16:49 26 Wrzesień 2018
Na żywo
    Jarosław Augustyniak w Petersburgu

    Rosja: Tu jest wolny kraj! (wideo)

    © Zdjęcie : Jarosław Augustyniak
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    3382

    Dzięki zaproszeniu Fundacji Wsparcia Dyplomacji Publicznej im. Gorczakowa dla grupy polskich dziennikarzy, miałem możliwość wziąć udział w tygodniowej wycieczce do Moskwy i Petersburga. Choć powiem szczerze, że akurat ja, to byłem w Leningradzie.

    Na swoje usprawiedliwienie dodam, że przywrócenie starej historycznej nazwy Sankt Petersburg dla wielu Rosjan też nie było oczywiste. Wielu z nich ten pomysł się nie podobał. U nas nikt nikogo, by o zdanie nie pytał. Tam zawarto pewien kompromis, by pogodzić różne oczekiwania ludzi. Dość powiedzieć, że obwód, którego stolicą jest Petersburg, nie nazywa się dziś petersburskim, ale nadal leningradzkim.

    Tam kto chciał przyjechać do Leningradu czuje się jak w Leningradzie, a kto do Petersburga, to jest w Petersburgu. Z jednego cokołu patrzy na nas Lenin, a z innego Piotr I. Nie stoją naprzeciwko siebie, więc do awantur między nimi nie dochodzi. Tu patrzy się w przyszłość, ale pamięta i o przeszłości, lecz nie w ten sposób, by dzielić Rosjan, ale by ich łączyć.

    Takim wydarzeniem w Rosji, które łączy bez wyjątku wszystkich Rosjan, jest marsz „Nieśmiertelnego Pułku", w którym miałem okazję wziąć udział w Moskwie. Jest to fantastyczna inicjatywa, niepodobna do żadnej innej, którą znałbym z Polski. Chyba 7 lat temu wpadł na ten pomysł jakiś rosyjski dziennikarz. Po 7 latach marsz ten zgromadził w tym roku już blisko milion ludzi w samej Moskwie.

    Z pozoru przypomina znany nam „Marsz Niepodległości", który również powstał jako oddolna inicjatywa. Na tym podobieństwa się jednak kończą. Rosjanie idąc w „Nieśmiertelnym Pułku" nie idą przeciw nikomu. Nie wyrywają przydrożnych drzewek, nie dewastują samochodów i nie niszczą moskiewskich chodników, jak to bywa na obchodach polskiej rocznicy odzyskania niepodległości. Idą zjednoczeni. Radośni, bo to rocznica zakończenia najstraszniejszej z wojen, którą ich kraj wygrał i zatknął czerwony sztandar na Reichstagu, ale i rocznica bolesnych wspomnień, ogromnej ofiary jaką poniósł ich naród w walce z faszystowskim najeźdźcą.

    Oczywiście, że w walce z III Rzeszą poniosły też wielkie ofiary inne narody Związku Radzieckiego. Dlatego piszę Rosjanie, a nie Russkije. Nie każdy w Polsce ma świadomość kto to jest Rosjanin. Otóż każdy mieszkaniec Federacji Rosyjskiej to Rosjanin, choć liczy sobie ona ponad 100 różnych etnosów, a więc oczywiście nie każdy Rosjanin to Russkij. Opiekujący się naszą grupą przedstawiciel fundacji Gorczakowa, młody Czeczeniec, również mówił o sobie — Rosjanin.

    Gdy go dopytasz jakiej jest narodowości, co w wielonarodowej Rosji, w której nacjonalizm praktycznie nie istnieje, nie jest najwłaściwszym pytaniem, to powie, że Czeczeniec. Bez drążenia tematu, przedstawiając się, pozostanie przy Rosjaninie. Trochę pod tym względem przypomina to Amerykę. Tam też mieszka wielu ludzi o różnych narodowych korzeniach, ale każdy mieszkaniec USA to Amerykanin,… no chyba, że jest ciemnoskóry, to wtedy Afroamerykanin i ma już trochę inne prawa niż „prawdziwy" Amerykanin.

    U nas w rocznicę odzyskania niepodległości robimy, co najmniej dwa marsze i w każdym chodzi przede wszystkim o to, by pokazać temu drugiemu, że tu jest ten prawdziwy, a tam idą jacyś odmieńcy. Nie czcimy Dnia Zwycięstwa, choć to nasza armia jako jedyna obok Armii Czerwonej, zdobywała Berlin. 

    Organizatorzy zadbali, by program naszej wycieczki dostarczył nam wielu wrażeń. W Petersburgu miałem okazję być w znanej na całym świecie operze, przepłynąć się statkiem po kanałach Newy, zwiedzić Petersburski Uniwersytet oraz Ermitaż, który porównać można tylko z francuskim Luwrem. Ermitaż musiałem sobie jednak odpuścić. Program był dosyć napięty i trzeba było dokonywać wyborów. Wybrałem zwiedzanie dopiero co odremontowanego najsłynniejszego krążownika świata, Aurory, którego wystrzał sto lat temu zmienił świat. Nie tylko dlatego, że moje serce jest po lewej stronie, ale też z powodu założeń wyjazdu, jakim było „wsparcie dyplomacji publicznej" najlepiej realizowanej przecież poprzez bezpośrednie międzyludzkie kontakty.

    Poszedłem więc na krążownik „Aurora", a potem zwiedziłem jeszcze Issakowskij Sobor, z którego dachu mogłem podziwiać panoramę tego pięknego miasta, prawdziwej „Wenecji Północy".

    To, że Rosjanie są bardzo uprzejmi i ciepli, nie jest żadną tajemnicą. To powszechna opinia. Zawsze można liczyć na ich pomoc, gdy się zgubisz w mieście. A gdy dowiadują się, że jesteś Polakiem, to spotykasz się z dodatkową sympatią. Mimo dochodzących do nich niewątpliwie wiadomości, o tym, że w naszym kraju burzy się pomniki ich żołnierzy, nie budzi to niechęci do nas, zwykłych ludzi. 

    Petersburg to inne miasto niż Moskwa. Nie tylko znacznie tańsze jest tu życie niż w stolicy, ale też nie żyje się tu tak szybko. Widać to szczególnie w metrze. Podczas, gdy w tym moskiewskim, ludzie pędzą lewą stroną schodów na złamanie karku, to tu lewa pozostaje praktycznie wolna. Ludzie spokojnie, bez pospiechu jadą, coś czytają, a pary wykorzystują ten czas, by się do siebie przytulić. Sporo chodziłem też po Petersburgu samodzielnie. Zaglądałem też do podwórek. Na wieś potiomkinowską się nie nadają. 

    A może jednak widziałem to czego polski „patriota" zobaczyć nie powinien w Rosji, a nie widziałem tego co powinien? Otóż byłem w państwie, które obecna polska władza i media bezustannie nazywa "reżimem", a jego prezydenta posądza o każde zło, które się dzieje na świecie.

    Trzy dni w Moskwie i cztery w Leni… Petersburgu niech będzie, minęły bardzo szybko. Ale wspomnienia pozostaną na długo.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Budzę się w systemie, z którym walczyłem całe życie”
    Ułan na rożnie
    Tu mówi Moskwa!
    Jeden sprawiedliwy poseł
    „Pożyteczna idiotka Putina" też ma swoje zdanie
    Agenci Kremla i wojna hybrydowa: ABW w służbie lepszego trollingu
    Polscy dziennikarze odwiedzili Moskwę
    Tagi:
    Aurora, Nieśmiertelny Pułk, dziennikarz, turystyka, media, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Jarosław Augustyniak, Petersburg, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz