00:45 16 Listopad 2018
Na żywo
    Polska straż graniczna

    Sprawa deportowanej Rosjanki a prawa człowieka

    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    14445

    Osoba Jekateriny Cywilskiej, obywatelki Federacji Rosyjskiej, która została wydalona z Polski za rzekomą działalność hybrydową przeciwko państwu pozostaje w centrum uwagi rosyjskich mediów i działaczy społecznych.

    Tym razem organy, zajmujące się ochroną praw dzieci są zaniepokojone losem jej niepełnoletniej córki, która została na terytorium Polski bez opieki matki.

    Jekaterina, która pochodzi z Woroneża w 2013 roku wspólnie z sześcioletnią córką przeprowadziła się do Polski, gdzie jako filolog-slawista znalazła pracę. Później wyszła za mąż za obywatela Polski i wspólnie zamieszkali w Krakowie.

    W połowie maja kobieta dostała telefon z policji — poinformowano ją, że powinna stawić się na komisariat, ponieważ była świadkiem jakiejś kradzieży na ulicy św. Gertrudy w Krakowie. Rosjanka powiedziała, że niczego nie widziała, ale zapewniono ją, że to tylko zwykła formalność.

    Następnego ranka wyszła z domu, wówczas zatrzymali ją nieznani ludzie w cywilu, pokazali legitymacje oficerów straży granicznej RP i poprosili o okazanie dokumentów, rzekomo w celu kontroli. Kiedy kobieta wyciągnęła paszport i pozwolenie na pobyt dowiedziała się, że zostanie w trybie natychmiastowym deportowana z Polski.

    Wszystkie te działania podjęto na podstawie dokumentu, podpisanego przez ministra spraw wewnętrznych Polski, w którym oskarżono ją o „podsycanie polsko-ukraińskiej wrogości" i stwierdzono, iż jej poglądy są sprzeczne z polityką historyczną współczesnej Polski.

    Jekaterina domagała się, by jej córka wyjechała z kraju razem z nią, na co nie wyrażono zgody. Na koniec wsadzono ją do samochodu i wywieziono do punktu granicznego Bezledy-Bagrationowsk w obwodzie kaliningradzkim. Z Kaliningradu poleciała do Moskwy i następnie do Woroneża, gdzie mieszkają jej rodzice.

    Później kobieta dowiedziała się, że dostała pięcioletni zakaz wjazdu do Polski i innych krajów strefy Schengen. Rosjanka przypuszcza, że komuś w Polsce mogło się nie spodobać to, że przyłączyła się do stowarzyszenia „Kursk", które odbudowuje pomniki żołnierzy radzieckich, poległych w latach 1944-1945 podczas wyzwalania Polski z rąk nazistowskich okupantów.

    Jekaterina nie rozumie jednak, skąd wzięły się oskarżenia o wzniecanie polsko-ukraińskiej nienawiści? Dodaje, że już po powrocie do Rosji zaczęła dostawać na Facebooku pogróżki o treści „spalimy cię żywcem" z autoryzowanych profili z ukraińską symboliką.

    Korespondentka radia Sputnik Irina Czajko porozmawiała przez telefon z Jelieną Sutorminą z Izby Społecznej Rosji i zapytała ją, co sądzi o tej sytuacji.

    — Mam do tej sprawy bardzo negatywny stosunek, to po prostu dręczenie człowieka i ewidentne naruszenie wielu międzynarodowych norm prawnych. Przecież obywatelka Rosji, mieszkająca w Polsce z mężem i córką została deportowana do kraju bez podania zrozumiałych przyczyn i nawet bez decyzji sądu.

    To, co zrobiły polskie władze to po prostu skandal. Prawa człowieka zostały złamane kilkukrotnie. Po pierwsze przymusowo rozdzielono matkę z niepełnoletnią córką, która nie ma w Polsce opiekuna prawnego. Co prawda mąż Jekateriny podjął już odpowiednie kroki, żeby mógł zostać opiekunem dziewczynki, ale takie sprawy mogą się długo ciągnąć.

    Oprócz tego Jekaterina została pozbawiona pracy i może ponieść z tego powodu straty finansowe. Jak najszybciej zwrócę się do Rady Europy i Komisarza Praw Człowieka z prośbą o zbadanie tej sprawy.

    Skontaktuję się też z Rosyjską Fundacją Obrony Praw Rodaków i poproszę ją o przydzielenie doświadczonego adwokata, który będzie bronić jej prawa do mieszkania z córką. Trzeba wyjaśnić, dlaczego władze Polski pozbawiły Jekaterinę Cywilską prawa do przebywania w krajach Schengen na okres 5 lat? Przecież nie należy ona do żadnych struktur przestępczych, nie jest terrorystką ani człowiekiem, który stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Musimy się dowiedzieć, o co tak naprawdę tu chodzi. I nie mam wątpliwości, że z pewnością wyjaśnimy tę sprawę.

    Zobacz również:

    Agenci Kremla i wojna hybrydowa: ABW w służbie lepszego trollingu
    Piskorski siedzi, a ABW jest w czarnej dupie
    Rosjanka, która wstrząsnęła bezpieczeństwem Polski (wideo)
    Agenci ABW w środowiskach prorosyjskich?
    ABW broni interesów Ukrainy?
    „Wolność słowa to jest fundament fundamentów demokracji”
    Akcja "Dzień Wolności" w Londynie
    Tagi:
    oskarżenia, służba graniczna, deportacja, prawa człowieka, wolność słowa, Komisarz Praw Człowieka, Stowarzyszenie KURSK, Rada Europy, Jekaterina Cywilska, Kaliningrad, Woroneż, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz