17:54 18 Grudzień 2018
Na żywo
    Dzieła Czechowa

    „W Polsce mówią, że jestem Panią od Czechowa"

    © Sputnik . Dmitry Korobeinikov
    Opinie
    Krótki link
    Olga Szestowa
    2241

    W Moskwie trwa 11. Festiwal Filmów Polskich „Wisła", który co roku poszerza nie tylko swoje granice terytorialne, ale także gatunkowe.

    „Wisła" to obecnie zakrojone na szeroką skalę wydarzenie artystyczne, w ramach którego odbywają się koncerty, wystawy, pokazy filmowe oraz spektakle teatralne na ekranie. Nie ogranicza się on już tylko do Rosji, jest organizowany również w Kazachstanie, Kirgistanie, Uzbekistanie, a także Chorwacji i Serbii, jednocząc tym samym Europę i Azję. Centralnym punktem festiwalu pozostaje rzecz jasna Moskwa.

    Jednym z najważniejszych wydarzeń teatralnej części festiwalu był w tym roku pokaz spektaklu Agnieszki Glińskiej na podstawie sztuki Doroty Masłowskiej pt. „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" na ekranie Nowej Przestrzeni Teatru Nacji. Jego reżyserka osobiście przyjechała do Moskwy, żeby zaprezentować swoje dzieło i porozmawiać z rosyjską publicznością.

    Co ciekawe widzowie mieli już okazję zobaczyć przedstawienie w 2015 roku na dużej scenie Teatru Młodego Widza w Petersburgu, w ramach XVI Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Raduga".

    Agnieszka Glińska sięga nie tylko po książki polskich autorów, ale również rosyjskich klasyków. „Z 55 spektakli, które zrobiłam, 1/3 to był Antoni Czechow" — podkreśliła dumnie reżyser podczas spotkania z widzami. A propos, tydzień temu Agnieszka Glińska skończyła pracę nad doktoratem na temat psychologicznych aspektów dramatów Czechowa, opartym na jej własnych realizacjach sztuk wielkiego rosyjskiego dramatopisarza.

    Kiedy pracuję nad Czechowem, myślę, że nic innego nie warto robić. W Polsce na mnie mówią, że jestem Panią od Czechowa. Pisarz widział w ludziach takie rzeczy, których inni nie widzą, pokazuje, że nikt sobie nie radzi z życiem. Ale robi to w taki sposób, że myślisz: życie jest piękne — powiedziała Agnieszka Glińska.

    Temat rosyjskiej dramaturgii został podjęty również w wywiadzie reżyserki dla Sputnika.

    — Przeczytałam gdzieś w internecie, że Pani ulubionymi autorami są rosyjscy pisarze — Czechow i Dostojewski. Dlaczego?

    — Dlatego, że tak głęboko w człowieka zaglądają. Są tak przenikliwi w obserwowaniu ludzkiej natury.

    — Czy czyta Pani utwory tych autorów w oryginale, języku rosyjskim?

    — Czechowa tak, Dostojewskiego — nie. Czechowa jestem w stanie czytać w oryginale i robię to. Natomiast Dostojewski jest za trudny, nie daję rady.

    — Wystawiła Pani na Małej Scenie Teatru Powszechnego w Warszawie „Trzy siostry" Czechowa, „Wiśniowy sad" w Teatrze Studio w Warszawie, „Mewę" w Teatrze Narodowym, która została dobrze przyjęta przez krytykę i publiczność. Występuje Pani również jako aktorka. Zadebiutowała Pani w 1990 roku rolą Natalii Stiepanownej w „Teraz ja, czyli wariacje na temat wg Antona Czechowa" w reżyserii Mai Komorowskiej. A więc Czechow jest jakby cały czas obok. A Dostojewski?

    — A Dostojewski jest do czytania na razie. Ja tylko „Skrzywdzonych i poniżonych" próbowałam robić w teatrze, ale jakoś nie mam w sobie takiej odwagi.

    — W jednym z wywiadów teatrolog Aleksandra Rembowska napisała, że „zanim (Agnieszka Glińska — red.) przystąpiła do prób „Bambini di Praga" wg Bohumila Hrabala, urządziła aktorom wycieczkę do Pragi, tak jak kiedyś przed rozpoczęciem pracy nad sztuką Belbela (Sergi Belbel Po deszczu —red.) wyprowadziła zespół na szczyt wieżowca, by artyści poczuli, co znaczy wysokość i wiatr". A co w przypadku sztuki Czechowa? Jak Pani pracowała, przygotowywała zespół?

    — Do Czechowa się zagląda w głąb siebie. To jest zawsze kameralne. Te próby nad Czechowem zawsze są takim rodzajem bardzo ważnego, głębokiego spotkania międzyludzkiego, gdzie ludzie stają się sobie szczególnie bliscy przez sam proces pracy. I dla Czechowa jest potrzebna taka uważność, troskliwość, czułość wobec siebie, żeby gdzieś dotknąć takich rejonów, których na co dzień się nie dotyka.

    Spotkanie z Agnieszką Glińską
    © Zdjęcie : Olga Szestowa
    Spotkanie z Agnieszką Glińską

    — Kiedyś odniosła się Pani do słów Czechowa i powiedziała, że „najgorszy jest nudny teatr, a on (Czechow — red.) zawsze ma rację". Czy można powiedzieć, że to jest Pani motto teatralne — pracować tak, aby teatr nie był nudny?

    — Tak. Nie ma większej męki i niczego gorszego, jak nudny teatr.

    — Czy jest to Pani pierwsza wizyta w Rosji, w Moskwie? Jakie są Pani wrażenia z tego kraju, miasta, ludzi?

    — Jestem drugi raz w Moskwie, a trzeci raz w Rosji — parę lat temu byliśmy na Festiwalu Wisła w Petersburgu. W Moskwie byłam pięć lat temu. Przyjechałam tak po prostu na kilka dni zwiedzić i zobaczyć. W tym roku przywiozłam ze sobą córkę, żeby pokazać jej to niesamowite miasto.

    — Podczas 11. Festiwalu Filmów Polskich „Wisła" rosyjscy widzowie mieli okazję zobaczyć sztukę Doroty Masłowskiej pt. „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" w Pani reżyserii. Dlaczego akurat ten spektakl został przywieziony do Rosji?

    — To była decyzja Instytutu Polskiego. Ja się bardzo ucieszyłam. Dla mnie to jest szczególnie ważne, ponieważ to jest taki spektakl, który miał olbrzymi rezonans w Polsce.

    — Czy podczas pobytu w Rosji udało się Pani obejrzeć jakiś rosyjski spektakl?

    — Nie. Poprzednim razem byłam w Teatrze Bolszoj. Natomiast widziałam sporo rosyjskich spektakli, które były pokazywane w Polsce. W Rosji jeszcze nie miałam okazji, ale myślę, że nadrobię.

    — Co Pani sądzi o rosyjskich reżyserach, rosyjskiej sztuce?

    — Z dużą uwagą patrzę na to, co się dzieje — zarówno na klasyków teatru, jak i młodych reżyserów. Jak byłam dyrektorką w Teatrze Studio pracował u nas i Nikołaj Kolada i Marat Gacałow. W tej chwili widziałam spektakle Konstantina Bogomołowa, które były w Polsce. Dla mnie jest fascynujące, że ten rosyjski teatr, nawet jeżeli jest jakiś nowoczesny i wywrotowy, ma jakieś głębokie korzenie, tradycję i cały czas się przekształca. To jest bardzo ciekawe do obserwowania.

    — Pani Agnieszko, jakie są plany na przyszłość?

    Planuję wystawiać sztuki kameralne w teatrze. Oprócz tego w przyszłym sezonie po raz w pierwszy w życiu zrobię operę. To będzie Halka Wileńska, czyli taka krótsza wersja Halki Moniuszki.

    Zobacz również:

    „Teatr na ekranie": polskie spektakle dla rosyjskiej publiczności
    Polska toruje sobie drogę na festiwalu filmowym w Moskwie
    Polski teatr na ekranie w Nowej Przestrzeni Teatru Narodów
    Film „Sobibór" - zemsta Rosjan
    Czy w Rosji zakażą filmu z polską aktorką?
    Tagi:
    scena, aktor, reżyser, teatr, festiwal, Festiwal filmowy Wisła, Agnieszka Glińska, Anton Czechow, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz