał przy tym na niepotrzebny krąg wokół malezyjskiego stanu Penang, gdzie przyszedł na świat Ahmad Shah. Hardy przypuszcza, że pilot chciał w taki sposób pożegnać się ze swoim domem.

    „Chciał popełnić samobójstwo. Niestety zabił nie tylko siebie, ale też wszystkich pasażerów. Zrobił to celowo" — oświadczył były kierownik Urzędu Bezpieczeństwa Transportu Kanady Larry Vance.

    Jego zdaniem Shah mógł założyć maskę tlenową, po czym rozhermetyzować salon samolotu, aby pasażerowie i inni członkowie załogi stracili przytomność.

    Daną wersję skomentował na antenie radia Sputnik zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Awiapanorama", generał, zasłużony pilot wojskowy Rosji Władimir Popow.

    „Jeśli polegać na zdrowym rozsądku, to taka wersja jest oczywiście mało prawdopodobna. Trzeba mieć też jednak na uwadze, że na Zachodzie w lotnictwie cywilnym kontrola pilotów w wielu firmach przewozowych dokonuje się za pomocą zautomatyzowanych systemów, i człowiek uczestniczy w nich w minimalnym stopniu. Przed każdym lotem stan pilota pokazują urządzenia. Jeśli ciśnienie i temperatura są w normie, a test na obecność alkoholu we krwi jest negatywny, pilot otrzymuje pozwolenie na lot. U nas wygląda to nieco inaczej: poza odczytaniem wszystkich wskaźników medycznych, z pilotem rozmawia jeszcze lekarz, patrzy mu w oczy. A wszyscy lekarze medycyny lotniczej to dobrzy psycholodzy, rozumieją, w jakich przypadkach nie należy sadzać pilota za stery samolotu" — powiedział Władimir Popow.

    Jego zdaniem wersja o nieadekwatnym zachowaniu pilota malezyjskiego Boeinga ma prawo bytu.

    „Nie wykluczam, że w danym przypadku pilot mógł zachowywać się nie całkiem adekwatnie, być przygnębiony, nastawiony na popełnienie jakiegoś strasznego czyny. Takie przypadki miały miejsce. Pamiętamy, jak w czasie rejsu spółki córki Lufthansy (lot Germanwings 4U 9525 Barcelona-Dusseldorf 24 marca 2015 roku — red.) drugi pilot, jak się potem wyjaśniło, przed długi czas przebywał w stanie depresji. I wszystko wskazuje na to, że celowo skierował samolot na górskie zbocze. Tak samo w przypadku z malezyjskim samolotem niczego nie można wykluczać, dlatego że wielu zagranicznych przewoźników niewłaściwie dokonuje kontroli medycznej" — powiedział Władimir Popow.

    W nocy z 7 na 8 marca 2014 roku samolot Boeing 777-200 linii lotniczej Malaysia Airlines kierujący się z Kuala Lumpur do Pekinu z 227 pasażerami i 12 członkami załogi na pokładzie zniknął z ekranów radarów. Najprawdopodobniej samolot runął do Oceanu Indyjskiego. W toku operacji ratowniczej nie zdołano ustalić miejsca katastrofy.

    Zobacz również:

    Koszmarny lot: pasażerkę wessało okno (wideo)
    Pilot rozbitego we Francji samolotu ukrywał chorobę przed pracodawcą
    W katastrofie helikoptera Ka-29 na Bałtyku zginęło dwóch pilotów
    Tagi:
    katastrofa MH370, Ocean Indyjski, Kuala Lumpur
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz