05:28 20 Sierpień 2018
Na żywo
    Polscy kibice, Warszawa

    Sposób na „kibola”

    © Sputnik . Władimir Piesnia
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    163

    Kibice sportowi stali się elementem walki politycznej?

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem doktorem Cezarym Kalitą.

     — O niedzielnym meczu Lech-Legia, który został przerwany z powodu niesportowego zachowania dużej grupy kibiców, piszą i dyskutują zarówno media społecznościowe, jak i prasa mainstreamowa. Jaki jest Pana stosunek do tej sprawy, która naprawdę zbulwersowała opinię publiczną?

    — Niestety chuligaństwo na stadionach w Polsce trwa już od wielu, wielu lat i w zasadzie chyba końca nie widać, niektóre rządy bardziej to tolerowały, inne mniej, ale generalnie żaden nie rozwiązał problemu. Niestety trzeba podjąć bardzo radykalne działania, tak jak to zrobiono w Anglii. Sport musi być zjawiskiem przede wszystkim rodzinnym, a nie zjawiskiem chuligańskim. Potrzebne są bardzo zdecydowane działania — to, co zrobił na przykład Giuliani w Nowym Jorku — zero tolerancji dla najdrobniejszych przestępstw i w ten sposób Nowy Jork, który był bardzo niebezpiecznym miastem, stał się jednym z bezpieczniejszych.

    Podobnie jest ze stadionami, co świetnie widać w Wielkiej Brytanii, tam te stadiony nie są w ogóle ogradzane. U nas są zabezpieczenia, odpowiednie siatki, a i tak dochodzi do wchodzenia na murawę. Istotna jest może nie tyle wysokość kary, co jej bezwzględne egzekwowanie, nie powinno się odpuszczać — a ten rząd szczególnie przymyka oko na zachowania kiboli, bo tak to trzeba nazywać. Mleko się rozlało, bo panował spokój, ale to była kwestia czasu, że coś takiego się wydarzy.

     — W całej tej burdzie jest pewien wątek polityczny, o czym Pan wspomniał. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak zabrał głos w sprawie przerwanego meczu i nie ma wątpliwości, że dużą cegiełkę do stadionowych burd dołożyła partia rządząca, że jest to konsekwencja naginania się Prawa i Sprawiedliwości do tak zwanych kiboli.

    — W dużym stopniu tak. Wcześniej Donald Tusk próbował radykalnie walczyć z kibolami — kibice też zareagowali dosyć ostro, dostali wsparcie polityczne, pewne przyzwolenie na niektóre zachowania i poczuli się bezkarni, a w momencie, kiedy powiedzmy sobie szczerze jakikolwiek przestępca czuje się bezkarny, albo tolerowany, to jego bezczelność po prostu rośnie. Tak jak mówię, bardzo zdecydowana reakcja załatwiłaby sprawę, ale, na przykład, kandydatem na stanowisko prezydenta Warszawy jest Patryk Jaki, który już puszcza oko do kibiców Legii Warszawa.

    Jest to taki nieformalny sojusz, który naprawdę skończy się źle dla każdej władzy. Fajnie jest to wykorzystywać do własnych celów, ale na dłuższą metę kończy się to tak a nie inaczej. Dlatego sprawa ma na pewno podtekst w jakimś stopniu polityczny — albo chcemy ją rozwiązać i narażamy się wtedy pewnej grupie, albo chcemy mieć tę grupę po swojej stronie i udajemy, że coś robimy.

    Zobacz również:

    Polskie piwo czeka na kibiców w Moskwie
    Kibice z Polski i Rosji, łączcie się
    Klub kibica, czyli promocja Rosji w Warszawie
    Tagi:
    piłka nożna, kibice, Legia, Lech Poznań, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz