01:55 15 Sierpień 2018
Na żywo
    Donald Trump za kierownicą ciężarówki

    Czy już czas się bać nieprzewidywalnego gospodarza Białego Domu?

    © AFP 2018 / Jim Watson
    Opinie
    Krótki link
    Igor Silecki
    10560

    Dla Donalda Trumpa najważniejsze jest „show".

    Burzliwe poczynania amerykańskiego prezydenta w ostatnich tygodniach wprawiają w pewne zdumienie nawet najbardziej doświadczonych politologów i analityków. Donald Trump jest wszechobecny: jego przedstawiciele otwierają ambasadę USA w Jerozolimie, osobiście demonstruje przed kamerami podpis na decyzji ws. zerwania porozumienia jądrowegoz Iranem, grozi straszliwymi karami nieposłusznej Europie i przygotowuje strój galowy na spotkanie z Kim Dzong Unem.

    Z czym związana jest taka nadaktywność amerykańskiego lidera? Czy nadszedł czas, kiedy powinniśmy „zacząć się bać" Trumpa? 

    Na pierwszy rzut oka wszystkie ruchy przydenta USA nie są ze sobą szczególnie powiązane. Ewidentnie łączy je tylko główne hasło, z którym Trump szedł na wybory — "Make America great again!" — ale o tym trochę później: na początek spróbujemy zastanowić się, po co amerykański przywódca właśnie teraz przeniósł ambasadę USA do Jerozolimy.

    Przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Konsekwencje tego kroku były do przewidzenia o wiele wcześniej, jeszcze zanim Donald Trump ogłosił taki zamiar w grudniu zeszłego roku. Zawieszenie broni i współistnienie państwa Izrael z Autonomią Palestyńską od zawsze wisiało na włosku. I aby wybuchła nowa intifada potrzebna była zaledwie iskra — a ogłoszenie Jerozolimy, której przynajmniej część Arabowie uważają za swoją, to po prostu gwarantowana eksplozja.

    Tak się właśnie stało: w Strefie Gazy doszło do strzelaniny, kilkadziesiąt osób zginęło. Po co to wszystko było potrzebne Trumpowi? Chciał zrobić prezent z okazji 70. rocznicy powstania państwa Izrael? Trzeba przyznać, że powiedzenie zza oceanu, iż uważa się za stolicę suwerennego kraju nie to miasto, które jest nią oficjalnie, a zupełnie inne, to dość oryginalny pomysł. Jednak jeśli naprawdę było to marzenie Izraelczyków, to byłoby logiczne, gdyby zrealizowali je kiedyś sami…

    A to, jak odebrał tę wiadomość świat arabski ciężko jest nawet opisać. Można śmiało powiedzieć, że gospodarz Białego Domu włożył kij w mrowisko. A jakie są rezultaty? Politolodzy — czy to na żarty, czy też na serio, omawiają dwa warianty: albo działania Trumpa oparte są na jakiejś tajnej wiedzy, której nie posiada nikt oprócz niego (no i być może izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu), albo podjął tę decyzję pod wpływem impulsu, nie zdając sobie spawy z tego, co robi.     

    W podobny sposób można również wytłumaczyć działania amerykańskiego przywódcy odnośnie irańskiego porozumienia nuklearnego. Przeciwni zerwaniu umowy są wszyscy jego sojusznicy — ale Waszyngton po prostu ignoruje ten brak zgody. Przesłanie dla świata jest bardzo czytelne: Stany Zjednoczone zgodnie z prawem pięści plują na wszelkie porozumienia i traktaty dyplomatyczne. Kiedy chcą to podpisują, a kiedy im się coś „odwidzi" — to po prostu zrywają.

    Razem ze wspomnianym wcześniej prezentem dla Izraela wyjście z porozumienia przyniosło oczekiwany efekt:  gwałtowne zaostrzenie sytuacji na całym Bliskim Wschodzie — uważa politolog Siergiej Michiejew.

    Można odnieść dziwne wrażenie, że Amerykanie specjalnie radykalizują sytuację. Przeniesienie ambasady sprawiło, że wzrost napięcia wokół Izraela stał się nieunikniony. Dodajmy do tego także wycofanie się USA z Porozumienia Nuklearnego z Teheranem. W Iranie istnieje skrzydło reformacyjne na czele z urzędującym prezydentem Rouhanim, które w swoim czasie dołożyło ogromnych starań w celu podpisania tego dokumentu. Teraz ci reformatorzy są spychani na dalszy plan, a pierwsze skrzypce znowu będą grać radykałowie — powiedział w audycji radia Sputnik Michiejew.

    Przywódca Turcji Recep Tayyip Erdogan.
    © REUTERS / Murat Cetinmuhurdar/Presidential Palace
    Ekspert przypomniał również, że Donald Trump korzysta ze wsparcia wpływowego lobby izraelskiego w USA. A polityka wewnętrzna — np. wybory do Kongresu, poparcie Partii Republikańskiej, są dla Trumpa na pierwszym miejscu. Politykę zagraniczną rozpatruje on jako instrument do osiągnięcia celów osobistych w swojej karierze politycznej.

    Jednocześnie oba wydarzenia, które zszokowały cały świat, mogą być po prostu pewnego rodzaju manewrem, mającym na celu odwrócenie uwagi i siły przeciwnika od czegoś ważniejszego. Ciężko jest jednak przewidzieć, co Trump zamierza tak naprawdę osiągnąć. Jak na razie najważniejszym zadaniem gospodarza Białego Domu jest tworzenie chaosu, mającego z kolei na celu zmylenie przeciwników politycznych.

    Premier Wielkiej Brytanii Theresa May
    © AFP 2018 / Patrik Stollarz
    Istnieje jeszcze jedno wytłumaczenie zwiększonej i nie do końca zrozumiałej aktywności amerykańskiego przywódcy. Przecież Donald Trump, który, jak to się mówi, zjadł zęby na biznesie, zgromadził ogromny majątek. Co więcej, dobrze zna reguły rządzące show-biznesem, doskonale wie, czego pragnie publika. Zdaje sobie również sprawę, że dzisiejsze Stany Zjednoczone, pomimo wielkich chęci, nie są w stanie ścisnąć całego świata — lub przynajmniej jego większej części w swojej demokratycznej pięści. Ale można przecież spróbować przekonać cały świat, że to właśnie robią.

    Właśnie dlatego showman Trump na stanowisku prezydenta działa przy pomocy tych samych metod, do których przyzwyczaił się zarządzając swoim imperium biznesowym. Najważniejsze to obrazek, nikt nie będzie wgłębiać się w sytuację. Czynimy Amerykę znów wielką,  nasz kraj uczestniczy we wszystkich procesach politycznych — jednoczy dwie Koree, po ojcowsku poklepuje po ramieniu Europę, „ściska" Iran i robi hojne prezenty Izraelowi. Najważniejsze, by było jak najwięcej szumu medialnego, wydarzeń, które można pokazać amerykańskim wyborcom. A co tam będzie z Bliskim Wschodem — później się pomyśli… 

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Trump o stanie zdrowia Melanii po operacji
    Kto ma lepszą furę: Putin czy Trump?
    Drużyna Trumpa w Izraelu
    Trump jak Jelcyn
    Tagi:
    porozumienie nuklearne, Donald Trump, Jerozolima, Izrael, Iran, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz