10:54 26 Wrzesień 2018
Na żywo
    Julia Tymoszenko otrzymała bukiet kwiatów ułożonych w kształcie mapy Ukrainy, Kijów 2007 rok

    „Świat jest zmęczony dzisiejszą Ukrainą”

    © AP Photo / Sergei Chuzavkov
    Opinie
    Krótki link
    6391

    W Polsce pluralizmu poglądów i wolności słowa nie ma, tak naprawdę skończył się on gdzieś pod koniec lat 90, dlatego że w Polsce pluralizm poglądów jest, ale jest on dość mocno ograniczony - powiedział politolog i profesor Adam Wielomski w rozmowie z korespondentem radia Sputnik Leonidem Siganem.

    — Niedawno został opublikowany felieton Andrzeja Talagi pt. „Kreml stał się partnerem", jednak tytuł może zmylić czytelnika, bo jego treść jest jednoznacznie antyrosyjska, powiedziałbym rusofobiczna. Autor używa bardzo wątpliwych argumentów, nie stroni od inwektyw pod adresem Federacji Rosyjskiej. „Rzeczpospolita" to wielonakładowa i opiniotwórcza gazeta, opatrzyła więc felieton Talagi uwagą, że autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute, a artykuł wyraża jego prywatne poglądy.

    W porządku — wolność słowa, pluralizm poglądów. Ale jak to pogodzić z faktem, że prezydencki minister Paweł Soloch w imieniu Biura Bezpieczeństwa Narodowego zażądał od IPN-u usunięcia pięciu badaczy z grona uczestników konferencji na temat polskiej myśli geopolitycznej. Ci naukowcy krytycznie oceniali politykę wschodnią Polski, formułowali ocenę sytuacji, w jakiej Polska znajduje się dzisiaj i znajdować się będzie jutro. Panie profesorze, o jakiej wolności słowa i pluralizmie poglądów możemy mówić?

    — Zacznijmy może od tego, że praktyka pisania pod tekstem, że jest on wyrazem poglądów samego autora, a nie redakcji jest powszechna, również na Sputniku z tego co widziałem niektóre teksty były w ten sposób podpisywane, więc nie powinno budzić to może aż takich skojarzeń i pytań. Uważam, że ciekawszą kwestią jest tutaj konferencja naukowa, o której Pan mówił. O sprawie słyszałem, nie znam oficjalnego uzasadnienia, dlaczego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie życzy sobie tych pięciu osób na konferencji.

    Jest to o tyle ciekawe, że wśród tych osób na ile je znam i kojarzę ich poglądy są niekoniecznie ludzie niechętni temu rządowi, są to raczej osoby, z których przynajmniej część nie podziela koncepcji stosunków polsko-ukraińskich. Może zwróćmy uwagę na tę kwestię, że konferencja, z której zostały one można powiedzieć wyproszone, jest organizowana przez Instytut Pamięci Narodowej.

    Jest to dla mnie bardzo ciekawe, ponieważ ta instytucja zawsze przedstawiana jest w Polsce jako jednostka naukowa, a fakt, że z konferencji, które się w niej odbywają można za pomocą decyzji politycznej usuwać uczestników, pokazuje najlepiej, jak bardzo naukową jednostką badawczą jest właśnie Instytut Pamięci Narodowej. Jest to oczywiście jednostka naukowa, służąca polityce historycznej państwa polskiego, a placówka naukowa, służąca jakiejkolwiek polityce nie jest już do końca jednostką naukową.

    — Wróćmy jednak do pluralizmu poglądów i wolności słowa.

    — W Polsce pluralizmu poglądów i wolności słowa nie ma, tak naprawdę skończył się on gdzieś pod koniec lat 90, dlatego że w Polsce pluralizm poglądów jest, ale jest on dość mocno ograniczony. To znaczy są problemy, o których wolno dyskutować lub mieć inne zdanie, są to przede wszystkim kwestie administracyjne i personalne, dotyczące spraw polskich, ale z pluralizmu poglądów w Polsce generalnie wyjęte są np. kwestie polityki zagranicznej.

    Dlatego, że partie postsolidarnościowe (nazwijmy je tak ogólnie) narzuciły swój standard oraz kanon myślenia i konsekwentnie odmawiają jakiejkolwiek wolności poglądów i ich głoszenia w kwestii polityki zagranicznej. I nie chodzi tylko o stosunki polsko-ukraińskie czy polsko-rosyjskie, ale np. kwestie członkostwa w NATO, strategicznego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi itd. Są to wszystko kwestie znajdujące się poza dyskusją, pewnego rodzaju schematy, tabu, które zostały zadekretowane i dyskusja na te tematy nie może się swobodnie rozwijać.  Ten, kto chce o nich rozmawiać i mieć inne poglądy jest powszechnie uważany za osobę co najmniej dziwną, jeśli nie głoszącą poglądy ekstremistyczne.

    — Panie profesorze, naukowcy, o których wspomniałem prowadzili też badania na temat zbrodni ukraińskich nacjonalistów na ludności Kresów i odradzającego się nacjonalizmu ukraińskiego. I oto minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zapowiedział, że w przyszłym tygodniu będzie prowadzić w Nowym Jorku briefing na temat Ukrainy. Jego zdaniem nie można dopuścić do tego, by świat przestał mówić o Ukrainie, ale o Ukrainie Poroszenki i jego kamaryli. Czy to jest rzeczywiście w interesie Polski?

    Maria Zacharowa
    © Sputnik . Ramil Sitdikov
    — W środowiskach postsolidarnościowych w Polsce panuje dogmat, sformułowany niegdyś przez Giedroycia, że nie istnieje wolna Polska bez wolnej Ukrainy — jest to pogląd, z którym w Polsce właściwie nie wolno dyskutować i polemizować. Ja osobiście uważam, że Polska jest przede wszystkim zainteresowana stabilnością, stabilizacją polityczną za wschodnią granicą, a nie oznacza to wcale, że tę rolę musi np. pełnić Ukraina Poroszenki.

    Myślę, że Polska jest zainteresowana tym, żeby państwo ukraińskie w jakiejś postaci oczywiście istniało, ale mam wątpliwości, czy jest zainteresowana tym, aby to było silne państwo, rozgrywające własną politykę zagraniczną, ponieważ istnieje duże niebezpieczeństwo, że nie będzie to po prostu kraj, przychylny Polsce. Widać to właśnie po tym, kiedy obserwujemy, jak tożsamość ukraińska budowana jest w znacznej mierze na tradycji banderowskiej, która jest tradycją antypolską.

    — No, ale może świat ma już dosyć tej dzisiejszej Ukrainy?

    — Myślę, że świat jest tą dzisiejszą Ukrainą mocno zmęczony, ponieważ bardzo nie pasuje ona światopoglądowo do świata zachodnioeuropejskiego czy w ogóle euroatlantyckiego. Po drugie jest to kraj bardzo głęboko niestabilny oraz stanowiący, co tu dużo mówić bardzo poważny problem natury militarnej, ponieważ istnieje duże niebezpieczeństwo uwikłania się go w kolejny konflikt zbrojny, którego celem byłoby przynajmniej częściowe odzyskanie terytoriów, utraconych w ostatnim czasie.

    Obserwuję na Zachodzie zmęczenie popieraniem Ukrainy, ponieważ poza pewnymi ośrodkami militarnymi, które chciałyby przesunąć granicę wpływów NATO zdecydowanie na wschód, Europa Zachodnia z punktu widzenia interesów gospodarczych takowych tam po prostu nie ma.

    Zobacz również:

    Polowanie na faszystów w ukraińskich placówkach dyplomatycznych
    Z nazistami na Polszę, czyli ukraińskie marzenia
    Na Ukrainie powstała „policja patrolowa Krymu"
    Ukraiński IPN oskarża Polskę
    Na Ukrainie policzyli straty sił zbrojnych w Donbasie
    Ukraińcy w Polsce. Mają u nas naprawdę dobrze
    Polskie „Goździki" i czechosłowackie BMP-1 po „liftingu" trafią na Ukrainę
    Tagi:
    polityka, konflikt, Rzeczpospolita, Instytut Pamięci Narodowej, UPA, NATO, Andrzej Talaga, Paweł Soloch, Stepan Bandera, Petro Poroszenko, USA, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz