04:37 23 Wrzesień 2018
Na żywo
    Akcja protestu przeciwko cenzury

    Blokada dostępu do informacji: „Maski wreszcie opadły"

    © Sputnik . Ilnar Zalachiew
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    17712

    Okazuje się, że wszyscy ci, którzy posługiwali się tak chętnie hasłami wolności słowa w walce z przeciwnikami politycznymi sami właśnie najbardziej się jej boją - powiedział politolog i publicysta Konrad Rękas w rozmowie z korespondentem radia Sputnik Leonidem Siganem.

    Maria Zacharowa
    © Sputnik . Ramil Sitdikov
    — Panie redaktorze — nowy wybryk Petra Poroszenki: na mocy dekretu prezydenta Ukrainy Kijów blokuje dostęp do stron agencji informacyjnej Rossiya Segodnya i portalu RIA Novosti Ukraina, ograniczony został również dostęp do portalu sputnik.com, aktywa agencji zostały zablokowane. Mamy więc do czynienia z aktem surowej cenzury w kraju, stowarzyszonym z Unią Europejską. Jak Pan ocenia ten fakt i czy możemy się spodziewać reakcji „bojowników", walczących o wolność prasy z Brukseli i zza oceanu?

    — Oczywiście, reakcja ta będzie zapewne polegać na naśladowaniu działań ukraińskiego cenzora. Pamiętajmy, że bardzo istotnym elementem wojny, na razie wojny informacyjnej, jaką toczy Zachód pod wodzą Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii z Federacją Rosyjską i innymi niezależnymi ośrodkami jest właśnie odcinanie społeczeństwom dostępu do informacji.

    Jest to zresztą dowód pewnego upadku polityki propagandowej świata Zachodu, który zawsze posługiwał się przecież instrumentem wolności słowa, praworządności, dostępu do informacji, zróżnicowania poglądów, prawa do posiadania własnej opinii. Tymczasem maski wreszcie opadły. Okazuje się, że wszyscy ci, którzy posługiwali się tak chętnie hasłami wolności słowa w walce z przeciwnikami politycznymi sami właśnie najbardziej się jej boją.

    Pamiętajmy przecież, że cenzura to w tej chwili nie tylko ukraiński wymysł, ale również Wielka Brytania, przyłapana na oczywistych kłamstwach i absurdach w tak zwanej sprawie Skripala zareagowała niezwykle nerwowo, grożąc blokadą niezależnych mediów na swoim terytorium, podobne kroki co jakiś czas zapowiadają również inne ośrodki zachodnie.

    Poroszenko działa więc świadomie, starając się  jak zwykle wyprzedzić i odgadnąć życzenia swoich zachodnich panów, no a przy okazji załatwić swoje sprawy wewnętrzne, czyli jak najlepiej ukryć straszną prawdę o opłakanym stanie resztek ukraińskiej państwowości i fatalnych skutkach jego skorumpowanych, złodziejskich rządów.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
    © Sputnik . Ukrainian Presidential Press Service/ Mikhail Palinchak
    Aby ukryć prawdę zawsze najłatwiej posługiwać się dwiema metodami — po pierwsze wojną, a po drugie kłamstwem i cenzurą. Obiema tymi metodami Poroszenko posługuje się tak jak potrafi, dlatego można się spodziewać intensyfikacji takich działań, jeszcze więcej kłamstw, jeszcze więcej cenzury, jeszcze więcej wojny. Biedna ta Ukraina.

    — Panie redaktorze, jak to, co stało się w Kijowie koresponduje z nasileniem się w Polsce walki z tak zwaną „narracją prorosyjską" i „wojną hybrydową"? Trzeba tu także wspomnieć o wydarzeniach z ostatnich dni, w tym o nieuzasadnionym wydaleniu Rosjanki Jekateriny Cywilskiej.

    — Nawet luźno zainteresowani obserwatorzy bardzo łatwo odgadli w ostatnich działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Polski ukraińską inspirację. Absurdalne uzasadnienie formalne, podane w związku z wydaleniem Katarzyny Cywilskiej, w którym mówiło się, że czyn zabroniony polegał na polemizowaniu z aktualną polityką historyczną państwa, to jest po prostu kuriozum, bo takiego przestępstwa nie ma nigdzie na świecie, w tym także w Polsce.

    Wszystko to wskazuje wprost, że tego typu deklaracje były dyktowane i pisane w Kijowie, a nie w Warszawie. Pokazuje to też miarę upadku obecnej polskiej państwowości, rząd Prawa i Sprawiedliwości zaczynał z ambicjami bycia pierwszą kolonią amerykańską w Europie, a okazuje się, że owszem, jesteśmy kolonią, ale ukraińską. Jest to powstanie z kolan w wersji hard, oto rzekome polskie pany klękają przed złodziejską władzą Kijowa. Bardziej upodlić się nie dało, jak zrobił to rząd PiSu.

    Wraz z zaostrzaniem się sytuacji w Donbasie, wraz z narastającą agresją ukraińską, wraz z całkowitym już tak naprawdę porzuceniem zawieszenia broni i wznowieniem niemal pełnowymiarowej wojny, te działania, które są podejmowane i przez Kijów i przez Warszawę wskazują, że obie te stolice przygotowują się prawdopodobnie do dalszej eskalacji działań i już pełnowymiarowej wojny nie tylko z udziałem reżimu kijowskiego, ale z jeszcze większym zaangażowaniem Polski. Jest to powód do niepokoju i zmartwienia.

    — No, ale przecież faktem jest, że mamy do czynienia z kolejnymi pogwałceniami ogólnie przyjętej światowej normy, że dziennikarze powinni korzystać bez przeszkód z prawa do wykonywania swojego zawodu. My z kolei na własnej skórze doświadczamy, że pewne osoby w Polsce nie chcą się z nami kontaktować i rozmawiać, bo się po prostu boją. Czy nie przypomina to Panu czegoś?

    — Są na to konkretne przykłady od co najmniej kilku lat. Przypomnę sytuację, związaną z protestami rolniczymi sprzed kilku lat w Polsce. Właśnie rolników, którzy byli zdecydowanie przeciwni antyrosyjskim sankcjom i opowiadali się za zakończeniem wojny handlowej odwiedziłem z ekipą moich kolegów z rosyjskiej telewizji, żeby porozmawiać o produkcji rolnej i jej uwarunkowaniach w realiach wojny handlowej.

    Już następnego ranka po wyjeździe rosyjskich dziennikarzy rolnicy, z którymi rozmawialiśmy, zostali odwiedzeni przez władze gminy, przedstawicieli policji, ABW i agencji rolnych — poinformowano ich, iż odnotowano, z kim rozmawiali, czego dotyczyła prawdopodobnie ta rozmowa i że mogą spodziewać się nie tylko wzmożonych kontroli, ale też i bardzo poważnych konsekwencji prawnych.

    Powtórzę — za rozmawianie z rosyjskim dziennikarzem o własnym gospodarstwie rolnym. Nawet to jest w Polsce w tej chwili traktowane jako narażanie się polityce bezpieczeństwa III Rzeczpospolitej. Przypomina to czasy, kiedy odbierano Polakom odbiorniki radiowe, czasy okupacji hitlerowskiej, kiedy pod groźbą wylądowania w obozie koncentracyjnym należało odciąć się od jakichkolwiek niezależnych źródeł informacji.

    I właśnie dokładnie to samo robi w tej chwili okupacja amerykańska w Polsce, chcąc odebrać Polakom dostęp do rzetelnych informacji, które można zweryfikować. Są to działania władz okupacyjnych, które próbują Polaków po prostu ogłupić.

    Zobacz również:

    Reakcja MSZ Rosji na blokadę rosyjskich mediów na Ukrainie
    Ukraina nałożyła sankcje na moskiewską giełdę
    Pentagon spieszy się z dostawami broni na Ukrainę
    Ukraina blokuje strony agencji MIA "Rossiya Segodnya", RIA Novosti Ukraina i Sputnika
    Konferencja prasowa ws. katastrofy lotniczej MH17 nad Ukrainą w 2014 roku
    „Marsjańska praktyka budowy kanałów" pomoże Ukrainie?
    „Strzelmy sobie w kolano". Po co Ukraina występuje z WNP
    „Jezus rodem z Ukrainy": Puszkow wyśmiał roszczenia Kijowa do Mostu Krymskiego
    Tagi:
    polityka, cenzura, wolność słowa, media, Ria Nowosti Ukraina, RIA Nowosti, ABW, MIA Rossiya Segodnya, Sputnik, Petro Poroszenko, Bruksela, USA, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz